Wydanie książki, która powstawała przez dwa lata i została napisana własnym nosem, wcale nie było jednak proste.
- „Nie jesteś prostą kreską tylko takim trochę paragrafem”. Wiele razy w moim życiu pojawiała się myśl o napisaniu książki. Najczęściej przy wspominaniu różnych zdarzeń, także tych trudnych i przykrych, a może zwłaszcza tych. W końcu dojrzała we mnie ta myśl i przerodziła się w czyn. Z wiarą i nadzieją, że uda mi się taką książkę wydać, po prostu zaczęłam pisać. Z pewnością w sposób dość nietypowy, o czym się jeszcze tutaj przekonasz, za to autentyczny. Dzielę się zarówno swoimi przeżyciami, jak i przemyśleniami. Zatem droga czytelniczko, drogi czytelniku, zapraszam cię do poznania mojej historii - tak na wstępie Anna Tomanek wita się ze swoimi czytelnikami.
Autorka podkreśla, że książkę nazywa swoim „małym dzieckiem”, które stworzyła sama i z którego jest niezwykle dumna.
- Symboliczne znaczenie ma dla mnie również fakt, że pisanie i pracę nad nią finalizuję w roku, w którym skończyłam 35 lat. I choć z początku nie wyznaczyłam sobie żadnych konkretnych dat, czuję dumę i radość, że właśnie w tym czasie doprowadzam do realizacji jednego ze swoich marzeń. To też swego rodzaju wspaniały prezent - swój własny i dla siebie samej największy - informuje we wstępie swojej książki.
Napisała książkę nosem
Anna Tomanek urodziła się z czterokończynowym mózgowym porażeniem dziecięcym. Jest absolwentką Uniwersytet Opolski. Ukończyła studia I i II stopnia na kierunku socjologia. Pracuje w Kędzierzyńsko-Kozielskim Parku Przemysłowym i, jak sama przyznaje, nie wyobraża sobie bez tej pracy codzienności. Jest również wolontariuszką Fundacja PARK.
- Swoje obowiązki wykonuję przy komputerze, na klawiaturze piszę nosem. Mimo znacznej niepełnosprawności fizycznej i ograniczeń z nią związanych lubię mieć zajęcie. „Moje życie z porażeniem 4K” to moja historia od początku. Pierwsza napisana przeze mnie książka, o której zawsze skrycie marzyłam - opowiada Anna Tomanek.
Jak przyznaje, moment otrzymania pierwszego egzemplarza książki był dla niej ogromnym przeżyciem.
- 22 kwietnia 2026 roku - w Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich ja otrzymałam swoją własną książkę! W momencie odpakowywania moje emocje wzięły górę. Pierwszy był płacz, moja mama nie wiedziała, co się dzieje, a ja nie potrafiłam wypowiedzieć słowa. Zaraz potem zaczęłam się śmiać, a ze śmiechu znów przeszłam w płacz. Nie panowałam nad tym, to płynęło samo. To szczęście nie do opisania! Moje marzenie o wydaniu książki spełniło się!
Autorka podkreśla również, że książka pozostaje darmowa.
- A zatem teraz, gdy już ją mam, kilka informacji dla was moi drodzy. Książka jest i pozostaje darmowa. Płatna jest tylko wysyłka. I tutaj pozwolę sobie na małą sugestię. Kto chce i da radę, będę prosiła o wygenerowanie etykiety lub kodu przesyłki.
- Albo podanie mnie jako nadawcy, a siebie jako odbiorcy, jeśli etykieta lub kod będą generowane przez stronę internetową. Dane podam w wiadomości prywatnej. Przez WhatsApp piszcie najlepiej – informuje Ania.
Liczba egzemplarzy jest obecnie ograniczona i książki będą rozdawane do wyczerpania zapasów. Aby otrzymać egzemplarz, należy napisać wiadomość przez WhatsApp na numer 500 843 690.
Aktualnie trwa również tłumaczenie książki na język migowy. Publikacji można także posłuchać w formie audiobooka w serwisie YouTube.
Najbliższej rodzinie, przyjaciołom i znajomym autorka chce wręczyć książkę osobiście.
„To poruszająca historia”
Książka spotkała się już z wieloma pozytywnymi opiniami. Głos zabrała m.in. Fundacja Bądź Człowiekiem, której podopieczną jest Anna Tomanek.
- To poruszająca historia pełna siły, wytrwałości, determinacji i walki o każdy dzień - napisana prosto z serca. Dziękujemy również za przekazanie egzemplarza książki dla Fundacji „Bądź Człowiekiem”. To dla nas ogromny zaszczyt i piękny gest. Aniu, jesteśmy pełni podziwu dla Twojej odwagi, konsekwencji i ogromnej siły ducha. Stworzyłaś piękne dzieło, które inspiruje, porusza i pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych – poinformowała fundacja.
Sama autorka podkreśla, że książka jest zapisem prawdziwych wydarzeń i emocji.
- To, co wydarzyło się naprawdę, co mnie ukształtowało i co wywarło na mnie mniejszy bądź większy wpływ. Niniejszą książkę nazywam moim małym dzieckiem. Tym, co stworzyłam sama i z czego jestem dumna - zaznacza Anna Tomanek.
Wydanie książki nie było łatwe
Brygida Tomanek, mama Ani, podkreśla, że droga do wydania książki córki była długa i pełna trudności. Jak wspomina, Ania wysłała swoją publikację aż do 22 wydawnictw, jednak przez długi czas nie otrzymała żadnej konkretnej odpowiedzi. Jedno z wydawnictw poinformowało jedynie, że ewentualne rozpatrzenie zgłoszenia może potrwać nawet rok ze względu na dużą liczbę nadsyłanych propozycji.
Przełomem okazała się dopiero wizyta w Warszawie na początku grudnia ubiegłego roku podczas konferencji Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych „Realizacja praw osób z niepełnosprawnościami w praktyce”.
Na konferencji wspomniano historię Ani i opowiedziano o jej książce. - Miałam szansę podzielić się tym wszystkim w tak wspaniałym i dużym gronie.
Po wydarzeniu historią autorki zainteresowały się media.
- Po odczytaniu mojego listu na tej właśnie konferencji podeszła do mnie pani Halina Guzowska z Magazynu Informacyjnego Osób Niepełnosprawnych „Nasze Sprawy”. Zainteresowana moją historią zaproponowała, że napisze o mnie artykuł. Tak też się stało – wspomina Anna Tomanek.
Wkrótce odezwało się również wydawnictwo zainteresowane publikacją książki. Rodzina jest przekonana, że bez tego wyjazdu i medialnego rozgłosu wydanie książki mogłoby w ogóle nie dojść do skutku.
Ostatecznie publikację wydało Sieć Badawcza Łukasiewicz – Instytut Technologii i Eksploatacji w Radomiu.

















Napisz komentarz
Komentarze