czwartek, 23 lipca 2026 22:35
Reklama
Reklama
Reklama

Docenili wicemistrza świata

Jedne z pierwszych zawodów w sezonie i już nie lada sukces. Z Tomaszem Radłowskim, prezesem „Cze-Mi” sekcji sportów psich zaprzęgów LZS Odrzanka, rozmawialiśmy o międzynarodowych zawodach psich zaprzęgów „Puchar Borów Dolnośląskich 2019” i o tym, dlaczego rodziny maszerów mają łatwiej.
Docenili wicemistrza świata
Medaliści z „Cze-Mi” podczas „Pucharu Borów Dolnośląskich 2019”

Autor: Foto: Małgorzata Kita

Od nowego roku szef MOSiR-u Kędzierzyn-Koźle. Od ponad 18 lat kieruje „Cze-Mi”. Wicemistrz świata w sporcie zaprzęgowym psów rasowych na średnim dystansie. W Haidmühle lepszy był tylko Czech Zbigniew Heczko. Mistrz Polski w „midzie”. Pomiędzy 2019 a 2020 rokiem spotkaliśmy się z Tomaszem Radłowskim, by rozmawiać o pasji, jaką są sporty psich zaprzęgów. 

We wrześniu uhonorowany przez marszałka za wyniki sportowe i dodatkowo za popularyzację sportu w województwie opolskim, m.in. za organizację w 2018 r. w Lubieszowie mistrzostw świata psich zaprzęgów.

- Trzeba startować dalej. I dalej wygrywać. Przed nami w 2020 r. udział w kolejnych mistrzostwach świata. Tym razem jedziemy na Słowację. Nie ukrywam, że chciałbym obronić tytuł wicemistrza świata, a może coś więcej - mówił tajemniczo po gali rozdania nagród marszałka Tomasz Radłowski. - Stawka jest coraz wyższa. Zdobyć srebro jest łatwo. Trudniej je obronić.

Przyjeżdża ze Szwecji

Z Tomaszem Radłowskim spotykamy się jeszcze w 2019 r. Zaledwie kilka dni po zawodach w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. Impreza ważna z kilku powodów. Mimo że była to pierwsza edycja, w Zamku Kliczków stawiło się ponad 200 zawodników, w tym aktualnych mistrzów świata i Europy. Mocna obsada - ekipy z Czech, Polski, Niemiec, Rosji i Litwy. Świetna organizacja - zawody współfinansowane z funduszów europejskich w ramach euroregionu Nysa. Wyjątkowo liczną reprezentację miał klub z Lubieszowa. W jego szeregach, poza osobami z naszego powiatu, działają maszerzy z dalszych zakątków Polski i Europy. Na cotygodniowe treningi do Lubieszowa przyjeżdża na przykład maszer z Bielska-Białej. Jest i klubowiczka, która na stałe pracuje w Szwecji, a pochodzi z Małopolski. Ona też przyjeżdża trenować do niewielkiej wsi w gminie Bierawa.

- Taki trening ma duże znaczenie. Szlifujemy różne warianty, np. wyprzedzanie albo jazdę jak w kolarskim peletonie. Psy obywają się z hałasem, potem na zawodach nie mają z tym problemu - wyjaśnia pan Tomasz. Oczywiście, to łączny czas wyłania zwycięzcę, lecz w tym sporcie liczy się też strategia.

Nielicznym zawodnikom „Cze-Mi” nie udało się wywalczyć miejsca na podium podczas zawodów w Borach Dolnośląskich. A pojechało ich tylu, że w pierwszej chwili nasz rozmówca nie potrafił podać dokładnej liczby.

- Dwadzieścia pięć osób na pewno. Zawodnicy i ich pomocnicy. Na sukces pracuje cały sztab ludzi - podkreśla Radłowski. - Na pudle stanęli: Tomasz Pająk (dwukrotnie), Bogdan Madejczyk, Gabriela Bieniek, Mirosław Waśkowski, Małgorzata Kita, Zuzanna Pająk, Tomasz Kuder. Mam wrażenie, że jeszcze o kimś zapomniałem, ale to już samo za siebie mówi - uśmiecha się rozmówca.

Marzenie życia

Piękny sport, ale jak widać, czasami niebezpieczny. Stąd konieczność, by dzieciom towarzyszyły osoby dorosłe. Warunek ten, siłą rzeczy, jest łatwiejszy do spełnienia w przypadku rodzinnego maszerstwa.

- Nasze psy są bardzo łagodnie nastawione do ludzi. Jednak jeśli nie znają człowieka, mogą różnie reagować - zaznacza pan Tomasz.

Przygody na trasie są zawsze. Większość błahych, ale utrudniających życie. Na mistrzostwach świata, na których rozmówca zdobył srebrny medal, po zerwaniu głównej liny przez dwa etapy musiał jechać na lince asekuracyjnej.

- Kto by to przewidział? Sprzęt przejrzany setki razy, a i tak coś się wydarzy - uśmiecha się Tomasz Radłowski.

W styczniu razem z Małgorzatą Kitą weźmie udział w wyścigu długodystansowym w Czechach. Šediváčkův long to najbardziej prestiżowy wyścig w Europie kontynentalnej. Każdego dnia, z pięciu, do pokonania jest 60 km.

- To jest ekstremum. Zaliczyć „longa” to jest coś dużego. Niewielu ludzi to robi. Właśnie w tym tygodniu zaczęliśmy trening. Tu już nie chodzi o miejsce, a samo dojechanie do mety. Są jeszcze dłuższe wyścigi - w Stanach Zjednoczonych czy Skandynawii, ale to zupełnie inny kaliber, sprawa, do której może jeszcze dojrzeję - przyznaje rozmówca. - Choć myślę, iż jestem już na takim poziomie maszerstwa, że mogę zaliczyć się może nie do elity, ale pierwszej ligi. Moje psy są obyte. Ja jestem bardziej doświadczony. Wiem już, jak to się robi. Człowiek cały czas się uczy - dodaje.

Obronić srebro

Przygodę z maszerstwem rozpoczął w 1997 r. Przez przypadek. Goszcząc gdzieś w Polsce, zaproszono go w roli pasażera na sanie z czterema psami. Potem pozwolono mu samemu kierować. Od tamtej pory o niczym innym nie myślał. Po trzech latach założył „Cze-Mi”.

Docelowa impreza to mistrzostwa świata na Słowacji w lutym 2020 r. Do miejscowości Zuberec wstępnie chce pojechać z klubu aż sześć załóg - cztery w „midzie” w klasie sześciu psów i dwie w sprincie w kategorii czterech psów. Tyle osób na razie zgłosiło akces. Inni chętni muszą przejść kwalifikacje.

Każdy kraj może wystawić określoną liczbę zawodników. Zapewne najwięcej reprezentantów będą miały Niemcy. Jeśli chodzi o kluby z Polski, zdecydowanie najliczniej reprezentowany będzie klub z Lubieszowa.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Nie wiem, jak często bywasz w kozielskim szpitalu, ja rzadko. Przedostatni raz to była ortopedia w roku 1995, a ostatni raz w zeszły poniedziałek na oddziale okulistyki, gdzie robiono mi operację. Za pierwszym razem było bardzo dobrze, a ostatnio PERFEKCYJNIE POD KAŻDYM WZGLĘDEM - przyjęcie, badania wstępne, obsługa, logistyka ruchu pacjentów, wysoka kultura osobista lekarki i całego zespołu, absolutny profesjonalizm lekarki i całego zespołu, sprawność działania całego zespołu, pełna informacja dla pacjenta po zakończonym leczeniu. Uważam, że za ten ewidentny paszkwil powinni cię znaleźć i solidnie przeczołgać prawnie. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:58 Źródło komentarza: W kozielskim szpitalu działa najlepiej oceniany oddział położniczy na Opolszczyźnie! Autor komentarza: Tadeo-69 Treść komentarza: Czy ktoś ma nad tym kontrolę, czy mamona tym procederem rządzi? Patrzę na to i mam gęsią skórkę! - nieszczęście wisi w powietrzu, a potem płacz i zgrzytanie zębami. Czy ktoś sprawdza/weryfikuje uczestników odnośnie posiadanie karty pływackiej i kto tym ludziom zakłada kapoki? - starszęj... pani, chyba zięć zakładał. Z tak założonym kapokiem to kąpiąc się w balii, mogłoby dojść do nieszczęścia. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:46 Źródło komentarza: Kajakami po Kanale Gliwickim. Sąsiedzka integracja na wodzie Autor komentarza: abc Treść komentarza: I znowu krasnal ogrodowy... Data dodania komentarza: 23.07.2026, 20:21 Źródło komentarza: Nowy ambulans dla szpitala w Kędzierzynie-Koźlu. Będzie ratował życie mieszkańców powiatu. ZDJĘCIA Autor komentarza: Nina Treść komentarza: Po polskiemu to już trudniej rozumiem. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 16:50 Źródło komentarza: Bibliotekarz z Kędzierzyna-Koźla stworzył aplikację dla miłośników zamków Autor komentarza: Amk Treść komentarza: Najszczersze gratulacje ::*)) Data dodania komentarza: 23.07.2026, 16:43 Źródło komentarza: 19-letni Piernat z Zakrzowa podbił Ströhen. Kolejny sukces Agnieszki Dąbrowskiej i jej konia Autor komentarza: Joanna Treść komentarza: To jakaś kpina większość koleżanek nie ma dobrej opinii o tym szpitalu i oddziale położnym. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 16:14 Źródło komentarza: W kozielskim szpitalu działa najlepiej oceniany oddział położniczy na Opolszczyźnie!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna