- Od kiedy podróżujecie “stopem”?
Dominik: -Jazdę autostopem rozpocząłem w trzeciej klasie szkoły średniej. Codziennie pokonywałem trasę około 30 kilometrów z Krapkowic do kozielskiej “żeglugi”. Teraz nie wyobrażam sobiejużjazdy autobusami ani innymi środkami lokomocji, ponieważ czas przejazdu jest zbyt długi, a autobusy PKS-u są zazwyczaj “zapchane”, czego nie można powiedzieć o autostopie, aczkolwiek zdarzyło misię podróżować “na pace” razem z beczkami ropy.
Martyna: - Odkądjestem z Dominikiem. Podróżujemy w ten sposób razem co najmniej raz w tygodniu. -Gdzie najdalej dotarliście “stopem”? - Do Odessy na Ukrainie. Byliśmy tam rok temu, w sierpniu. Dotarliśmy przez Czechy, Słowację, Węgry i Rumunię. Cała podróż zajęła nam dwa tygodnie i zwiedziliśmy w tym czasie bardzo wiele ciekawych miejsc, np. Budapeszt, zamek hrabiego Drakuli w Branie, Transylwanię. Ciekawostką jest, że w Rumunii za przejazd autostopem należy zapłacić kierowcy.
- Czy nie boicie się tak podróżować?
Martyna: -Raczej nie, ale bywają czasem niebezpieczne sytuacje. Najczęstszym zagrożeniem, jakie się zdarza, jest jazda z nieodpowiedzialnymi kierowcami, którzy jeżdżą stanowczo za szybko i bez wyobraźni, warto zapinać pasy. Kiedy kierowca przejeżdża obok bawiących się na chodniku dzieci znacznie przekraczając dozwoloną prędkość, mam ochotę wysiąść z samochodu. Ale to takie dosyć oczywiste i powszechne niebezpieczeństwo.
Dominik: -Mnie osobiście zdarzyło się raz jechać z człowiekiem, który na pozór wydawał się kulturalnym, dobrze sytuowanym starszym panem podróżującym nowym mercedesem klasy C. Zaraz po przejechaniu kilkuset metrów zaproponował mi, delikatnie mówiąc, seks oralny, dopytując się o rozmiary mojego członka. Namawiał mnie przez jakieś piętnaście minut, aż w pewnej chwili, gdy stawał się coraz bardziej napastliwy i zaproponował mi pieniądze, stanowczo i bez dotychczasowej grzeczności, wyraźnie powiedziałem NIE.
- Czy w takim razie s warto jeździć stopem?
Martyna: - Przede wszystkim jest to oszczędność czasu i pieniędzy. Nie trzeba stawiać się na przystanek o określonej godzinie. Można poznać wielu ciekawych ludzi i wiele się od nich nauczyć, nie zapominając jednocześnie o wielu niebezpieczeństwach łączących się z takimi podróżami.
Dominik: - Niemniej jednak należy podkreślić, że z roku na rok coraz trudniej jest “coś złapać”, ludzie po prostu się boją. - Czy istnieje granica wieku autostopowiczów?
Dominik: - Absolutnie nie. Nieraz już widziałem dzieci z podstawówek i dziadków z plecakami czyhających na “okazję”. Osobiście chciałbym kiedyś pokazać dzieciom uroki podróżowania autostopem.
- Co radzicie ludziom wybierającym się “stopem” na tegoroczne wakacje?
Martyna: - Przede wszystkim dla bezpieczeństwa należy jeździć parami i dziewczyna powinna zawsze wsiadać jako druga. Być cierpliwym, uprzejmym i wybierać miejsca, w których samochody będą mogły nam się zatrzymać. Warto jest zaopatrzyć się w tabliczkę z nazwą miejsca, do którego się jedzie no i oczywiście w mapy i plany miast na naszej trasie.
Dominik: - Czasem trzeba przejść przez miasto, żeby znaleźć trasę wylotową w danym kierunku. Warto jest również wiedzieć, że w dzień łatwiej zatrzymują się samochody osobowe, a w nocy ciężarówki. Trzeba jednak pamiętać, aby wyruszając w taką podróż nie zapomnieć o zdrowym rozsądku.
Dziś już tylko nieco starsi nasi Czytelnicy pamiętają książeczki autostopowiczów, kiedy to po otrzymaniu określonej liczby kuponów w zamian za darmowy przejazd kierowca mógł wylosować którąś z cennych nagród. Zmierzch tych książeczek nie oznacza jednak końca długiej tradycji autostopu. Niestety, ani Polski Związek Motorowy, ani Automobilklub nie zamierzają wznowić emisji książeczek autostopowiczów, które przywróciłyby dobre imię prawdziwym amatorom ‘stopu” w naszym mieście, regionie czy wreszcie kraju.

Tekst pochodzi z Gazety Lokalnej nr 24 z 21.06.2000 r.

















Napisz komentarz
Komentarze