Pisaliśmy o tym tutaj:
W rozmowie z dziennikarzami prezydent Kędzierzyna-Koźla zapowiedziała skierowanie zawiadomienia do prokuratury i podkreśliła, że problemem nie było samo złożenie kwiatów przy pomniku, lecz - jak mówiła - polityczny charakter wydarzenia na terenie placówki oświatowej.
Sabina Nowosielska podkreśliła, że tradycyjne święto Kresowian odbywało się w mieście od wielu lat, jednak, jak zaznaczyła, jego charakter w ostatnim czasie wyraźnie się zmienił.
- Zacznijmy od początku. Było święto Kresowian. Co roku, od wielu lat takie święto się odbywało. Zawsze było powiązane z dużymi obchodami. Przyjeżdżały osoby z Ukrainy, przyjeżdżały zespoły z Ukrainy, witaliśmy się chlebem. Od kilku lat zrobiło się z tego polityczne show - tłumaczy Sabina Nowosielska.
Prezydent zaznaczyła, że samo zorganizowanie zgromadzenia jest możliwe, jeśli organizatorzy dopełnią wymaganych formalności. Problemem - jak wskazała - miało być jednak prowadzenie agitacji politycznej na terenie szkoły.
- Każdy może takie zgromadzenie zorganizować, oczywiście jeżeli dostanie zgodę, a taką zgodę wydaje się bez problemu. Tylko nie można prowadzić agitacji politycznej na terenie szkoły. Dlatego wydałam komunikat i dzisiaj podpiszę dokumenty do prokuratury, aby podjęła kroki prawne przeciwko organizatorom - zapowiedziała prezydent.
Jak tłumaczyła, organizatorzy mogli prowadzić działalność polityczną poza terenem placówki, ale nie na boisku należącym do szkoły.
- Organizator mógł wyjść poza teren szkoły, mógł stanąć nawet na ulicy i prowadzić agitację polityczną. Na terenie szkoły pojawiły się flagi Konfederacji. Wszystko mogło się odbyć, ale poza terenem szkoły. Stąd moje zawiadomienie do prokuratury - mówiła Nowosielska.
Prezydent odniosła się również do możliwych konsekwencji dla organizatorów. Jak przyznała, nie przesądza, jakie działania podejmą odpowiednie organy, ale jej zdaniem doszło do naruszenia prawa.
- Nie wolno prowadzić na terenie szkoły żadnej agitacji politycznej. Żadnej. Nikt nie może prowadzić żadnej agitacji politycznej. Przyznam, że nie wiem, jakie będą konsekwencje, ale czuję się w obowiązku poinformowania prokuratora, że zostało złamane prawo - podkreśliła.
Sabina Nowosielska odpowiedziała także na zarzut, który podczas konferencji KO sformułował radny Michał Nowak. Radny sugerował, że prezydent nie dopełniła obowiązków, dopuszczając do organizacji wydarzenia na terenie szkoły.
- Co roku odbywa się ta uroczystość i ja nie mogę zakazać złożenia kwiatów przed pomnikiem, który jest na terenie szkoły. Ale mogę zakazać agitacji i dlatego składamy wniosek do prokuratury - wyjaśniała Sabina Nowosielska.
Zdaniem prezydent trudno było wcześniej przewidzieć, że tegoroczne wydarzenie przybierze taki charakter.
- Po raz pierwszy pojawiły się flagi Konfederacji. Po raz pierwszy przedstawiciele innych partii politycznych występowali w swoich ubraniach. Ja nie zostałam zaproszona na tę uroczystość ani nikt z urzędu miasta - zaznacza Sabina Nowosielska.
Prezydent przypomniała również sytuację sprzed dwóch lat, kiedy, jak relacjonowała, podczas podobnych obchodów czuła się zagrożona.
- Byliśmy zapraszani przez wiele lat. Od dwóch lat właściwie, kiedy grożono mi na tym wydarzeniu, nie uczestniczę w nim. Dwa lata temu musiałam poprosić Straż Miejską, aby doprowadziła mnie do samochodu, ponieważ czułam się zagrożona. Kazałam wtedy ściągać banery, które pojawiły się na szkole i to spowodowało agresję w stosunku do mnie - mówiła.
Nowosielska zapowiedziała też, że w przyszłości organizacja odpowiedzialna za wydarzenie nie będzie mogła korzystać z terenu szkoły w tej formule.
- Organizator powiedział, że to jest ostatnie spotkanie, ale nawet gdyby nie było ostatnie, będzie zakaz wejścia tej organizacji na teren szkoły - zapowiedziała prezydent.
Jak dodała, w jej ocenie ostatnie edycje wydarzenia coraz mniej przypominały dawne święto Kresowian, a coraz bardziej polityczne spotkanie.
- Oglądałam, kto tam siedział na krzesłach. Mieszkańców Kędzierzyna-Koźla było tam tylko kilku. Nie wiem, czy to w ogóle miało coś wspólnego z Kresowianami, bo znam Kresowian, wiem, kim są i jak co roku przeżywali to święto. To, co stało się w ostatnich latach, to jest polityczne spotkanie - oceniła Sabina Nowosielska.
Na koniec prezydent ponownie zaznaczyła, że nie kwestionuje prawa organizacji czy partii politycznych do organizowania własnych wydarzeń, ale granicą jest teren szkoły.
- Każda organizacja, każda partia polityczna może zrobić takie spotkanie, ale nie wolno tego robić na terenie szkoły - podsumowała.



Napisz komentarz
Komentarze