Jest to jedno z najciekawszych miejsc na terenie miasta. Obiekty, które się tam znajdują otaczają drzewa, a tuż obok jest sporej wielkości łąka, obok której, tuż na granicy lasu, płynie niewielki strumyk. To malowniczy, wręcz sielski krajobraz. Jednak - jak zauważa kanał historyczny Bunker King - nie zawsze był to teren związany z hodowlą zwierząt. Wiele lat wcześniej na terenie łąki znajdowały się stawy, z których jeden miał zadanie spiętrzać wodę potrzebną do napędzania koła młyńskiego.
Młyn znajdował się w pobliżu dzisiejszych zabudowań gospodarczych i był zasilany wodą ze strumyka, który płynie do dziś z Popic w Zalesiu Śląskim przez Cisową i wpada w Lenartowicach do rzeki Kłodnicy. Strumyk ten przepływa pod ulicą Jana Brzechwy i z drogi świetnie go widać.
Dlaczego jednak napisałem, że to jedno z najciekawszych miejsc na terenie miasta? Młyn przeszedł metamorfozę, czyli został przebudowany z drewnianego na murowany. Zmienił się też sposób jego zasilania, a z informacji, którą przekazał mi sympatyczny właściciel terenu, na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych budynek młyna został wyburzony. Jednak nie wiadomo, kiedy młyn powstał. Widać go na mapie z 1884 roku oraz jeziorko na mapie z pierwszej połowy osiemnastego wieku, czyli w tamtym czasie mógł już istnieć. To tyle, co wiemy na podstawie twardych dowodów, jednak podejrzewam, że historia tego obiektu i pobliskiego terenu jest o wiele dłuższa. Jeden z polskich archeologów wspomina o gródku średniowiecznym, którego ślady znajdują się w kwadracie leśnym przy drodze do Cisowej. Kwadrat ten znajduje się po drugiej stronie ulicy Jana Brzechwy, dokładnie naprzeciwko zabudowań dawnego młyna. Taki gródek mógł być siedzibą rycerską, być może bronił jakiegoś obiektu lub szlaku handlowego. Wiele wskazuje na to, że teren ten jest historycznie interesujący - wyjaśnia Sławomir Wilkowski z kanału historycznego Bunker King.



















Napisz komentarz
Komentarze