Do zdarzenia doszło wieczorem 22 sierpnia w Grzędzinie w gminie Polska Cerekiew. Jak relacjonują właściciele, ich pies Roki wydostał się z posesji. Po pewnym czasie mężczyzna odnalazł zwierzę w pobliżu bramy znajdującej się naprzeciwko miejsca, w którym rodzina trzyma inne zwierzęta.
- Stan psa był bardzo ciężki. Roki słaniał się na nogach, krwawił, a po chwili bezwładnie legł na ziemi - opisuje właścicielka psa.
Zwierzę zostało natychmiast zabrane do domu, gdzie próbowano zatamować krwawienie. Rozpoczęły się również poszukiwania lecznicy, która mogłaby udzielić pomocy w nocy. Ostatecznie Roki trafił do całodobowej placówki weterynaryjnej.
Z dokumentacji medycznej wynika, że pies został przyjęty 23 sierpnia o godz. 1.27. Roki był młodym, półtorarocznym mieszańcem. W chwili przyjęcia znajdował się w stanie ogólnym ciężkim. Był przytomny, ale bardzo osłabiony, pozostawał w pozycji leżącej i słabo reagował na bodźce. Lekarze stwierdzili m.in. krwawiącą ranę w okolicy lewej pachwiny, bardzo blade błony śluzowe, napięty brzuch oraz przyspieszoną pracę serca. Obraz kliniczny wskazywał na stan bezpośredniego zagrożenia życia, z wysokim podejrzeniem krwawienia wewnętrznego i wstrząsu spowodowanego znaczną utratą krwi.
Natychmiast rozpoczęto leczenie stabilizujące i intensywną płynoterapię. Podjęto decyzję o pilnej operacji. U Rokiego doszło do ciężkiego urazu i pęknięcia prawej nerki. Ze względu na charakter uszkodzenia i utrzymujące się krwawienie konieczne było jej usunięcie. Ujawniono również uraz aorty brzusznej z aktywnym krwawieniem. Zabieg zakończono po opanowaniu krwawienia. Po operacji pies został wybudzony i pozostawał pod ścisłym nadzorem. Początkowo jego stan był stabilny, jednak ze względu na masywny krwotok, uraz aorty, uszkodzenie nerki i przebyty wstrząs rokowania pozostawały bardzo ostrożne.
Niestety, o godz. 8.30 doszło do nagłego zatrzymania krążenia i oddechu. Weterynarze natychmiast rozpoczęli resuscytację, jednak nie udało się przywrócić spontanicznego krążenia. Roki zmarł.
Według relacji właścicielki lekarz przeprowadzający operację miał przekazać rodzinie, że charakter obrażeń może wskazywać na działanie ostrego narzędzia i użycie bardzo dużej siły. Rana sięgała na głębokość 30 cm. Rodzina podejrzewa, że pies został celowo zaatakowany z użyciem narzędzia takiego jak nóż, widły lub inny ostry przedmiot.
- Było to świadome i bestialskie uśmiercenie zwierzęcia - uważa właścicielka psa.
Tego, w jaki dokładnie sposób doszło do obrażeń oraz kto mógł być za nie odpowiedzialny, ma jednak dopiero wyjaśnić postępowanie. Sprawa została zgłoszona Komendzie Powiatowej Policji w Kędzierzynie-Koźlu.
Właściciele Rokiego proszą o kontakt wszystkie osoby, które 22 sierpnia między godz. 19 a 23 mogły zauważyć w rejonie ulicy Raciborskiej w Grzędzinie coś niepokojącego. Szczególnie ważne mogą być nagrania z prywatnych kamer monitoringu zamontowanych przy posesjach. Rodzina prosi mieszkańców o sprawdzenie zapisów z tego przedziału czasowego. Pomocne mogą być również informacje o osobach widzianych w okolicy z ostrym lub niebezpiecznym narzędziem albo zachowujących się nietypowo.
- Chcemy sprawiedliwości dla Rokiego i ustalenia, kto zrobił mu taką krzywdę - apeluje właścicielka. Osoby posiadające informacje, które mogą pomóc w wyjaśnieniu sprawy, mogą przekazać je policji lub skontaktować się z właścicielką Rokiego pod numerem telefonu 733 437 526.



Napisz komentarz
Komentarze