Tym razem twórca przeniósł na kilkumetrową ścianę herb gminy Reńska Wieś oraz herb LKS Śląsk Reńska Wieś, nadając przestrzeni zupełnie nowy charakter. Projekt, który dojrzewał od kilku lat, w końcu doczekał się realizacji.
Eliasz przyznaje, że pomysł na mural nie jest nowy. – Już kilka lat temu pojawił się pomysł wykonania muralu na stadionie, jednak z różnych powodów projekt nie doszedł wtedy do skutku – wspomina. Gdy ponownie otrzymał propozycję ozdobienia ściany przy orliku, nie wahał się ani chwili. Jak podkreśla, najważniejsze było zachowanie proporcji i precyzji całej kompozycji. – Projekt herbów był ustawiony pod kątem, co znacznie utrudniało pracę i wymagało dużej precyzji – mówi.
Proces tworzenia muralu okazał się bardziej wymagający, niż mogłoby się wydawać. Eliasz rozpoczął od nocnego przeniesienia projektu na ścianę za pomocą rzutnika. – Robiłem to nocą, ponieważ tylko wtedy światło projektora było odpowiednio widoczne – tłumaczy Eliasz. Następnego dnia dopracował linie i proporcje, a później rozpoczął właściwe malowanie. Największym wyzwaniem była faktura ściany pokrytej tzw. „barankiem”, która utrudniała prowadzenie prostych linii. Mimo to artysta poświęcił wiele godzin na wykończenie detali, aby efekt końcowy był jak najbardziej estetyczny i trwały.
Mural nie jest tylko ozdobą – niesie ze sobą jasny przekaz. Ma podkreślać tożsamość miejsca i klubową tradycję. – Herby pokazują, w jakiej gminie się znajdujemy i jaki klub reprezentuje tę miejscowość. Dzięki swoim rozmiarom mural jest dobrze widoczny nawet z ulicy – mówi artysta. Jak dodaje, zależało mu na tym, by pusta, szara ściana w końcu zyskała charakter i stała się rozpoznawalnym punktem dla mieszkańców oraz osób przejeżdżających przez Reńską Wieś.
Pierwsze reakcje na mural były bardzo pozytywne. – Wiele osób podchodziło do mnie i mówiło, że w końcu na tej ścianie pojawiło się coś, co naprawdę cieszy oko – opowiada Kubica. Jego zdaniem mieszkańcy są dumni z miejsca, a teraz każdy, kto przyjeżdża na stadion, od razu widzi, jaki klub jest jego gospodarzem.
Eliasz łączy pracę za granicą z działalnością artystyczną pod marką Shillly Shallly. Jest mężem i tatą dwójki dzieci, a mimo licznych obowiązków nie rezygnuje ze sztuki. – Czasu zawsze brakuje, ale mimo to czuję, że jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem i nie zamieniłbym swojego życia na inne – podkreśla. Intensywnie rozwija projekt FaceDraw Karykatury, spotyka się z twórcami internetowymi i influencerami, którym wręcza przygotowane dla nich prace. To pozwala mu docierać do nowych odbiorców i budować rozpoznawalność.
Choć na razie nie planuje kolejnego dużego muralu, nie zamyka się na żaden kierunek sztuki. Tworzy karykatury, projekty graficzne, logotypy, odnawia figury sakralne i dekoracyjne, a w przyszłości chciałby rozwijać się także w sztuce tatuażu. – Talent jest tylko początkiem. O sukcesie decydują systematyczność, ciężka praca i cierpliwość – mówi. Każdy projekt, także mural w Reńskiej Wsi, jest dla niego kolejnym krokiem w artystycznej drodze.



Napisz komentarz
Komentarze