W grudniu fajerwerki można kupić niemal wszędzie. Kanonady rozpoczynają się w okresie świąt Bożego Narodzenia, a apogeum następuje w Sylwestra. Nasi Czytelnicy zwracają uwagę, że na osiedlowych podwórkach i w parkach można spotkać nawet małe dzieci odpalające petardy bez nadzoru dorosłych. A takie sytuacje powinny być już zgłaszane odpowiednim służbom.
Noc sylwestrowa, choć dla wielu osób kojarzy się z zabawą i świętowaniem, dla zwierząt bywa jednym z najbardziej stresujących momentów w całym roku. Huk petard i fajerwerków jest nagły, głośny i nieprzewidywalny, a właśnie taka mieszanka bodźców najsilniej uruchamia reakcję strachu. Psy i koty słyszą inaczej niż ludzie i często odbierają wystrzały jako realne zagrożenie. W efekcie mogą wpadać w panikę, drżeć, dyszeć, ślinić się, próbować ukryć, niszczyć przedmioty w domu albo podejmować desperackie próby ucieczki. Zdarza się, że zwierzęta zrywają się ze smyczy lub uciekają z posesji i giną pod kołami samochodów albo błąkają się przez wiele dni. Silny stres nie kończy się w chwili ciszy po wybuchu – u części zwierząt utrzymuje się długo, może nasilać problemy behawioralne i pogarszać stan zdrowia, zwłaszcza u zwierząt starszych, chorych lub bardzo wrażliwych.
- Gdyby fajerwerki były odpalane tylko w noc sylwestrową, właściciele czworonogów poradziliby sobie z tym problemem, bo są różne sposoby, żeby zadbać o pupila w tym czasie. Tymczasem sytuacja trwa od połowy grudnia do połowy stycznia. Petardy są odpalane wszędzie i o różnych porach, a na to właściciele zwierząt nie są już w stanie zaradzić. Jeden z moich psów jest tak zestresowany, że od kilku dni nie potrafi się załatwić i boi się wychodzić na dwór - mówi Jacek Pelczar, kierownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Kędzierzynie-Koźlu.
Nie cierpią wyłącznie zwierzęta domowe. Huk petard dotyka także dzikich zwierząt żyjących w pobliżu miast, na obrzeżach osiedli, w parkach i lasach. Szczególnie narażone są ptaki, które w popłochu zrywają się do lotu nocą, tracą orientację, zderzają się z przeszkodami albo odlatują daleko od bezpiecznych miejsc odpoczynku. Taki nagły wysiłek i dezorientacja mogą kończyć się urazami, wyczerpaniem, a w skrajnych przypadkach śmiercią. Podobne konsekwencje odczuwają zwierzęta trzymane w ogrodach zoologicznych i ośrodkach rehabilitacji, które nie mają możliwości ucieczki ani wyboru bezpiecznego miejsca, a stres wywołany hałasem bywa dla nich wyjątkowo obciążający.
Warto pamiętać, że hałas petard nie jest obojętny także dla ludzi. Osoby wrażliwe na dźwięk, dzieci, seniorzy, chorzy na serce i nadciśnienie, osoby w spektrum autyzmu, z nadwrażliwością sensoryczną, z zaburzeniami lękowymi czy z doświadczeniem traumy mogą przeżywać silny stres, lęk, a nawet napady paniki. Bardzo głośne wybuchy w bliskiej odległości mogą też podrażniać słuch i nasilać dolegliwości takie jak szumy uszne. Sylwestrowa „kanonada” to również zanieczyszczenie akustyczne, które zaburza spokój całych osiedli i okolicznych siedlisk zwierząt.
Dlatego coraz częściej apeluje się o rezygnację z petard i fajerwerków. Są inne sposoby świętowania, które nie niosą ze sobą cierpienia: imprezy plenerowe z efektami świetlnymi, pokazami laserowymi czy coraz popularniejszymi widowiskami z użyciem dronami. Empatia w Sylwestra nic nie kosztuje, a może oszczędzić wielu zwierzętom i ludziom strachu oraz bólu.



















Napisz komentarz
Komentarze