"Dzień dobry w ten piękny przedświąteczny czwartek" - tak zaczyna się wiadomość, którą otrzymaliśmy od mieszkańca gminy Cisek. Autor, przedstawiający się jako "mały zwykły szary człowieczek", postanowił za naszym pośrednictwem podziękować Zarządowi Dróg Wojewódzkich w Opolu za nowe chodniki przy drodze wojewódzkiej nr 422 w miejscowości Łany.
Jak pisze, choć inwestycja nie została jeszcze zakończona, to "duma go rozpiera", gdy patrzy na ten "majstersztyk inżynierii drogowej".
Do wiadomości dołączone zostały zdjęcia, które - jak zaznacza - mają pomóc zrozumieć jego "euforię".
Na fotografiach widać świeżo ułożone chodniki, jednak uwagę przykuwa coś jeszcze: słupy energetyczne ustawione centralnie na środku ścieżki dla pieszych. W jednym przypadku betonowy słup dzieli chodnik niemal na pół, w innym - para drewnianych słupów osadzonych we wspólnej podstawie skutecznie blokuje przejście. W tle widać znaki drogowe, domy mieszkalne i elementy infrastruktury, które sugerują, że teren jest przeznaczony dla ruchu pieszych.
Czytelnik nie komentuje tego wprost, ale zestawienie entuzjastycznego tonu z widocznymi na zdjęciach przeszkodami budzi uzasadnione pytanie: czy mamy do czynienia z ironią?
Wszystko wskazuje na to, że tak. Sformułowania takie jak "duma mnie rozpiera" czy "majstersztyk inżynierii" - zestawione z obrazem chodnika, który trudno pokonać bez slalomu - brzmią jak delikatna, lecz celna krytyka. Autor nie używa ostrych słów, nie wyraża oburzenia, ale jego "euforia" wydaje się być komentarzem do absurdalnego efektu inwestycji, która z pozoru wygląda dobrze, ale w praktyce utrudnia ruch pieszy.
Wiadomość kończy się życzeniami świątecznymi, co dodatkowo wzmacnia ton uprzejmej, ale przenikliwej obserwacji.
***
Takie sytuacje, choć brzmią jak żart z inżynierii drogowej, wcale nie należą w Polsce do rzadkości. Słupy stojące na środku chodnika, latarnie "wbite" w ścieżkę rowerową, hydranty blokujące przejścia czy barierki ustawione tak, że uniemożliwiają przejazd wózkiem - to wszystko efekty braku koordynacji między instytucjami odpowiedzialnymi za różne elementy infrastruktury. Jedni budują drogę, inni zarządzają siecią energetyczną, jeszcze inni odpowiadają za telekomunikację, a kiedy harmonogramy prac się rozmijają, powstają takie właśnie "kwiatki". Do tego dochodzi koszt przeniesienia słupa, który potrafi być na tyle wysoki, że inwestorzy wolą zostawić go "na chwilę", a ta chwila potrafi trwać latami. W efekcie w wielu miejscach w kraju można zobaczyć podobne absurdy - nie złośliwie zaprojektowane, lecz wynikające z pośpiechu, oszczędności i braku wspólnego planowania.
***
Niewykluczone, że i tak było w opisywanym przypadku. O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Opolu. Czekamy na odpowiedź.

















Napisz komentarz
Komentarze