niedziela, 9 sierpnia 2026 05:08
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Popularne modele butów przerabia w małe dzieła sztuki

Grzegorz Adamczewski w swojej szafie ma z 80 par, ale każda jest wyjątkowa. Popularne modele obuwia sportowego sam przerabia na wyjątkowe i niepowtarzalne okazy.
Popularne modele butów przerabia w małe dzieła sztuki

Na początku było zamiłowanie do sportu. Zafascynowany skateboardingiem, ćwicząc coraz więcej trików na deskorolce, zaczął interesować się kolejnymi aspektami tej dyscypliny. Kiedy Grzegorz Adamczewski odkrył świat butów sportowych, dosłownie przepadł! Poszerzał swoją kolekcję o kolejne modele, aż któregoś dnia spersonalizował pierwszą parę. A potem zrobił to z kolejnymi.

- Butami interesuję się od siedemnastego roku życia, czyli już całą dekadę. Zamysł dekorowania butów według indywidualnych preferencji klienta zrodził się w 2019 roku. Nie zastanawiałem się długo, czy zacząć. Po prostu wziąłem swoje buty i zacząłem malować - wspomina Grzegorz Adamczewski.

Personalizacje wykonuje na sneakersach, czyli butach sportowych przeznaczonych do użytku codziennego. Najwięcej radości daje mu tworzenie unikatowych, wyróżniających się w tłumie wzorów. Jego ostatni projekt bazował na jordanach 3 i opierał się na barwieniu wełny wieloma sposobami. Po zakończeniu pracy, wraz ze znajomym, wykonał promocyjną sesję i krótkie nagranie wideo.

Artysta nie ukrywa, że cieszy go każdy pozytywny odzew.

- Jestem bardzo wdzięczny za to, że na swojej drodze spotykam ludzi, którzy pomagają mi rozpowszechniać pasję związaną z butami - opowiada. - To miłe, gdy zdjęcia moich realizacji trafiają na grupy miłośników sneakersów czy do magazynów. Jakiś czas temu buty, które sfotografowałem, trafiły na stronę marki outdoorowej Salomon, co dało mi dodatkową motywację, by wciąż zajmować się obuwiem. Amatorska fotografia butów również sprawia mi wiele frajdy.

Na czym dokładnie polega jego działalność? Wachlarz usług zaczyna się od czyszczenia i renowacji obuwia, przez indywidualne zlecenia związane z indywidualnym malowaniem, a kończy na tak zwanych „hybrydach”, czyli łączeniu ze sobą dwóch różnych par butów w jedną całość.

- Tym ostatnim zajmuję się od niedawna. Za jakiś czas chciałbym rozwinąć skrzydła i poszerzyć swoją działalność artystyczną o usługę „bespoke”, czyli uszycie od podstaw danego modelu buta, dobierając wraz z osobą zainteresowaną wszelkie detale i materiały - deklaruje nasz rozmówca. - Całą wiedzę pozyskałem dzięki wsparciu życzliwych mi osób - podkreśla. - Ogromną wiedzę i motywację do dalszej pracy twórczej daje mi zaprzyjaźniona ekipa Sneaker Boyz z Warszawy, która również zajmuje się personalizacją obuwia. Chociaż działają dopiero sześć lat, to już zdążyli zakorzenić się na polskim rynku. Wierzę, że i mi uda się osiągnąć tak spory sukces w tej dziedzinie.

W swojej szafie ma obecnie około 80 par butów sportowych. Wiele z nich przerobił dla siebie lub w ramach treningu, ale cały czas jest otwarty na nowe zlecenia.

- Każdy projekt wyceniam indywidualnie, w zależności od zużytych materiałów, poświęconego czasu i szczegółowości pracy. Zazwyczaj przygotowanie i malowanie obuwia zajmuje mi do kilku dni - zapewnia artysta.

Często wraca wspomnieniami do swojej pierwszej klientki. Siostra kolegi powierzyła mu swoje zamszowe buty, prosząc o zmianę koloru ze względu na plamy, które utworzyły się na powierzchni.

- Kiedy zorientowałem się, że pomyliłem farby do czyszczenia wnętrza buta, wiedziałem już, że para będzie do wyrzucenia. Co wtedy zrobiłem? Odkupiłem je od dziewczyny. Dzisiaj śmieję się z tej historii, ale wtedy byłem przerażony - kończy Grzegorz Adamczewski.

Trzymamy kciuki za dalszy rozwój nietypowej pasji artystycznej. Kto wie, może to właśnie twoje buty przejdą metamorfozę w jego pracowni?


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu Autor komentarza: tw Treść komentarza: No dzieciarnia dała czadu Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:58 Źródło komentarza: Zamiast tradycyjnego „Biegaj z Koziołkiem” postawili na dwa kółka! ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Przecież można od drugiej strony wejść bez bramy.. więc poco takie zamieszanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:40 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Marudne głupoty frustrata. W kozielskim parku ławek jest na tyle, że jeszcze nie zdarzyło mi się, aby nie było gdzie usiąść. Pokrzywy oczywiście są jako element ekosystemu, ale raczej w mikrej mniejszości, za to są nowe nasadzenia roślin niskopiennych – cały ten tydzień jeżdżą tam goście z paletopojemnikiem na pace i pompą spalinową, którzy podlewają te rośliny. Drzewa nie usychają, bo drzew się nie podlewa, co najwyżej walą się ze starości, bo mają po kilkaset lat, czyli więcej, niż ty komórek mózgowych, zdaje się. Nie marudź, ceń co jest, bo takie miejskie planty to luksus i ewenement i w dodatku bez biletowania (na razie?). Data dodania komentarza: 8.08.2026, 19:16 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna