niedziela, 9 sierpnia 2026 11:08
Reklama
Reklama
Reklama

Niech moc będzie z wami

Tak zwane miejsca mocy to energetyczne punkty naszej planety. Niektórzy nazywają te miejsca czakrami Ziemi. Połączone są ze sobą liniami energetycznymi i utrzymują świat w prawidłowej równowadze. Miejsca te promieniują zdrową energią, a w ich sąsiedztwie występują zagadkowe i często niewyjaśnione zjawiska, o których opowiadają liczni świadkowie. Dzięki tej energii człowiek rozwija się, uzyskuje harmonię ciała i umysłu. Możesz się o tym przekonać, odwiedzając m.in. pobliską Górę św. Anny.
Niech moc będzie z wami
Góra św. Anny to miejsce niezwykłe. Większość ludzi wyczuwa tam pozytywną energię - przekonuje Adam Lecibil.

Autor: foto: RP

Są na świecie miejsca pulsujące dziwną energią, która w niewytłumaczalny sposób przyciąga, wspomaga leczniczo, poprawia samopoczucie i rozwija podświadomość. Miejsca te mogą uzdrawiać serce, ciało i duszę. To z nich emanuje subtelna energia i niesamowity, niewidoczny, lecz wyczuwalny klimat. Chorzy szybciej wracają do zdrowia, przygnębieni odnajdują radość życia, a zmęczeni odzyskują utraconą witalność. Organizm doznaje samoregeneracji częściowej lub całkowitej.

To właśnie w tych miejscach budowano pogańskie świątynie, tam również powstawały pierwsze chrześcijańskie kościoły. Człowiek dawnych epok, dzięki wnikliwej obserwacji przyrody i niezwykle rozwiniętej intuicji, potrafił bezbłędnie zlokalizować miejsca o szczególnej koncentracji pozytywnej energii. Od niepamiętnych czasów źródła tej energii wykorzystywano zarówno w miejscach kultu, jak i przy zakładaniu osad. Radiesteci ustalili skalę, według której określają zakres promieniowania danego miejsca zarówno szkodliwego, jak i pozytywnego.

Są na całym świecie

Miejsca mocy to znane tak naprawdę od tysiącleci punkty energetyczne Ziemi, połączone ze sobą liniami energetycznymi. Według starożytnej chińskiej nauki pole geomantyczne przenika każdy zakątek naszego globu. Miejsca przecięcia jego linii odznaczają się wyjątkową mocą. Może w nich dochodzić do niewytłumaczalnych zdarzeń. Czakramy naszej planety - podobnie jak czakry człowieka - stanowią dla Ziemi jej siłę witalną, energię oraz utrzymują ją w równowadze. Miejsca, w których znajdują się najważniejsze ziemskie czakramy, to: góra Shasta w Kalifornii, jezioro Titicaca w Ameryce Południowej, Uluru w Australii, Avebury i Glastonbury w Anglii, piramidy w Gizie, Sfinks i Góra Oliwna w Egipcie, Glastonbury- Shaftesbury w Anglii, góra Kalias w Tybecie oraz czakram wawelski.

Na terenie Polski znajduje się kilkanaście znanych czakramów emanujących większą lub mniejszą energią. Kilka z nich, jak np. czakram na Wawelu, ma szczególną moc. Mimo, że dyrekcja zamku zaprzecza jego istnieniu i uważa wszelkie przejawy czerpania energii z tego miejsca - chociażby poprzez dotykanie ścian - za zachowania okultystyczne, radiesteci są zgodni co do tego, że pod wawelskim wzgórzem umiejscowionych jest kilka bardzo silnych punktów promieniowania. Najsilniejszy znajduje się w obrębie kaplicy św. Gereona, gdzie przecina się aż siedem linii geomantycznych.

Biegną przez Jasną Górę, Gniezno, Bornholm do świętych miejsc wikingów w Szwecji. Szczególnie silna linia łączy też Wawel z Jerozolimą. Zbigniew Święch, autor wielu publikacji o wawelskich tajemnicach, uważa, że każdy, kto dotknie ściany sąsiadującej z miejscem mocy, zostanie w indywidualny sposób „napromieniowany” energią czakramu. O cudownej mocy płynącej z Wawelu mówił również słynny jasnowidz i zielarz ojciec Czesław Klimuszko. Głosił on, iż energia tego miejsca ma zbawienny wpływ na ludzi. Wawelski czakram wywiera też podobno zbawienny wpływ na całą Europę Wschodnią. Czakram krakowski posiada swoje odgałęzienia i wedle ezoteryków są nimi: Babia Góra (lub Giewont), Góra św. Anny, Śnieżka, Jasna Góra w Częstochowie oraz Święty Krzyż.

Przodkowie je znali

Leszek Matela, czołowy polski geomanta i autor książek o psychotronice i promieniowaniu ziemskim, pisze, że takie punkty nieprzypadkowo wybierali dawni budowniczowie miast, zamków i klasztorów. Cystersi zakładali swoje zgromadzenia na terenie o odpowiednim rozkładzie podziemnych cieków, a czasami w miejscach, gdzie wcześniej znajdowały się pogańskie grody i miejsca kultu. Lokacja najstarszych świątyń nie była zatem dziełem przypadku.

Dlatego miejsca mocy stanowią przedmiot licznych badań, które jedynie potwierdziły, że człowiek od najdawniejszych czasów wyczuwał ich energię, otaczał je kultem i wykorzystywał do celów terapeutycznych bądź duchowych. Miejsca pozytywnej energii dzielą się na te niepozorne, zlokalizowane chociażby w lesie, na łące czy w parku, oraz te znane i odwiedzane przez rzesze ludzi wędrujących tam po zdrowie. Są to miejsca pielgrzymkowe, czyli kościoły, katedry, cerkwie, gdzie wcześniej niejednokrotnie znajdowały się miejsca kultu pogan. Emanują one niezwykłą energią, sprzyjają medytacji i modlitwie, stając się często centrami duchowymi.

Według opinii brytyjskiego eksperta geomancji i znawcy czakramów Nigela Pennicka w takim miejscu powstał m.in. Wilczy Szaniec, czyli zlokalizowana w mazurskiej Gierłoży kwatera Adolfa Hitlera. Nie jest tajemnicą, że wódz III Rzeszy interesował się ezoteryką i chętnie korzystał w podejmowaniu ważnych decyzji z rad jasnowidzów i astrologów.

Święte góry

W Polsce są góry, które od wieków uznawano za święte. To Ślęża, św. Anna i Łysiec (szczyt w Górach Świętokrzyskich). Wszystkie majestatycznie dominują nad otaczającym je krajobrazem i mają ciekawe pochodzenie. Ślęża jest bryłą magmy, która zakrzepła wewnątrz ziemi. Góra św. Anny to korzeń wygasłego wulkanu, natomiast Łysiec, znany też jako Święty Krzyż, zbudowany jest z piaskowców kwarcytowych, czyli twardej skały osadowej. Na szczycie tej góry, między klasztorem i wieżą telewizyjną, znajdują się kute w skale podziemia, które prawdopodobnie pochodzą z zamierzchłych słowiańskich czasów i kryją groby władców imperium Lechów. Od niepamiętnych czasów Łysiec był bowiem słowiańskim miejscem kultu.

Zresztą, jak przypomina znany polski astrolog Wojciech Jóźwiak, wszystkie trzy wymienione święte góry były miejscami kultu już w czasach przedchrześcijańskich.

Położona około 30 kilometrów na zachód od Wrocławia Ślęża uważana jest za drugie po Wawelu pod względem intensywności miejsce mocy w Polsce. Przez wieki miała wielkie znaczenie dla okolicznych plemion. Nazywano ją niegdyś Śląskim Olimpem, a pierwsze miejsca kultu na jej szczycie datowane są przynajmniej na 1300 rok p.n.e. Prawdopodobnie właśnie wtedy powstał na Ślęży monumentalny kamienny krąg otaczający miejsce oddawania czci bóstwu słonecznemu. Od wieków szczyt góry uważany jest za siedzibę nadnaturalnych mocy. Do dziś w sobótkową noc na wierzchołku Śląskiego Olimpu młodzież odprawia pogańskie obrzędy.

Na mapie tych niezwykłych miejsc znajduje się też oczywiście wspomniana już wcześniej Góra św. Anny o wysokości 407,6 m n.p.m., stanowiąca najwyższe wzniesienie Masywu Chełmskiego na Wyżynie Śląskiej, zbudowana z wapieni i bazaltów pochodzenia wulkanicznego. W czasach przedchrześcijańskich stała tu świątynia pogańska. Współcześnie na górze znajduje się bazylika, a także sanktuarium z figurką i relikwiami św. Anny Samotrzeciej z XV wieku oraz franciszkański zespół klasztorny z dziedzińcem arkadowym z lat 1733-1749, gdzie stoi piętnaście 100-letnich konfesjonałów. Jest także pierwowzór groty z Lourdes oraz 40 kaplic kalwaryjnych z lat 1700-1709. W latach 80. XV wieku na szczycie Góry św. Anny zbudowano klasztor i kościół, który stał się od XVIII wieku ważnym centrum pielgrzymkowym.

Świetliste kule

Nie wiadomo, co powoduje, że niektóre miejsca wręcz przyciągają niewyjaśnione zjawiska. Czy wiąże się to z ich historią, odległymi wydarzeniami, które pozostawiły w nich swój trwały ślad? Otóż 16 czerwca 1997 roku około godziny 23 grupa mieszkańców Opolszczyzny (wśród nich znajdował się pan Grzegorz - kierowca z Opola) zaobserwowała niezwykłą manifestację UFO na Górze św. Anny. Było to osiem świetlistych kul. Świadkowie myśleli początkowo, że są to latarnie. Kiedy jednak kule zaczęły się poruszać, wpadli w panikę i zjechali z góry. Po kilku minutach wjechali tam z powrotem. Kule jakby rozbłysły, a ich odłamki utworzyły dziwne konfiguracje. Nad samochodem gapiów pojawił się dziwny pojazd, który zaczął mrugać światłami. W odpowiedzi pan Grzegorz „odpowiedział mu”, włączając na przemian krótkie i długie światła. Z kuli wyleciał ognisty przedmiot i kierował się w stronę obserwujących go ludzi, co wywołało sporo emocji, a nawet strach. O sprawie tej pisały nawet ogólnopolskie media, ale to tylko jedna z wielu historii.

Nawiedzone miejsce?

Adam Lecibil, były dziennikarz Radia Park, prowadzący niegdyś audycję „Strefa Zero”, poświęconą tematyce zjawisk paranormalnych, przyznaje, że kilkakrotnie podejmował temat Góry św. Anny, a relacji świadków ciekawych i niewytłumaczalnych zjawisk było naprawdę wielu.

- Zawsze, gdy pojawiała się jedna relacja o dziwnych rzeczach, to szukaliśmy potwierdzenia tych informacji. Nie było wtedy Facebooka oraz telefonów komórkowych wyposażonych w aparaty fotograficzne. Brakowało tej natychmiastowości przekazu, zwłaszcza w odniesieniu do materiałów fotograficznych - wspomina Adam Lecibil. - Jednak ludzie, wchodząc na naszą mapę miejsc niezwykłych, wrzucali tam swoje zdjęcia. Inne docierały do nas mailowo. Podchodziliśmy do tego dosyć sceptycznie, tym bardziej że na Górze św. Anny bardzo często obserwowane były tajemnicze kule światła. Poddawaliśmy potem te zdjęcia fachowym ekspertyzom. Chcieliśmy wiedzieć, co to jest, czy nie są to jakieś złudzenia. Jednak ekspertyzy potwierdzały, że zdjęcia są autentyczne. Pamiętam, jak z 10, może 12 lat temu wezwano tam jednostkę straży pożarnej, ponieważ jeden z mieszkańców zauważył płomienie. O dziwo, strażacy, którzy dotarli na miejsce, byli świadkami manifestacji dziwnych obiektów. Były to świecące kule, które wznosiły się ku niebu. Dotarliśmy później do tych strażaków, którzy przyznali, że na widok tych obiektów czuli się nietypowo i bardzo dziwnie. Twierdzili, że przeszywała ich jakaś energia i ogarniał pewien bezwład. Patrzyli z niedowierzaniem na te kule i naprawdę byli przestraszeni. Czegoś takiego jeszcze nie widzieli - dodaje Adam Lecibil.

Strażacy opowiadali, że obserwacja nastąpiła w rejonie klasztoru. Było to kilka dużych, jaskrawych kul światła w kolorze żółtym i czerwonym. Inni świadkowie mówili, że miejscem zdarzenia był z kolei rejon amfiteatru, bowiem w trakcie audycji poświęconej temu zdarzeniu mnóstwo radiosłuchaczy dzwoniło do redakcji. Puszczano ich na żywo. Oni też potwierdzali, że widzieli podobne zjawiska na Górze św. Anny i to nie pierwszy raz.

Duchy na zdjęciach

Do redakcji Radia Park docierały też inne tajemnicze zdjęcia wykonywane przez ludzi o różnych porach dnia i roku na Górze św. Anny. Po wywołaniu okazało się, że są na nich widoczne osoby, które nie miały prawa się na nich znaleźć, bo już nie żyją. Autentyczność tych zdjęć również weryfikowano w poznańskim zakładzie kryminalistyki. Po przeprowadzeniu ekspertyz okazywało się, że zdjęcia są prawdziwe. O dziwo, fotografii tych napłynęło do redakcji bardzo dużo. Nie zawsze były na nich uwiecznione ludzkie sylwetki. Czasami na kliszy zdołano uchwycić niewiadomego pochodzenia energię.

Powszechnym zjawiskiem występującym na Górze św. Anny są też kule orbs. Według najpopularniejszej teorii te widoczne na zdjęciach małe, półprzezroczyste kule światła to manifestacja ciał astralnych, czyli inaczej mówiąc… duchów. Byty te są materialną kumulacją energii, która przybiera kulistą formę. Zdjęcia, na których je uchwycono, również nie były fałszywkami.

- To nas tylko utwierdzało w przekonaniu, że Góra św. Anny to miejsce niezwykłe. Większość ludzi wyczuwa tam jednak pozytywną energię. Dlatego często spotykam się z opinią, że ludzie chętnie tam jeżdżą, coś ich bowiem przyciąga. Na Górze św. Anny czują się świetnie, bo jest tam obecna dobra energia - kończy Adam Lecibil.

Zapraszamy do poniższej fotogalerii!

 

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: ZKedzierzyna Treść komentarza: Jakoś policja nie kwapi się wyłapywać szybkich, wściekłych i głośnych w centrum Kędzierzyna. Paradoksem jest, że bardzo często jeżdżą obok komendy. Ale lepiej udawać, że nie ma problemu, bo kolegów się nie zatrzymuje. Data dodania komentarza: 9.08.2026, 07:36 Źródło komentarza: Brak pasów był najmniejszym problemem. 51-latek prowadził mimo sądowego zakazu Autor komentarza: Obiektywnie Treść komentarza: Czy tak jak w Parku Orderu zostaną posadzone w większości martwe drzewka? Jak łatwo wydaje się nie swoje pieniądze. Ale tak jest kiedy brak w mieście prawdziwego gospodarza a jest tylko osoba pełniąca funkcję Prezydenta. Data dodania komentarza: 9.08.2026, 07:30 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: Wolności Treść komentarza: Konserwator zabytków. Każdy chce robotę. Milion sto tysięcy to i tak bardzo dużo za 3 bramy, ścieżki szutrowe, ławki i trochę farby. Przypominam że cała hala sportowa w psp9 to 9 milionów. kasa na zmarnowanie. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 23:37 Źródło komentarza: Otworzył się zielony zakątek w sercu Kędzierzyna. ZDJĘCIA Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Świetny artykuł, ale osobiście zacząłbym tak, uzupełniając niejako: Kędzierzyńskie Azoty powstały na przełomie lat 40/50 zeszłego wieku na kompletnej ruinie poniemieckich zakładów koncernu Interessen Gemeinschaft Farbenindustrie AG (pupularnie: IG Farben) w dzisiejszym Kędzierzynie-Koźlu (ów. niem.: Heydebreck O.S.; amer.: Blechhammer South) produkujących w czasie II Wojny Światowej głównie benzynę syntetyczną, materiały smarne, kauczuki syntetyczne, kwasy tłuszczowe, glicerynę i formaldehyd wykorzystywane w produkcji militarnej. Była to produkcja ówcześnie strategiczna dla Niemców szczególnie po utracie złóż naftowych w Rumunii. Zakłady te ulokowano właśnie tutaj, czyli w ówczesnych Wschodnich Niemczech jako terenie nieosiągalnym dla uderzeń dalekiego zasięgu drugiej strony konfliktu wojennego. Z tych samych powodów zakłady o podobnym profilu produkcji ulokowano po sąsiedzku – Oberschlesische Hydrierwerke Aktien Gesellschaft Blechhammer (ów. niem.: Blechhammer, amer.: Blechhammer North, obecnie pol.: Blachownia ) oraz Schaffgotsch Benzin Werke GmbH (ów. niem.: Odertal, obecnie pol.: Zdzieszowice). Ta produkcja to był jedynie epizod czasowy i tonażowy - nigdy nie osiągnięto tu założonych przez Niemców i tak nikłych zdolności produkcyjnych, gdyż układ sił zmienił się w momencie, w którym 15 Armia Powietrzna Stanów Zjednoczonych Ameryki uzyskała możliwość operowania z terenu Włoch omijając silną obronę przeciwlotniczą na terenie Niemiec z dotychczasowego kierunku hipotetycznego uderzenia z Wielkiej Brytanii. Od tego czasu zakłady te były systematycznie niszczone w formie intensywnych bombowych nalotów lotniczych, szczątkowo odbudowywane przez ówczesnych gospodarzy (Niemców) rękami niewolników, czyli jeńców wojennych a ostatecznie zniszczone. Nasze Azoty przyjęły największy ciężar uderzenia – trzynaście bombardowań, łącznie 4000t bomb. To były bardzo złe dni, również dla mieszkańców okolicznych wiosek, gdyż często zdarzyły się uchybienia celności bombardowań. Po zakończeniu działań wojennych pozostałości ówczesnych IG Farben (dzisiejsze Azoty) zostały kompletnie rozebrane i wywiezione przez Rosjan do ówczesnego Związku Radzieckiego. Został tu tylko gruz. Dzisiejsze Zakłady Azotowe Kędzierzyn, będące obecnie elementem Grupy Kapitałowej Azoty zbudowali od podstaw Polacy. Dla osób zainteresowanych szczególnie polecam klepnięcie w okienko frazy „wojna o benzynę”. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 21:16 Źródło komentarza: Zakłady Azotowe Kędzierzyn na starych fotografiach. Niektóre są niesamowite Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Potwierdzam i zgadzam się. Moim zdaniem najlepsza aranżacja kozielskiego Rynku, to stan z fontanną-muszlą, żywopłotami, drzewami, rozległymi nasadzeniami kwiatowymi i wolnostojącymi kwietnikami. Jest to tutaj na jednej z widokówek. Wcześniejszych aranżacji nie pamiętam. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:52 Źródło komentarza: Tak prezentowało się nasze miasto na kartkach pocztowych Autor komentarza: wieśniak z miasta Treść komentarza: Pięć pytań: 1) Kto kogo zmusił do zakupu czegokolwiek - przykłady? 2) Kto kogo okradł skoro już mowa o złodziejstwie - przykłady? 3) Dlaczego dzisiaj cena litra PB95 w detalu u naszego narodowego paliwowego czempiona wynosi 7,02PLN w Brzesku a w Polanicy – Zdrój 7,34PLN? 4) Gdzie można kupić Izerę (polski samochód osobowy)? 5) Kto jest wieśniakiem, a kto niedoukiem podstaw ekonomii? Z góry dziękuję. Data dodania komentarza: 8.08.2026, 20:24 Źródło komentarza: Świerkot z karą blisko 12,5 mln zł od UOKiK. Spółka odwołała się do sądu
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna