niedziela, 9 sierpnia 2026 11:08
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama

Historia wigilijnego opłatka

Na honorowym miejscu wigilijnego stołu, na haftowanej serwecie, ozdobnym talerzu, na pasemku słomy lub siana, na ziarnach zbóż rozsypanych na obrusie albo zawiązanych w serwetkę czy bochenku chleba. Tak o nim pisał w XIX w. Kajetan Kraszewski: „Ojców to naszych obyczaj prastary/ Rodzinnej niwy maluje dostatek/ Symbol braterstwa, miłości i wiary – Święty opłatek”.
Historia wigilijnego opłatka

W polskich domach gości tylko raz w roku – przy okazji pięknych, niezwykle ciepłych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia. Tym niezwykłym chlebem, chlebem-symbolem, wypowiadając słowa pełne miłości, dzielimy się z bliskimi.

Opłatek to rodzaj przaśnego ciasta ze skrobi pszennej i wody. Nazwa tego białego, delikatnego i cienkiego chleba pochodzi od łacińskiego słowa oblatum – czyli dar ofiarny; niegdyś używano też nazwy nebula – mgiełka.

Opłatki wypiekano w urządzeniach przypominających obcęgi zakończone żeliwnymi, ściśle do siebie przylegającymi tabliczkami. Ich wnętrze ozdobione było wklęsłym rytem. W Polsce nazywano je „żelazkami”. Do formy wlewano wodę rozrobioną z mąką pszenną, wkładano do ognia i po dwóch-trzech minutach opłatek był gotowy. Sposób ich wyrabiania do dziś nie uległ praktycznie zmianom.

 

Do XV wieku wypiekano je w klasztorach z zachowaniem uroczystego rytuału, mającego podkreślać sakralny charakter pieczywa. Brano najlepsze ziarna i mielono je w specjalnych, tylko do tego celu używanych młynkach. Mąki w nich zmielonej nie wolno było używać do wypieku innego.

Dopiero w wieku XVI ważne zadanie wypieku opłatków i komunikantów powierzono osobom świeckim, wprawdzie związanym z Kościołem i gospodarstwem plebańskim, ale niekoniecznie stanu duchownego. Zajmowali się tym organiści, kantorzy, kościelni i ich przypadkowi pomocnicy.

 

Przed Bożym Narodzeniem księża lub organiści roznosili opłatki do domów parafian, składając im życzenia świąteczne.

Opłatek do dziś znany jest, poza Polską, na Białorusi, Litwie, Słowacji, Ukrainie i w Czechach. Obyczaj dzielenia się nim w naszym kraju  początkowo przyjął się na dworach szlacheckich, około XVIII wieku. Szybko jednak rozpowszechnił się także wśród innych stanów, mieszczan i chłopów.

Zygmunt Gloger, opisując wigilijny wieczór po ukazaniu się pierwszej gwiazdki, tak przedstawiał najważniejszy moment spożywanej wieczerzy: „Gospodarz i gospodyni łamią się ze wszystkimi opłatkiem, który rozesłany od proboszcza i rozwieziony przez organistę wszystkim parafianom wyobraża pamiątkę owych chlebów przaśnych pozostałych od ofiar i przez kapłana rozdzielanych wiernym.

Każdy z obecnych musi u drugiego ułamać kawałek opłatka i zarazem podać mu swój do ułamania” („Rok Polski w życiu, tradycji i pieśni”). A potem  wybaczyć wszelkie urazy, winy i zdrady i życzyć wszelkiego dobra... I tak to się dzieje od pokoleń, rokrocznie.

Szczególnego znaczenia dzielenie się opłatkiem nabierało w trudnych dla narodu chwilach: w czasie rozbiorów, okupacji hitlerowskiej, w stanie wojennym. Stawało się wtedy symbolem jedności i więzi narodowej. Opłatki starano się przekazywać zesłańcom i więźniom politycznym, a także bliskim przebywającym poza krajem, na emigracji.

 

Obyczaj łamania się opłatkiem wykazuje podobieństwa z dawnymi chrześcijańskimi rytuałami, jak pisze Barbara Ogrodowska w „Polskich obrzędach i zwyczajach dorocznych”.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa w misteriach religijnych używano okrągłych, spłaszczonych chlebów przaśnych, niesolonych i niekwaszonych, upieczonych na gorących kamieniach.

Te, które nie zostały wykorzystane, niekonsekrowane, zwane eulogiami, rozdawano wiernym, aby łamali je i spożywali na znak braterstwa i przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej.

Chleb przaśny stosowany był w ofiarnych obrzędach chrześcijańskich jeszcze w czasach panowania Karola Wielkiego, cesarza rzymskiego i króla Franków. Dopiero około X-XI wieku do misteriów religijnych wprowadzono inny rodzaj pieczywa, podobny do znanych nam dzisiejszych opłatków. Przyjął się on przede wszystkim w Kościele obrządku rzymskiego, łacińskiego (po rozłamie w Kościele, w 1054 roku) i dotychczas ma zastosowanie w rzymskokatolickich obrzędach Eucharystii.

 

Z czasem opłatek przestał pełnić tylko funkcje obrzędowe. Stał się ulubioną przekąską do wina, a posmarowany miodem stanowił przysmak dziecięcy.

W „Compendium Ferculorum albo zebranie potraw”, książce, która wyszła w 1682 roku spod pióra Stanisława Czarnieckiego, kuchmistrza wojewody Aleksandra Michała Lubomirskiego, znajdziemy przepisy na sporządzenie z nich rurek z kremem, a nawet migdałowych makaronów i obwarzanków, które podawano jako wety; w dawnej Polsce wetami nazywane były słodkie specjały.

Opłatki znajdowały też zastosowanie w innych dziedzinach życia. Z opłatkowego ciasta aptekarze wypiekali kapsułki, do których sypali niewielkie dawki sproszkowanych gorzkich lekarstw. Używano ich też w kancelariach zarówno królewskich, jak i w dworach szlacheckich. Musiały być zawsze pod ręką, w zestawie przyborów do pisania, obok kałamarza z inkaustem, zaostrzonych piór gęsich i różnych pieczęci. Robiono z nich podkładki pod papierowe wycinanki, którymi ozdabiano pieczęcie na listach prywatnych i różnych urzędowych dokumentach.

 

Obok białych wyrabiano także kolorowe opłatki, z użyciem barwników roślinnych. Wykonywano z nich świąteczne ozdoby, np. wycinano krzyżyki, słońca i półksiężyce, wyklejano z nich kołyski (dla Dzieciątka Jezus) oraz różne, małe i duże, ażurowe gwiazdy.

Wśród nich wyróżniały się formy przestrzenne, przypominające kulę lub będące kombinacją kunsztownie posklejanych i połączonych ze sobą kul i półkul. Formy te zwano „światami” lub „wilijkami”.

Zawieszano je na belkach stropowych, zwykle w pobliżu ołtarzyka domowego, obrazów z wizerunkami świętych, i zawsze nad stołem, na którym spożywano wieczerzę wigilijną. Ozdabiano nimi także podłaźniczki, a w późniejszym czasie drzewka bożonarodzeniowe.

We wnętrzach mieszkalnych umieszczano je nie tylko dla dekoracji, ale przede wszystkim po to, aby opłatek, chleb boży i święty, zsyłał na dom pokój, chronił jego mieszkańców i ich dobytek od wszelkiego zła. Miały one również zapewnić szczęście i dobrobyt w nadchodzącym roku. Starano się, aby ozdoby wisiały w izbie jak najdłużej, przynajmniej do Matki Boskiej Gromnicznej.

 

Opłatkiem i resztkami wigilijnych potraw częstowało się również zwierzęta gospodarskie. Znaczenie miał ich kolor. Czerwone opłatki dostawały konie, żeby nie dosięgło ich żadne zło. Krowom podawano opłatek z dodatkiem ruty, żeby czarownice nie psuły ich mleka, a psom – opłatek z rozgniecionym ziarnkiem pieprzu, żeby były groźne i skuteczniej strzegły obejścia przed złodziejami.

Wedle tradycji wszyscy powinni obchodzić święta, dlatego opłatkiem obdzielano nawet dusze zmarłych. Wierzono powszechnie, że w wieczór i noc wigilijną, z łaski bożej, mogą odwiedzać swoje rodzinne domy. Wszyscy domownicy kładli cząstkę swego opłatka na dodatkowym nakryciu stawianym na stole.

 

Wincenty Pol w 1866 roku w „Pieśni o domu naszym” tak opisał tę tradycję:

„A trzy krzesła polskim strojem

Koło stołu stoją próżne

I z opłatkiem każdy swojem

Idzie do nich składać dłużne,

I pokłada na talerzu

Anielskiego chleba kruchy,

Bo w tych krzesłach siedzą duchy”.

Ów obyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole – dla podróżnego lub niespodziewanego gościa – w wielu polskich domach zachował się do dziś.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: ZKedzierzyna Treść komentarza: Jakoś policja nie kwapi się wyłapywać szybkich, wściekłych i głośnych w centrum Kędzierzyna. Paradoksem jest, że bardzo często jeżdżą obok komendy. Ale lepiej udawać, że nie ma problemu, bo kolegów się nie zatrzymuje. Data dodania komentarza: 9.08.2026, 07:36 Źródło komentarza: Brak pasów był najmniejszym problemem. 51-latek prowadził mimo sądowego zakazu Autor komentarza: Obiektywnie Treść komentarza: Czy tak jak w Parku Orderu zostaną posadzone w większości martwe drzewka? Jak łatwo wydaje się nie swoje pieniądze. Ale tak jest kiedy brak w mieście prawdziwego gospodarza a jest tylko osoba pełniąca funkcję Prezydenta. Data dodania komentarza: 9.08.2026, 07:30 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: Wolności Treść komentarza: Konserwator zabytków. Każdy chce robotę. Milion sto tysięcy to i tak bardzo dużo za 3 bramy, ścieżki szutrowe, ławki i trochę farby. Przypominam że cała hala sportowa w psp9 to 9 milionów. kasa na zmarnowanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 23:37 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna