Autorem hasła „Tysiąc szkół na tysiąclecie” był ówczesny I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Władysław Gomułka, który przedstawił ambitne założenia podczas narady działaczy oświatowych 24 września 1958 roku. Nazwa „tysiąclatki” nawiązywała do zbliżających się obchodów 1000-lecia państwa polskiego, przypadających na rok 1966. Motorem napędowym akcji był wyż demograficzny lat 50. Sale lekcyjne były przepełnione, wiele budynków szkolnych pochodziło sprzed wojny, a część znajdujących się w nich pomieszczeń zostało zrujnowanych i nie zdążono przystosować ich do nowych warunków.
Dla władzy stało się oczywiste, że w kolejnych latach może zabraknąć szkół dla coraz liczniejszych roczników. Z danych statystycznych wynika, że w 1961 r. na jedno pomieszczenie przypadało ok. 70 uczniów, a nauczyciele w wielu miejscach pracowali na dwie lub trzy zmiany.
By zmienić tę sytuację, ówczesne władze przystąpiły do budowy szkół, co zdaniem Władysława Gomułki musiało się „znaleźć w centrum zainteresowania całego społeczeństwa”. Z inicjatywy Ogólnokrajowego Komitetu Frontu Jedności Narodu powołano Społeczny Fundusz Budowy Szkół, powstawały także wojewódzkie komitety koordynacyjne i komitety przy poszczególnych szkołach. W skład tych gremiów wchodzili przedstawiciele wielu instytucji i grup zawodowych.
Aby zapewnić finansowanie budowy szkół, w roku 1959 utworzono Społeczny Fundusz Budowy Szkół Tysiąclecia. W roku 1966 przekształcono go w Społeczny Fundusz Budowy Szkół i Internatów. Pierwsza tysiąclatka (Szkoła Podstawowa nr 7 im. gen. Karola Świerczewskiego w Czeladzi) została uroczyście otwarta 26 lipca 1959 roku.
W ramach akcji „Dla Uczczenia Tysiąclecia Państwa Polskiego” z budżetu państwa oraz dwóch funduszy wybudowano znacznie więcej szkół niż planowany tysiąc. Szacuje się, że w samej stolicy powstało ponad 50 tysiąclatek, a w całej Polsce – 1423 stosunkowo nowoczesne placówki.
Kozielska tysiąclatka
Tuż po II wojnie światowej, 22 maja 1945 r., nastąpiło otwarcie Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Żeromskiego w Koźlu. Rosnąca gwałtownie liczba dzieci sprawiła, że zaszła konieczność budowy w Koźlu drugiej szkoły, która do dziś jest jedną z największych w mieście.
Po rekultywacji terenu przy ulicy Piastowskiej, jesienią 1961 roku, rozpoczęto budowę szkoły podstawowej dla przeszło 600 uczniów.
Nie była to łatwa inwestycja. Przypomnijmy, dużą część dzisiejszego osiedla Zachód stanowiły niegdyś mokradła. Na tereny podmokłe, wręcz bagniste, można się było natknąć jeszcze w latach 70. i 80. XX wieku. Wiele obiektów (m.in. PSP nr 12, dawną jednostkę wojskową, spółdzielcze bloki mieszkaniowe itp.) również zbudowano na niestabilnym, podmokłym gruncie. W tej części miasta budowlańcy muszą zmagać się jeszcze z tzw. kurzawką, zwaną potocznie „ruchomymi piaskami”.
Pomimo przeciwności losu wmurowania aktu erekcyjnego pod budowę szkoły przy ul. Piastowskiej 30 dokonano 3 września 1961 r. W roku szkolnym 1961/1962 zorganizowano uroczysty pochód młodzieży wszystkich szkół na plac budowy nowej placówki oświatowej. Dzięki wydatnej pomocy żołnierzy z kozielskiej jednostki wojskowej już 5 lutego 1963 roku została ona przekazana kozielskim uczniom. Uroczystość była zarazem inauguracją obchodów 800-lecia Koźla.
Była to 27. tysiąclatka na Opolszczyźnie i zarazem 534. w kraju. Naukę rozpoczęło w niej 650 uczniów w 18 klasach, a kadrę pedagogiczną stanowili: S. Kluk, Z. Gomułkiewicz, T. Waligóra, A. Klon, M. Rogowska, K. Jankowska, K. Rogala, A. Trybus, J. Cieciura, M. Truś, A. Maciejewska, S. Ziemska, K. Starczewska, A. Głazowska, E. Bielecki, Z. Gralak, M. Łuczak.
Szkoła posiadała 15 sal lekcyjnych, 7 gabinetów i pracowni, dużą salę gimnastyczną, bibliotekę z czytelnią oraz stołówkę z zapleczem kuchennym.
Od generała do kadeta
Pierwotnie była to SP nr 1, a następnie SP nr 12. Z czego wynikała ta zmiana? Otóż gdy w 1975 roku doszło do połączenia w jeden organizm miejski Kędzierzyna, Koźla, Kłodnicy i Sławięcic, konieczne stało się ujednolicenie numeracji podstawówek w całym mieście. Zarówno Kędzierzyn, jak i Koźle miały swoje SP nr 1, zatem kozielską Jedynkę przemianowano na SP nr 12. Jej patronem od początku był gen. Karol Świerczewski, polski komunista, uczestnik hiszpańskiej wojny domowej, dowódca 2. Armii Wojska Polskiego. Po II wojnie światowej został wiceministrem obrony narodowej. Zginął w 1947 roku pod Baligrodem w Bieszczadach z rąk Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Uchwałą Rady Miasta Kędzierzyna-Koźla z dnia 28 września 2000 r. PSP nr 12 nadano imię Kadeta Zygmunta Kuczyńskiego.
Wkrótce potem, 11 listopada 2000 r., czyli w 82. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, przybyli do szkoły zaproszeni goście: kadeci, rodzina Zygmunta Kuczyńskiego – bratanek z córką – władze wojewódzkie, powiatowe i miejskie, byli żołnierze 10. Śląskiego Pułku Artylerii Mieszanej z Kędzierzyna-Koźla, a także nauczyciele, uczniowie i rodzice. Uroczystość została poprzedzona mszą św. za ojczyznę w kościele parafialnym. Potem wszyscy udali się do szkoły, gdzie odbyła się dalsza część ceremonii. Akt nadania imienia szkole odczytał przewodniczący Rady Miasta Kędzierzyna-Koźla Ryszard Pacułt, a kadeci odsłonili tablicę pamiątkową. Następnie proboszcz kozielskiej parafii, ks. dr Alfons Schubert, i proboszcz ze Starej Kuźni, ks. Teofil Cyryl, poświęcili tablicę oraz pomnik upamiętniający 118 kadetów, którzy walczyli w III powstaniu śląskim.
Warto dodać, że 21 maja każdego roku, dla upamiętnienia udziału 118 kadetów (w tym kadeta Zygmunta Kuczyńskiego) w III powstaniu śląskim, w placówce obchodzone jest święto szkoły, a pod pomnikiem ustawionym przed frontonem PSP nr 12 odbywają się uroczystości rocznicowe.
Historyczne zakręty
Podczas jednej z październikowych nocy 1993 roku w PSP nr 12 wybuchł pożar. Włamywacze, prawdopodobnie chcąc zatrzeć ślady, podpalili gabinet dyrektora i sekretariat. W wyniku pożaru zniszczeniu uległa większość dokumentów i akt osobowych pracowników szkoły, a także część księgozbioru bibliotecznego. Przez kilka miesięcy, z powodu remontu, lekcje i przerwy były skrócone. Sekretariat i gabinet dyrektora przeniesiono do innych pomieszczeń.
Z kolei w pierwszej połowie lipca 1997 roku nasze miasto nawiedziła największa od kilkuset lat powódź. W nocy z 7 na 8 lipca zalane zostało całe Koźle. Bezpośrednio powódź dotknęła wiele placówek oświatowo-wychowawczych, w tym Dwunastkę. Nauczyciele wraz z uczniami zmuszeni byli pracować w różnych miejscach. Zajęcia prowadzone były w PSP nr 20, w I Liceum Ogólnokształcącym im. Henryka Sienkiewicza oraz w kozielskich koszarach. Wiele klas wyjeżdżało na tzw. „zielone szkoły” w różne rejony Polski. W tych trudnych warunkach przetrwano dwa lata. W 1999 r. ukończono remont popowodziowy. W pierwszym tygodniu nauki nastąpiło oficjalne otwarcie szkoły.
Gokarty po sąsiedzku
W bezpośrednim sąsiedztwie szkoły, u zbiegu ulic Piastowskiej i Gazowej, wybudowano bardzo nowoczesny, jak na tamte czasy, tor kartingowy, na którym w późniejszych latach uczniowie SP nr 12 spędzali mnóstwo czasu. Organizowane tam były zajęcia wychowania fizycznego, gry i zabawy.
Wspomniany tor kartingowy kozielskie zakłady pracy zbudowały w 1971 roku. Jego funkcjonowanie zainaugurowano zawodami „O błękitną wstęgę Odry”, które przeprowadzono 22 lipca 1971 roku. Jego przebudowa nastąpiła w 1975 r. z okazji rozgrywanych w naszym mieście eliminacji Kartingowych Mistrzostw Europy klasy A - 100 cm sześc. Długość jednego okrążenia wynosiła 850 m, a szerokość jezdni sięgała 7 m. Tor posiadał trybuny z miejscami siedzącymi dla 5000 widzów. Rozgrywano na nim liczne zawody rangi ogólnopolskiej i międzynarodowej. Niestety, los toru od początku był niepewny. Był on usytuowany w środku osiedla i treningi oraz zawody kartingowe, ze względu na hałas, były dość uciążliwe dla mieszkańców okolicznych budynków. Ich protesty okazały się skuteczne. Był to początek końca jednego z najlepszych torów kartingowych w Polsce. Przestano weń inwestować. Zrezygnowano też z organizacji na nim ważnych ogólnopolskich i międzynarodowych imprez. I tak wizytówka miasta już w latach 80. popadła w ruinę m.in. za sprawą wandali.
Sternicy PSP nr 12
Przez 63 lata istnienia szkoła ta miała tylko 10 dyrektorów. Warto przypomnieć ich nazwiska:
1963-1964 - Eustachy Misiewicz; 1964-1973 - Alina Maciejewska; 1973-1975 - Krystyna Smogór; 1975-1978 - Iwona Jędrysiak; 1978-1983 - Elżbieta Paduszyńska; 1983-1992 - Adam Struś; 1992-2002 - Danuta Szubert; 2002-2012 - Iwona Gwiżdż-Kostyńska; 2012-2022 - Joanna Hencel; 2022 – do dziś - Renata Mańkowska.
Wyjątkowym gościem PSP nr 12 był pierwszy jej dyrektor (dawniej kierownik) - Eustachy Misiewicz. Na spotkaniu zorganizowanym 8 kwietnia 2013 r. z uczniami, w obecności ówczesnej dyrektor szkoły Joanny Hencel i wicedyrektor Ewy Ryzner, opowiedział o swojej pracy zawodowej i odpowiadał na pytania uczniów.
Eustachy Misiewicz urodził się 20 września 1924 roku w Winiarach Dolnych (pow. Busko-Zdrój) w dawnym województwie kieleckim. Do Koźla przybył w 1946 roku, mając zaledwie 22 lata. Inspektorat oświaty skierował go do Szkoły Powszechnej w Polskiej Cerekwi na stanowisko nauczyciela matematyki. Tam pracował 6 lat. Następnie zatrudniono go na stanowisku kierownika Powiatowego Ośrodka Doskonalenia Oświatowego przy Inspektoracie Oświaty w Koźlu. Tutaj jego zadaniem było pomagać innym nauczycielom, jak pracować z młodzieżą w szkole i w świetlicach szkolnych.
1 września 1957 r. Eustachy Misiewicz został dyrektorem (kierownikiem) Szkoły Podstawowej nr 1 w Koźlu, która mieściła się wówczas przy ulicy Żeromskiego. Panujące tam warunki pracy były fatalne: ciasnota, wąskie korytarze, ciemne pomieszczenia. Z tego powodu dyrektor podjął starania o wybudowanie nowej szkoły. Pomogła mu w tym, piastowana w tym samym czasie, funkcja radnego Powiatowej Rady Narodowej. Eustachy Misiewicz osobiście nadzorował budowę kozielskiej tysiąclatki.
Eustachy Misiewicz był dyrektorem SP nr 1 tylko przez rok. Bezpośrednią przyczyną zwolnienia go z tego stanowiska było posłanie dzieci do I Komunii Świętej. Warto wspomnieć, że w latach 60. XX w. narastał konflikt między władzami państwowymi a Kościołem w Polsce. W szkołach nie można było uczyć religii, gdyż miały one mieć charakter świecki. Były dyrektor mógł dalej pracować w SP nr 1 na stanowisku nauczyciela, ale odmówił. Prawdopodobnie nie pozwoliły mu na to urażona duma, honor i ambicja.
Przez następne 20 lat pracował w Zespole Szkół Zawodowych w Kędzierzynie-Koźlu przy ulicy Skarbowej na stanowisku wicedyrektora, potem przez 6 lat jako nauczyciel. Na emeryturę przeszedł w 1990 roku. Za długoletnią pracę pedagogiczną otrzymał wiele nagród i wyróżnień, w tym odznaczenie „Zasłużony Opolszczyźnie” - Złoty Krzyż Zasługi i najwyższe odznaczenie państwowe - Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.
Obecna dyrektor
Od września 2022 roku do dziś funkcję dyrektora w PSP nr 12 pełni Renata Mańkowska, która z kozielską podstawówką jest związana znacznie dłużej, a mianowicie od 1991 roku.
- Do pracy w Dwunastce przyjmował mnie wtedy dyrektor Adam Struś, mówiąc w czerwcu 1991 roku, że zatrudnienie w szkole od 1 września mam zapewnione na 90 procent. Do Kędzierzyna-Koźla przyjechałam z miejscowości Sztum w ówczesnym województwie elbląskim. Dojeżdżałam tam do pracy w Szkole Podstawowej nr 1 w Malborku, która była jeszcze większa od PSP nr 12 w Kędzierzynie-Koźlu - wspomina Renata Mańkowska. - Ale w malborskiej szkole nie było nawet sali gimnastycznej. Uczniowie ćwiczyli na korytarzach albo w jednej z dwóch tamtejszych jednostek wojskowych, korzystając z boisk ośrodka wychowawczego. Tak więc z oświatą byłam związana od samego początku po ukończeniu studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku-Oliwie. Gdy przyjechałam do Kędzierzyna-Koźla w czerwcu 1991 roku, poznałam nauczycieli wuefu: Tadeusza Waligórę, Aleksandra Sędzika i Katarzynę Borysewicz, która prowadziła zajęcia z gimnastyki korekcyjnej. Pan Adam Struś pokazał mi całą szkołę, która zrobiła na mnie wrażenie. Stwierdziłam, że skoro ma być mi lepiej w życiu, to zaryzykuję, pomimo tych 10 procent niepewności, i przeniosę się tutaj. Nigdy nie żałowałam tej decyzji. To był dobry wybór i do dziś jestem o tym przekonana.
Nasza rozmówczyni od 2017 do 2022 roku pełniła też funkcję wicedyrektora ds. sportu w PSP nr 12.
- Od samego początku uczyłam w szkole wuefu. Z wykształcenia jestem nauczycielem wychowania fizycznego, trenerem lekkiej atletyki. Oczywiście w międzyczasie robiłam różne kursy, studia podyplomowe w zakresie biologii, przyrody, terapii pedagogicznej. Na potrzeby szkoły, gdy uruchamialiśmy tu klasę siatkarską, zrobiłam też kurs instruktora siatkówki - wylicza Renata Mańkowska.
Szkolne anegdoty
Nasza rozmówczyni ma wesołe wspomnienia związane ze swoją życiową pasją.
- Pamiętam, gdy rozpoczynałam tu pracę, to ja i Olek Sędzik byliśmy prawdziwymi fanatykami sportu. Wtedy i dzieci były trochę inne, bo garnęły się do zajęć sportowych. Ciężko nas było wyrzucić ze szkoły. Pani Eryka Mosler, szkolna sprzątaczka, poszła któregoś dnia na skargę do dyrekcji, że nie może posprzątać i zamknąć sali gimnastycznej, bo my wiecznie siedzimy i trenujemy do nocy. Dyrektor przyjął uwagę do wiadomości, ale nie robił nam z tego powodu problemów ani wyrzutów. Zresztą całą sytuację wspominam na wesoło. Pani Eryka odwiedziła mnie ostatnio, porozmawiałyśmy sobie o starych dobrych czasach i o tym, jak goniła nas z sali gimnastycznej. Superkobieta - opowiada Renata Mańkowska.
Nasza rozmówczyni miała też pod górkę z uczniami, którzy z kolei nie przepadali za wuefem.
- Gdy do nauczania w szkołach wchodziła czwarta godzina wychowania fizycznego, u nas obligatoryjnie poświęcona była gimnastyce korekcyjnej. Któregoś roku miałam okazję uczyć chłopaków, którzy wcześniej mieli te zajęcia z kimś innym. Pewnego dnia zdenerwowali się i poszli na skargę do pani wicedyrektor Blak, że muszą tyle ćwiczyć. Pani dyrektor wezwała mnie do siebie, siedziała tam już dwójka, może trójka chłopaków, i usłyszałam o tej złożonej przez nich skardze. Ubolewali, że pani Mańkowska każe im ćwiczyć, że cały czas ich obserwuje i pilnuje, czy wykonują należycie polecenia. Pani dyrektor zapytała ich, czy nauczycielka sumiennie pracuje, utrzymuje dyscyplinę, czy też rozmawia z koleżankami, pije kawę, czy może rozmawia przez telefon. Wszyscy potwierdzili, że nauczycielka cały czas stoi i patrzy, jak ćwiczą. Po tygodniu podziękowałam chłopakom, że niechcący wyrobili mi tak dobrą opinię w oczach dyrekcji, która to oczywiście doceniła. Od tego czasu miałam z tymi chłopakami święty spokój – uśmiecha się Renata Mańkowska.
Współcześni dyrektorzy nie mają łatwego zadania. Muszą być jednocześnie menedżerami, którzy muszą ogarnąć szereg problemów organizacyjnych, biurokratycznych i pedagogicznych.
- Ale przyjaźni ludzie wokół nas, którzy doskonale pracują, dodają nam skrzydeł. Widząc zaangażowanie, zarówno nauczycieli, jak pozostałych pracowników szkoły, jestem jeszcze bardziej zmotywowana i podbudowana. Owszem, praca z tak dużym zespołem jest specyficzna i wszystkim w stu procentach nie da się dogodzić. W PSP nr 12 mamy 93 pracowników i 493 uczniów w dwóch budynkach, zatem nie jest łatwo zarządzać tak wielką społecznością szkolną. Bez wsparcia koleżanek i kolegów nie dałabym rady. Podobnie jak bez wsparcia nieocenionych rodziców naszych uczniów. Musi być pomoc innych ludzi i za to im bardzo dziękuję - kończy dyrektor Renata Mańkowska.











Grono pedagogiczne i absolwenci



Dyrektorzy







Harcerstwo




Jubileusze



Nadanie imienia szkole



Obchody 1 maja








Powódź z 1997 roku i odbudowa szkoły









Sport






Ślubowanie




W klasie







Wycieczki






Zapraszamy również do poniższej - niezwykle bogatej fotogalerii związanej ze PSP nr 12 w Kędzierzynie-Koźlu



Napisz komentarz
Komentarze