Pierwszy mecz 2026 roku w hali im. Kazimierza Pietrzyka był sporym wydarzeniem. Do Kędzierzyna-Koźla przyjechał bowiem mistrz Polski i lider PlusLigi. Ekipa z Lublina była faworytem, ale zajmujący dziewiąte miejsce w tabeli nasz zespół zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż podczas spotkań kończących pierwszą rundę. Co najważniejsze, gospodarze wystąpili w optymalnym ustawieniu, ponieważ do gry wrócili kontuzjowani w ostatnim czasie Karol Urbanowicz i Mateusz Czunkiewicz.
Już set inauguracyjny dostarczył kibicom sporo emocji. Lepiej rozpoczęli go goście (6:3), ale kędzierzynianie wyrównali po skutecznych blokach. As Jacksona Younga znów dał prowadzenie Bogdance (9:7), lecz chwilę później Kamil Rychlicki zablokował Wilfredo Leona, a Jackson Young posłał atak w aut i było 12:11 dla miejscowych. Mocne zagrywki Wilfredo Leona dały przewagę lublinianom, a po kontrze Mateusza Malinowskiego odskoczyli oni na 16:12. Podopieczni trenera Andrei Gianiego nie rezygnowali i punkt po punkcie odrabiali straty. Po asie Igora Grobelnego wyszli na prowadzenie 20:19, które urosło do czterech punktów (23:19), gdy Wilfredo Leon huknął ze skrzydła w aut, a po chwili dwukrotnie został zablokowany. ZAKSA, niesiona głośnym dopingiem swoich fanów, nie oddała już prowadzenia do końca seta.
Po zmianie stron przyjezdni rozpoczęli od mocnego uderzenia (3:0), lecz siatkarze z Kędzierzyna-Koźla przetrwali napór rywali i wyrównali. Przy zagrywkach Quinna Isaacsona poszła seria i to ZAKSA wyszła na prowadzenie 12:8. Czas wzięty przez trenera Stephane’a Antigę uporządkował poczynania jego podopiecznych. Do tego gospodarzom przydarzyły się błędy i gra się wyrównała. W końcówce zawodnicy z Lublina przycisnęli zagrywką, wykorzystali dwie piłki przechodzące i wyszli na 20:18. As serwisowy Wilfredo Leona dał im setbola (24:21) i chwilę później wyrównali stan meczu.
Trzecia partia to już dominacja mistrzów Polski, którzy mocno zagrywali i byli skuteczni na siatce. Gospodarze tylko na początku dotrzymywali kroku rywalom, a ci z czasem osiągnęli sporą przewagę (18:13, 22:15). ZAKSA jeszcze walczyła i przy zagrywkach Marcina Krawieckiego odrobiła kilka punktów (18:22), lecz w końcówce Bogdanka przyspieszyła. Po kontrze Mateusza Malinowskiego było już 24:19, a w ostatniej akcji zablokowany został Szymon Jakubiszak.
O wiele ciekawiej było w czwartej odsłonie. Gospodarze zagrali odważniej i nie ustępowali faworytom. Przez długi czas wynik oscylował wokół remisu (5:6, 10:10, 14:12, 14:15). Przełom nastąpił przy stanie 16:16. Najpierw asem popisał się Karol Urbanowicz, a chwilę później na blok nadział się Jakub Wachnik, zaś Kamil Rychlicki wykorzystał kontrę i było 20:17. Po akcji Igora Grobelnego przewaga urosła do czterech punktów (22:18). Bogdanka odrobiła jeszcze dwa oczka, ale jej zawodnicy zepsuli dwie zagrywki. Przy stanie 24:21 Wilfredo Leon został zablokowany i kędzierzynianie doprowadzili do tie-breaka.
W decydującym secie lepiej zaprezentowali się goście, którzy prowadzili od początku (3:1, 5:2, 7:3). Nasza drużyna zbliżyła się jeszcze na dwa punkty (7:9), jednak rywale nie pozwolili na więcej i w końcówce wrócili do bezpiecznej przewagi (13:9). Tytuł MVP otrzymał rozgrywający Marcin Komenda. Tym samym Bogdanka LUK Lublin odniosła 11. zwycięstwo w sezonie i utrzymała fotel lidera. ZAKSA pozostaje na dziewiątym miejscu ze stratą siedmiu punktów do ósmego Trefla Gdańsk.
ZAKSA: Rafał Szymura (5), Igor Grobelny (15), Szymon Jakubiszak (9), Karol Urbanowicz (11), Kamil Rychlicki (18), Quinn Isaacson (4), Mateusz Czunkiewicz oraz Jakub Szymański (3), Marcin Krawiecki (1), Mateusz Rećko (2)
Bogdanka: Marcin Komenda (2), Wilfredo Leon (28), Mateusz Malinowski (12), Jackson Young (5), Fynnian McCarthy (0), Aleks Grozdanow (13), Thales Hoss oraz Daenan Gyimah (10), Jakub Wachnik (1), Kewin Sasak

























































































































Napisz komentarz
Komentarze