Mazurska Służba Ratownicza została założona czerwcu 1978 roku i jest pierwszą wodną służbą ratowniczą na terenie Wielkich Jezior Mazurskich. Założycielami była grupa żeglarzy z Kędzierzyna-Koźla, skupiona w klubach żeglarskich działających przy dużych przedsiębiorstwach, takich jak Żegluga na Odrze, Zakłady Azotowe „Kędzierzyn”, czy też Zakłady Chemiczne „Blachownia”.
Początkowo rezydowali nad jeziorem Tyrkło, u sołtysa na podwórku. Później przenieśli się do obecnej siedziby nad jeziorem Śniardwy w pobliżu Okartowa. Odkryli miejsce niezwykle ciekawe, bo okazało się, że w czasie drugiej wojny światowej był to bardzo dobrze strzeżony teren, a Niemcy przeprowadzali tam doświadczenia z bronią.
W Okartowie, nad brzegiem jeziora Śniardwy, od niespełna 48 lat stacjonuje Mazurska Służba Ratownicza (MSR). Dziś jednak nad tą strategiczną bazą zawisły czarne chmury z powodu narastającego konfliktu prawno-finansowego między stowarzyszeniem a władzami gminy Pisz.
Jak informuje portal Mazury24.eu, istota sporu ogniskuje się wokół działki 423/1 o powierzchni blisko pół hektara, posiadającej bezpośredni dostęp do linii brzegowej. Choć baza ratowników zajmuje kilka parceli, to właśnie ten grunt, należący do gminy Pisz, jest kluczowy dla funkcjonowania jednostki.
„Od 2024 roku ratownicy zajmują go bezumownie, co jest efektem impasu w rozmowach z nowym burmistrzem Pisza, Dariuszem Kińskim. Włodarz uzależnił podpisanie nowej umowy dzierżawy od udzielenia przez MSR bezterminowej służebności gruntowej na sąsiedniej działce należącej do stowarzyszenia. Służebność ta miałaby zapewnić gminie formalny dojazd do jej terenu, który obecnie nie posiada własnej drogi dojazdowej. Zarząd Mazurskiej Służby Ratowniczej wyjaśnił, że taka służebność nie jest formalnie konieczna przy obecnym stanie użytkowania działek. Co więcej, zarząd nie posiada kompetencji do podjęcia takiej decyzji – zgodnie ze statutem, rozporządzanie majątkiem organizacji wymaga zgody Walnego Zgromadzenia Członków. MSR nie odmówiła służebności, lecz zwróciła uwagę, że nie może jej udzielić w formie bezterminowej i bez gwarancji stabilnego prawa do użytkowania terenu. Członkowie MSR alarmują, że ustanowienie bezterminowej służebności bez jednoczesnych gwarancji trwałości dzierżawy to prosta droga do likwidacji bazy” - informuje portal Mazury24.eu.

Mazurska Służba Ratownicza
Z tekstu wynika, że usunięcie wady prawnej działki gminnej – czyli braku dojazdu – radykalnie podnosi jej atrakcyjność rynkową. Według wyceny rzeczoznawcy grunt ten jest wart co najmniej 2,5 miliona złotych i stanowi łakomy kąsek dla inwestorów budujących hotele czy apartamentowce.
Obawy ratowników potęguje fakt, że wciąż obowiązuje uchwała poprzedniej rady miejskiej przeznaczająca tę działkę do sprzedaży, której obecny burmistrz do tej pory nie uchylił. W praktyce oznacza to, że obecny włodarz nie może samodzielnie zagwarantować, iż teren nie zostanie sprzedany przez radę miejską w przyszłości. Wystarczyłoby jedno głosowanie, by atrakcyjny grunt z bezpośrednim dostępem do wody – po uzyskaniu służebności dojazdu – został wystawiony na sprzedaż, np. pod inwestycję hotelową.
Sytuacja stała się krytyczna w 2025 roku, gdy gmina przeszła do działań restrykcyjnych. Burmistrz zapowiedział wystąpienie na drogę sądową w celu przymusowego ustanowienia służebności, a we wrześniu wystawił stowarzyszeniu rachunek w wysokości 24 tysięcy złotych jako odszkodowanie za bezumowne korzystanie z nieruchomości.
„Dla Mazurskiej Służby Ratowniczej, będącej organizacją pożytku publicznego, to gigantyczny cios finansowy. Kwota ta stanowi niemal jedną trzecią środków zebranych z odpisów 1,5% podatku PIT. Ratownicy nie kryją rozgoryczenia, podkreślając, że zostali potraktowani przez gminę jak komercyjny biznes, podczas gdy ich działalność opiera się na misji ratowania życia. Wskazują przy tym na postawę sąsiedniej gminy Orzysz, która drugą część terenu pod bazę wydzierżawia im za symboliczną złotówkę” - można przeczytać na portalu Mazury24.
Odsiecz z Kędzierzyna-Koźla
Kędzierzyńsko-kozielscy samorządowcy nie pozostali obojętni na apel Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie. Na prośbę MSR Rada Miasta Kędzierzyna-Koźla przyjęła na ostatniej sesji (31 marca 2026 r.) stosowny apel do władz miasta Pisz. Oto jego treść:
„Rada Miasta Kędzierzyn-Koźle niniejszym wyraża swoje zaniepokojenie wobec podjęcia działań w sprawie sprzedaży nieruchomości obejmującej działkę nr 423/1, położoną w obrębie Zdory, gmina Pisz.
Na wyżej wymienionej nieruchomości od 48 lat znajduje się baza Mazurskiej Służby Ratowniczej (pierwotnie Stacji Ratownictwa Wodnego). Założyła ją i przez wiele lat prowadziła grupa pasjonatów żeglarstwa i sportów wodnych z Kędzierzyna-Koźla, z których kilkoro działa w MSR do dnia dzisiejszego. Od ponad czterech dekad ratownicy spod Okartowa czuwają nad bezpieczeństwem żeglarzy i motorowodniaków na akwenach jeziora Śniardwy i południowej części szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Dzieje się tak pomimo stałych problemów finansowych, jakie przez lata dotykały wszystkie służby ratownicze w naszym kraju. Zarówno sama Mazurska Służba Ratownicza, jak i jej działacze, od lat honorowani byli wyróżnieniami przyznawanymi przez samorządy Pisza, Kędzierzyna-Koźla czy województwa warmińsko-mazurskiego. Fakt wieloletniej działalności ratowników z Kędzierzyna-Koźla na terenie gminy Pisz stał się w 2012 r. impulsem do zawarcia umowy o współpracy partnerskiej pomiędzy samorządem miasta Pisz a samorządem miasta Kędzierzyn-Koźle. Umowa ta, po przedłużeniu w 2017 r. i 2022 r., obowiązuje do dnia dzisiejszego.
Rada Miasta Kędzierzyn-Koźle wyraża obawę, że decyzja o sprzedaży nieruchomości, na której zlokalizowana jest siedziba Mazurskiej Służby Ratowniczej, oznacza nieuchronną likwidację tej potrzebnej i zasłużonej dla regionu instytucji. Dla nas, radnych Kędzierzyna-Koźla, byłoby to tym bardziej przykre, że była ona i w dużym stopniu nadal jest dziełem mieszkańców naszego miasta. Z owoców ich pracy jesteśmy dumni, od lat budują one pozytywny wizerunek Kędzierzyna-Koźla w odległej od nas części Polski.
Z uwagi na powyższe apelujemy do władz miasta Pisz o zapewnienie Mazurskiej Służbie Ratowniczej trwałych prawnych i faktycznych ram jej działalności”.

Mazurska Służba Ratownicza
Błyskawiczne podziękowania
Na reakcję MSR nie trzeba było długo czekać. W piśmie z 3 kwietnia 2026 r. Krzysztof Kornaś, komandor MSR, oraz Kuba Gwiazdowski, członek Zarządu MSR, przekazali kędzierzyńsko-kozielskim samorządowcom podziękowania.
„W imieniu wszystkich osób zaangażowanych w działalność Mazurskiej Służby Ratowniczej pragniemy złożyć na Państwa ręce wyrazy ogromnej wdzięczności za wystosowanie apelu do władz gminy Pisz w sprawie obrony naszej organizacji. Państwa wsparcie stanowi dla nas niezwykle ważny głos w dyskusji o przyszłości ratownictwa wodnego, a także jest dowodem na to, że pamięć o łączących nas więziach jest wciąż żywa.
Dla naszej społeczności pomoc płynąca z Kędzierzyna-Koźla ma wymiar wyjątkowy i symboliczny. Nigdy nie zapominamy, że to właśnie dzięki determinacji pasjonatów z Kędzierzyna-Koźla nasza służba została powołana do życia przed blisko pięćdziesięcioma laty. To właśnie oni, kładąc podwaliny pod naszą działalność, stworzyli fundamenty, na których budujemy nasze obecne osiągnięcia. Co więcej, dumni jesteśmy z faktu, że mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla po dziś dzień czynnie działają w naszych szeregach, będąc znakomitymi ratownikami, na których zawsze można liczyć w sytuacjach kryzysowych.
Zawsze pamiętamy o naszych korzeniach wywodzących się z Kędzierzyna-Koźla, a w obliczu obecnych wyzwań ta więź jest dla nas jeszcze bardziej istotna. Państwa stanowcza postawa i gotowość do wsparcia naszych działań są dla nas ogromną motywacją do dalszej, pełnej poświęcenia pracy na rzecz bezpieczeństwa na wodzie” - napisali Krzysztof Kornaś oraz Kuba Gwiazdowski.
Co zrobi urząd?
Wkrótce potem sprawy nabrały tempa.
- Na sesji Rady Miasta Pisz, która obradowała 7 kwietnia 2026 roku, przyjęto uchwałę o wycofaniu działki ze sprzedaży oraz wystosowano apel Rady Miejskiej w Piszu do burmistrza Dariusza Kińskiego o udzielenie nam dzierżawy - informuje Kuba Gwiazdowski.
Faktycznie, jak ustaliliśmy, Rada Miejska w Piszu wystosowała apel w sprawie trwałej obecności stacji ratowniczej na nieruchomości położonej na terenie gminy Pisz, dotyczącej działki nr 423/1, położonej w obrębie Zdory.

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Urzędem Miejskim w Piszu, chcąc uzyskać informację, jakie kroki podejmą włodarze gminy po apelu radnych z 7 kwietnia. Wypowiedzi w tej sprawie udzieliła nam sekretarz gminy Pisz Violetta Kossakowska: - Sąd wydał w tej sprawie prawomocny wyrok z 31 stycznia 2024 roku. Gmina jest jednostką samorządową, realizuje wyroki i działa zgodnie z prawem.
Violetta Kossakowska przypomniała, że Sąd Rejonowy I Wydział Cywilny w Piszu nakazał pozwanemu, czyli Mazurskiej Służbie Ratowniczej z siedzibą w Okartowie, aby „wydała powódce, a mianowicie gminie Pisz, i opuściła wraz z osobami i rzeczami należącymi do niej zabudowaną nieruchomość składającą się z działki gruntu o numerze geodezyjnym 423/1 0 powierzchni 4400 m2, położonej w obrębie Zdory, gmina Pisz, dla której Sąd Rejonowy w Piszu prowadzi księgę wieczystą o nr OL1P/00016049/4 do dnia 30 września 2024 roku”. Ponadto sąd zasądził od „pozwanego Stowarzyszenia Mazurskiej Służby Ratowniczej z siedzibą w Okartowie na rzecz powódki gminy Pisz kwotę 470 złotych tytułem zwrotu kosztów procesu”.
Jak wynika z wyroku, pozwany - Stowarzyszenie Mazurska Służba Ratownicza z siedzibą w Okartowie - wniósł o oddalenie powództwa w całości i o zasądzenie na jego rzecz od powódki kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego. W uzasadnieniu przyznał, że właścicielem przedmiotowej nieruchomości jest powódka oraz że nieruchomość ta jest zajmowana przez pozwanego. Podniósł, że pozwany jest posiadaczem spornej nieruchomości od lat 80. Na przestrzeni lat 1993-2020 dokonywał na niej, w granicach postanowień umownych, niezbędnych do prowadzenia działalności statutowej nakładów zwiększających wartość nieruchomości, na co strona powodowa wyrażała zgodę. W ocenie pozwanego nie można tracić z pola widzenia charakteru działalności statutowej pozwanego oraz przydatności działań inicjowanych przez Stowarzyszenie. Pozwany podkreślił, że sporna nieruchomość była i jest wykorzystywana na potrzeby ratownictwa wodnego na znacznym obszarze Wielkich Jezior Mazurskich przy współudziale pobliskich gmin. Celem działalności pozwanego jest przede wszystkim prowadzenie działalności profilaktycznej na rzecz poprawy bezpieczeństwa żeglugi na wodach Wielkich Jezior Mazurskich, ze szczególnym uwzględnieniem ratownictwa wodnego. „Opisana wyżej nieruchomość od 2 stycznia 1993 roku do stycznia 2021 roku, z nieznacznymi przerwami, była przedmiotem umowy dzierżawy. Dzierżawcą niezmiennie była Mazurska Służba Ratownicza w Okartowie - stowarzyszenie użyteczności publicznej, powołane w miejsce zlikwidowanego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego - która w tym okresie płaciła podatki od tej nieruchomości i posadowionych na niej obiektów budowlanych. Ostatnia zawarta między gminą Pisz a Stowarzyszeniem Mazurska Służba Ratownicza w Okartowie umowa dzierżawy, której przedmiotem była opisana wyżej nieruchomość, uległa rozwiązaniu wraz z upływem okresu, na jaki została zawarta, tj. z dniem 7 stycznia 2021 roku. Gmina Pisz kilkukrotnie wzywała stowarzyszenie do wydania nieruchomości. Wezwania pozostały bezskuteczne” - czytamy w aktach sądowych. Powyższa nieruchomość wraz z istniejącą na niej infrastrukturą (m.in. budynek socjalny, budynki kapitanatu stacji, budynek hangaru, budynek gospodarczy, maszt komunikacyjny, wieża obserwacyjna, przystań jachtowa) wykorzystywana była i jest przez MSR do prowadzenia działalności profilaktycznej na rzecz bezpieczeństwa żeglugi na wodach Wielkich Jezior Mazurskich, ze szczególnym uwzględnieniem zadań z zakresu ratownictwa wodnego. „W niniejszej sprawie bezspornie ustalono, że właścicielem przedmiotowej nieruchomości jest powódka. Nadto bezspornie ustalono, że strony łączyła umowa dzierżawy tejże nieruchomości, która uległa rozwiązaniu wraz z upływem okresu, na który została zawarta, to jest z dniem 7 stycznia 2021 roku. Zatem od 8 stycznia 2021 roku pozwany zajmuje przedmiotową nieruchomość bez tytułu prawnego. Nie budzi zatem wątpliwości zasadność roszczenia powódki. Zważywszy na przedmiot działalności statutowej pozwanego i fakt, iż do prawidłowego i przede wszystkim efektywnego prowadzenia tej działalności niezbędna jest infrastruktura istniejąca na dzień dzisiejszy na przedmiotowej nieruchomości, a jej przeniesienie czy zorganizowanie od nowa na innej nieruchomości wymaga nie tylko stosownych uzgodnień, umów i decyzji administracyjnych, ale i przede wszystkim znacznych nakładów finansowych, sąd dążąc do zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom żeglugi na wodach Wielkich Jezior Mazurskich, zakreślił pozwanemu termin na wydanie powódce spornej nieruchomości do dnia 30 września 2024 roku” - czytamy w uzasadnieniu do wyroku.

Patowa sytuacja
Ponieważ termin ten upłynął półtora roku temu, w związku z tym zapytaliśmy sekretarz Violettę Kossakowską o kwestię zapewnienia bezpieczeństwa osobom wypoczywającym nad wodą w najbliższej przyszłości. Okartowo to bowiem wyjątkowo atrakcyjne miejsce. Przyjeżdżają tam urlopowicze nie tylko z województwa warmińsko-mazurskiego, ale również z całej Polski i zagranicy. Wystarczy spojrzeć na tablice rejestracyjne samochodów parkujących wokół tego malowniczego miejsca. Ludzi przyciąga nie tylko czysta woda, ale i tereny zielone okalające akwen. - Mazurska Służba Ratownicza może jak najbardziej dalej prowadzić swoją działalność. Nasze władze samorządowe od lat wspierają wszystkie organizacje pozarządowe. Mazurska Służba Ratownicza będzie w dalszym ciągu prowadzić swoją działalność, tylko że w innym miejscu. Z harmonogramu, który przedstawiła MSR w 2024 roku, wynikało, że w ciągu 9 miesięcy są w stanie przenieść swoją bazę na działkę położoną tuż obok - dodaje Violetta Kossakowska.
Stanowisko Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie jest w tej sprawie jasne.
- Gdyby nie było pozwu, który złożyła gmina, nie byłoby tego orzeczenia sądu, które z naszego punktu widzenia jest niekorzystne. Wystarczyłaby odrobina dobrej woli ze strony gminy, żeby to teraz odkręcić i dogadać się z Mazurską Służbą Ratowniczą - tłumaczy Kuba Gwiazdowski. Przypomina, że całą tę wojnę rozpoczął jeszcze poprzedni burmistrz Pisza Andrzej Szymborski. W tle całej sprawy pojawia się prywatny inwestor zainteresowany nabyciem działki, gdzie od 48 lat znajduje się baza Mazurskiej Służby Ratowniczej.
- Burmistrz Pisza Andrzej Szymborski nie przedłużył nam dzierżawy. Już w styczniu 2021 rok byliśmy bez dzierżawy i od tego czasu zaczęła się walka. Wydaliśmy ponad 200 tysięcy złotych na prawników, co dla naszej służby stanowiło ogromne obciążenie - nie ukrywa Kuba Gwiazdowski. - Chcieliśmy w ten sposób wydłużyć naszą działalność w dotychczasowej lokalizacji, a jednocześnie liczyliśmy na to, że po wyborach samorządowych w kwietniu 2024 roku pojawi się nowa ekipa rządząca, która bardziej przychylnym okiem spojrzy na naszą trudną sytuację. Grając na czas, poprosiliśmy sąd, aby dał nam te 9 miesięcy na przeniesienie niezbędnej infrastruktury. Tam są stacje meteo, maszty, radiostacje, budynki, hangary. Policzyliśmy, że przeniesienie tego, co możliwe, to wydatek sięgający około miliona złotych. Jednocześnie w tej nowej lokalizacji musimy postawić nowe budynki bądź kontenery, doprowadzić przyłącze energetyczne, uzyskać szereg pozwoleń, a na to trzeba mnóstwo czasu. Nasze grunty, których MSR jest właścicielem, przylegają do działki gminnej, którą obecnie użytkujemy. Ale na naszej działce nic nie ma. To jest nieuzbrojone pole. Teraz proszę sobie wyobrazić, że w krótkim czasie mamy tam stworzyć nową stację ratowniczą. I tu pojawia się kluczowa kwestia: skąd wziąć na to wszystko pieniądze" - pyta nasz rozmówca.

Pewną nadzieję na zmianę podejścia do tematu dał nowy burmistrz Pisza, Dariusz Kiński, który w swym piśmie z 19 listopada 2025 roku do Mazurskiej Służby Ratowniczej zasugerował konstruktywne rozwiązanie problemu.
„W związku z pismem dotyczącym zawarcia 10-letniej umowy dzierżawy działki nr 423/1 w obrębie Zdory poniżej prezentuję stanowisko gminy Pisz w przedmiotowej sprawie. W dniu 24 listopada 2021 r. Rada Miejska w Piszu podjęła uchwałę Nr XXXIV/387/21 w sprawie sprzedaży nieruchomości położonej na terenie gminy Pisz, stanowiącej własność gminy Pisz, dotyczącą sprzedaży wnioskowanej nieruchomości. W związku z tym wydzierżawienie przedmiotowej nieruchomości należy poprzedzić uchyleniem opisanej uchwały. Zdecydowaliśmy, iż komisjom Rady Miejskiej w Piszu przedstawiona zostanie do zaopiniowania kwestia jej uchylenia. W przypadku uzyskania opinii pozytywnej zostaną podjęte stosowne działania w tym kierunku.
Nadmieniam, że zawarcie umowy dzierżawy nieruchomości nastąpi po uprzednim podjęciu uchwały w sprawie jej wydzierżawienia oraz sfinalizowaniu procedury ustanowienia służebności gruntowej, obciążającej działkę nr 10/35 w obrębie Okartowo na rzecz każdoczesnego właściciela działki nr 423/1. O dalszym toku sprawy gmina Pisz poinformuje odrębnym pismem” - poinformował pod koniec 2025 roku burmistrz Dariusz Kiński.
Za słowami nie poszły jednak czyny.
- Nie wiem, czemu ta sprawa ucichła. Co gorsza, w marcu tego rok dostajemy pismo, że mamy opuścić tę działkę - ubolewa Kuba Gwiazdowski. - Obecnie burmistrz ma tylko jeden argument, a mianowicie wyrok sądu w sprawie opuszczenia działki przez MSR. Twierdzenie, że gmina wystąpiła o wydanie nieruchomości „z uwagi na wyrok”, jest odwracaniem logiki zdarzeń. To właśnie celowe działania gminy Pisz doprowadziły do wydania tego wyroku. Sąd jedynie rozstrzygnął powództwo wniesione przez gminę. Nawet na obecnym etapie wystarczyłaby odrobina dobrej woli i odstąpienie gminy od egzekucji tego rozstrzygnięcia - dodaje nasz rozmówca.
Nic jednak nie wskazuje na to, aby gmina Pisz zamierzała zrobić krok w tył. Czy oznacza to, że w zbliżającym się wielkimi krokami sezonie Mazurska Służba Ratownicza nie zadba o bezpieczeństwo osób wypoczywających nad wodą?
- Chyba że ratownicy będą mieszkać w namiotach, myć się w jeziorze, a swoje potrzeby fizjologiczne załatwiać na polu – kończy Kuba Gwiazdowski.



















Napisz komentarz
Komentarze