O problemach, które pojawiły się na placu budowy, poinformował zastępca prezydenta miasta do spraw gospodarki przestrzennej i inwestycyjno-remontowej. - Natrafiliśmy na kabel, który nie był nigdzie zinwentaryzowany. Cała procedura związana z uzgodnieniem usunięcia tej kolizji, łącznie z zatwierdzeniem projektu w Tauronie, trwała około dwóch i pół miesiąca - wyjaśnia Krzysztof Wołynkiewicz.
Samo usunięcie przeszkody zajęło znacznie mniej czasu. - Roboty związane z usunięciem tej kolizji trwały dokładnie tydzień. Natomiast cała procedura formalna spowodowała, że termin realizacji przesunie się na przełom listopada i grudnia - dodaje zastępca prezydenta.
Mimo prowadzonych prac w rejonie mostu na Kanale Gliwickim władze miasta oceniają, że utrudnienia w ruchu są stosunkowo niewielkie. - Staramy się prowadzić te prace w sposób możliwie mało uciążliwy. Pas drogowy jest częściowo zajęty, ale ruch cały czas się odbywa. Nie docierają do nas sygnały o większych problemach związanych z realizacją robót - podkreśla Krzysztof Wołynkiewicz.
Opóźnienie nie wynika więc z tempa prac wykonawcy, lecz z nieprzewidzianej kolizji infrastruktury podziemnej i konieczności przeprowadzenia wymaganych uzgodnień z operatorem sieci energetycznej. Jeśli nie pojawią się kolejne komplikacje, inwestycja powinna zostać zakończona w ciagu maksymalnie trzech miesięcy.



Napisz komentarz
Komentarze