Z pisma dyrektora opolskiego oddziału GDDKiA Rafała Pydycha, które podczas obrad odczytał przewodniczący Rady Gminy Polska Cerekiew Krystian Składny, wynika, że ta państwowa instytucja nie widzi podstaw do montażu sygnalizacji wzbudzanej na skrzyżowaniu dróg gminnych z DK45. W dokumencie zapisano m.in.: „Nie można się przechylić do (...) wniosku dotyczącego budowy sygnalizacji świetlnej wzbudzanej (…) analiza wypadków w latach 2019–2025 nie wykazała żadnych wypadków drogowych”. Dyrekcja wskazała również, że średni ruch dobowy wynosi 6566 pojazdów, czyli mniej niż średnia dla dróg krajowych w regionie. W piśmie znalazła się także informacja, że oddział GDDKiA nie stosuje rozwiązań polegających na montażu sygnalizacji, które wykrywają prędkość pojazdów, a następnie automatycznie nadają sygnał czerwony – co wyklucza możliwość zastosowania tego typu urządzeń w Ciężkowicach.
Ta odpowiedź wywołała zdecydowaną reakcję mieszkańców obecnych na sesji. Wskazywali, że dane GDDKiA są nieaktualne i nie odzwierciedlają rzeczywistego natężenia ruchu. „Dane są wyższe niż podane. Tonaż jest o wiele większy – mówiła jedna z mieszkanek obecnych na sesji. Padały konkretne liczby: nawet 60 ciężarówek w ciągu godziny. Wskazywano, że problem narasta szczególnie w okresie kampanii cukrowniczej, transportu buraków, węgla czy ciężkiego sprzętu rolniczego.
Mieszkańcy opisywali sytuację na skrzyżowaniu bardzo dosadnie. „My nie umiemy ani wyjechać, ani wyjść”, „Dzieci, traktory, ciężarowe auta – wszystko naraz”. Wskazywano, że widoczność jest fatalna, a kierowcy jadący od strony Grzędzina nie zwalniają pomimo ograniczeń.
Wójt zaproponował rozwiązanie, które samorząd mógłby wdrożyć (w tym przypadku również potrzebna byłaby zgoda GDDKiA) – a mianowicie montaż dwóch tablic radarowych z rejestracją prędkości i liczby pojazdów. Urządzenia miałyby działać w oparciu o zasilanie solarne i zapisywać dane w systemie GSM. „To jedyne, co możemy zrobić, żeby mieć twardy dowód” – mówił włodarz. Koszt szacowany jest na około 40 tysięcy złotych za komplet wraz z projektem organizacji ruchu.
Dyskusja na sesji była momentami napięta. Mieszkańcy zarzucali radnym brak zaangażowania. „Czuję tutaj obojętność. Nasze sprawy są ciągle lekceważone” – mówił jeden z nich. W pewnym momencie przewodniczący musiał przerwać obrady, aby uspokoić atmosferę. Po wznowieniu rozmów radni zgodzili się, że temat wymaga dalszych działań i zaproponowali ponowne zaproszenie dyrektora GDDKiA na komisję. Mieszkańcy byli sceptyczni: „Nie przyjedzie” – padło z sali.
W trakcie rozmów pojawiła się również propozycja, aby szukać wsparcia politycznego. „Mamy posłów. Jeżeli nas odrzucają, trzeba próbować wyżej” – mówił jeden z radnych, wskazując na możliwość kontaktu z parlamentarzystami z regionu.
Zdaje się zatem, że na dziś jedynym realnym działaniem, które gmina może wykonać samodzielnie, jest montaż tablic radarowych. Wójt zapowiedział aktualizację wycen i przedstawienie radzie konkretnych kosztów. Jeśli rajcy zgodzą się na finansowanie, urządzenia mogą pojawić się w Ciężkowicach jeszcze w tym roku.
Skrzyżowanie w Ciężkowicach pozostaje jednym z najbardziej palących problemów komunikacyjnych w gminie. Mieszkańcy oczekują szybkich działań, a gmina – mimo odmowy GDDKiA – szuka rozwiązań, które mogą poprawić bezpieczeństwo choćby częściowo. Czy tablice radarowe by wystarczyły? To pokażą kolejne miesiące i zebrane dane. Jedno jest pewne: temat wróci na sesję jeszcze nie raz.
***
Wójt Piotr Kanzy w rozmowie z naszą redakcją potwierdził, że montaż dwóch tablic radarowych z rejestracją prędkości i liczby pojazdów jest obecnie jedynym realnym rozwiązaniem, które gmina może wdrożyć bez oczekiwania na zmianę stanowiska GDDKiA. Jak podkreślił, urząd musi jednak ponownie wystąpić do GDDKiA o zgodę na montaż oraz o określenie warunków technicznych. – Zastosujemy pismo o możliwość montażu i określenie warunków, na jakich gmina będzie mogła to zamontować – powiedział Piotr Kanzy, zaznaczając, że podobne zapytanie było już kilka lat temu kierowane do zarządcy drogi krajowej i spotkało się z pozytywną odpowiedzią. Wówczas zadania jednak nie zrealizowano.
Jeśli GDDKiA potwierdzi możliwość instalacji urządzeń, temat trafi pod obrady październikowej sesji rady gminy. Rozmówca deklaruje, że w takim przypadku środki zostaną zabezpieczone, a montaż tablic będzie mógł ruszyć jeszcze w tym roku. Samorząd liczy, że zebrane dane – w tym aktualne, realne natężenie ruchu i skala przekroczeń prędkości – staną się argumentem w kolejnych rozmowach z GDDKiA. – Liczymy jednak na to, że tablice spowolnią ten ruch i to bezpieczeństwo będzie dzięki temu większe – podkreśla wójt Kanzy.



Napisz komentarz
Komentarze