Sesja przebiegała w atmosferze napięcia i wzajemnych pretensji o brak informacji. Część radnych, przede wszystkim Tomasz Scheller, domagała się jasnych odpowiedzi, dlaczego decyzja zapadła dopiero pod koniec maja, skoro – jak miał twierdzić personel – już w grudniu 2025 r. pojawiały się sygnały o możliwym zamknięciu oddziału. Starosta Artur Maruszczak i dyrekcja szpitala, reprezentowana przez Jarosława Kończyłę i Jacka Mazura, konsekwentnie odpowiadali, że w grudniu nie było żadnej decyzji, a jedynie rozmowy o różnych wariantach funkcjonowania oddziału, które wynikały z narastających problemów kadrowych.
Dyrekcja tłumaczyła, że pulmonologia od wielu miesięcy zmagała się z brakiem lekarzy specjalistów. Oddział formalnie miał czterech lekarzy, ale tylko dwóch z nich spełniało wymogi NFZ. Jeden z nich ma osiemdziesiąt lat i kończy pracę z końcem czerwca, drugi – kierowniczka oddziału – po uzyskaniu praw emerytalnych chciała zejść do trzech piątych etatu. Dwójka lekarzy z Ukrainy, choć pracowała na oddziale, nie miała w Polsce uznanej specjalizacji i nie wyraziła chęci jej zdobywania. Dyrekcja podkreślała, że nawet dziesięciu lekarzy bez specjalizacji nie rozwiązałoby problemu, bo NFZ wymaga dwóch pełnych etatów specjalistów, a tych nie udało się pozyskać mimo kilkunastomiesięcznych poszukiwań, ogłoszeń w hermetycznych grupach lekarskich i współpracy z headhunterami. Kandydaci oczekiwali stawek rzędu pięciuset złotych za godzinę, co – jak mówił dyrektor – byłoby nie do udźwignięcia dla szpitala i wywołałoby lawinę roszczeń na innych oddziałach.
Część radnych kwestionowała argument o spadku liczby pacjentów. Scheller przedstawił dane, z których wynikało, że w ostatnich latach liczba hospitalizacji i wizyt w poradni pulmonologicznej rosła. Dyrekcja odpowiadała, że w dłuższej, dziesięcioletniej perspektywie widać spadek, ale przyznała, że ostatnie lata są stabilne. Spór dotyczył również tego, dlaczego oddział został zlikwidowany, a nie zawieszony. Dyrekcja tłumaczyła, że zawieszenie niczego by nie zmieniło, bo nie było żadnych realnych perspektyw na pozyskanie specjalistów, a oddział i tak nie mógłby funkcjonować bez zabezpieczenia dyżurowego. Geriatria, która dotąd wspierała pulmonologię, odmówiła dalszego dyżurowania po zwiększeniu liczby łóżek.
W trakcie obrad pojawił się także wątek rzekomego „czyszczenia przedpola” pod dzierżawę lub prywatyzację szpitala w Koźlu. Jeden z radnych zwrócił uwagę, że w protokołach z końca 2025 r. pojawiały się wzmianki o analizach dotyczących przyszłego modelu zarządzania placówką. Starosta stanowczo zaprzeczył, jakoby likwidacja oddziału miała z tym jakikolwiek związek. Przypomniał, że radni sami uczestniczyli w spotkaniu z firmą zainteresowaną ewentualnym zarządzaniem, ale była to jedynie prezentacja, a nie proces prywatyzacyjny. Podkreślił, że szpital od lat zmaga się z nierentownością wielu oddziałów, co generuje wielomilionowe straty, ale wszystkie dane są publiczne i dostępne w BIP.
Dyrekcja SP ZOZ w Kędzierzynie-Koźlu zapewniła, że nikt z personelu pulmonologii nie straci pracy. Lekarze i pielęgniarki zostali rozdysponowani na inne oddziały, głównie internę i geriatrię. Ordynator pulmonologii otrzymała propozycję pozostania w szpitalu jako konsultant pulmonologiczny, z zadaniami obejmującymi m.in. pracownię bronchoskopii i wsparcie pacjentów onkologicznych. Sprzęt z oddziału pozostaje w szpitalu i ma być wykorzystywany w ramach istniejących pracowni.
Pojawił się też m.in. temat zmiany nazwy szpitala. Dyrektor Kończyło przyznał, że była to jedynie luźna dyskusja na Radzie Społecznej, wynikająca z faktu, że placówka jest jednym z największych szpitali w regionie i nazwa „powiatowy” nie oddaje jej rzeczywistego charakteru. Zapewnił jednak, że jeśli temat wróci, zostanie przedstawiony radzie powiatu.
Atmosfera sesji była momentami bardzo napięta. Radni zarzucali przewodniczącemu ograniczanie czasu wypowiedzi, a przewodniczący zwracał uwagę na przeciągające się monologi. W pewnym momencie doszło nawet do emocjonalnych komentarzy. Mimo tego dyrekcja i starosta utrzymali, że decyzja o likwidacji oddziału była wymuszona sytuacją kadrową, a nie planami reorganizacyjnymi czy finansowymi. Jednocześnie zadeklarowali, że jeśli tylko uda się pozyskać lekarzy specjalistów, pulmonologia może wrócić – jako oddział lub pododdział.



Napisz komentarz
Komentarze