Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 18:59
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Jak przywitać nowego współpracownika?

Pierwszy dzień w pracy jest dużym przeżyciem nie tylko dla nowo przyjętej osoby, ale też dla całego, już zgranego ze sobą zespołu. Proces adaptacji trochę potrwa. Od każdego będzie on wymagał cierpliwości i wyrozumiałości. Jak powitać na pokładzie nowego członka załogi, by miła atmosfera towarzyszyła już na początku wspólnej drogi zawodowej?
Jak przywitać nowego współpracownika?

Łatwo o zmiany w zespole

Liczne oferty pracy, łatwy dostęp do pośredników w znalezieniu nowej posady, jak np. serwis internetowy Pracuj.pl, sprzyjają rotacjom i zmianom w zespole pracowników. Każda z nich wprowadza zamieszanie w funkcjonujący już system i nie pozostaje bez wpływu na efektywność podejmowanych działań i atmosferę, jaka temu towarzyszy. Jednak nawet w takich okolicznościach praca może przebiegać bez większych zakłóceń.

Przede wszystkim postaw się w sytuacji nowego pracownika i pomyśl o swoich ewentualnych oczekiwaniach w nowym miejscu. Co pomogłoby ci zaaklimatyzować się w nowej firmie i wdrożyć w obowiązki, a co mogłoby zniechęcić cię do pójścia tam kolejnego dnia.

 

Przedstaw się i zaprezentuj firmę

Nowy pracownik może czuć się w pierwszych dniach podwójnie zagubiony. Otacza go wiele osób, których imiona trudno mu zapamiętać i porusza się w zupełnie mu obcym otoczeniu. Nie zna zasad panujących w firmie, rozkładu pomieszczeń, relacji między pracownikami i zajmowanych przez nich stanowisk. Problemem będzie dla niego określenie zakresu tematów, z jakimi powinien zgłaszać się do każdego z nich. Bądź dla niego wsparciem i wprowadź w firmową rzeczywistość. Przedstaw siebie i kolegów z zespołu, oprowadź po budynku i opowiedz o panujących tu zwyczajach.

Wyjaśnij, kto będzie pomocny w konkretnej sprawie, na kogo zawsze można liczyć i komu brakuje dystansu do siebie, więc trzeba umiejętnie dobierać słowa w rozmowie z nim. Takie wsparcie ograniczy ilość stresujących sytuacji w pierwszych dniach pracy w nowym miejscu.

 

Zabierz nowego pracownika na lunch

Zorganizuj grupę kolegów z pracy i zabierzcie nowicjusza na lunch. Oderwiecie się na chwilę od służbowych obowiązków i będziecie mieć okazję do pierwszej integracji. Rozmowy przy wspólnym posiłku sprzyjają podejmowaniu niezobowiązujących tematów i poznawania siebie nawzajem od prywatnej strony. Zacieśniane więzy przydadzą się w nabieraniu zaufania do nowo poznanych osób. Jeśli macie taką możliwość, idźcie na lunch do pobliskiej restauracji. Porozmawiacie w neutralnym dla każdego otoczeniu.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama