Za nami zmiany w składzie, pojawiło się odmłodzenie zespołu. Jak Pana oczami będzie wyglądała nasza ZAKSA w tym sezonie?
Andrea Giani: – Dla mnie kluczowe jest najpierw poznanie charakterystyki każdego zawodnika. Rzeczywiście w zespole pojawiło się sporo nowych twarzy, a średnia wieku drużyny jest niższa. To ciekawe, bo zwykle uważa się, że najsilniejsze zespoły potrzebują przede wszystkim doświadczonych graczy. Ja patrzę na to trochę inaczej, podobnie jak na cały nasz projekt. Chcę, żeby nie było jednej gwiazdy, lecz żeby gwiazdą była drużyna. To zupełnie inne podejście. Zawodnicy wiedzą, że nie opieramy się na jednym liderze. Naszą największą siłą ma być kolektyw i wierzę, że właśnie to będzie cecha charakterystyczna tego zespołu.
Połączenie młodości z doświadczeniem w historii naszego klubu przynosiło już niezłe rezultaty. Jak może być tym razem?
– Podobnie jak inne zespoły, nie mamy gwarancji wyników, ale każdego dnia pracujemy nad tym, by być coraz lepsi. Liga jest bardzo wymagająca, jednak, jeśli zawodnicy i sztab będą ciężko pracować razem, możemy osiągnąć wiele. Wszystko jest w naszych rękach. Wiemy, że potrzebny będzie wysiłek i poświęcenie, ale chcemy zbudować tożsamość, dzięki której w każdym meczu będziemy konkurencyjni i gotowi rywalizować z najlepszymi. Mamy młodych zawodników, ale również graczy z doświadczeniem. Kluczowe będzie połączenie potencjału obu grup i wspólna praca. Niezależnie od składu chcemy, aby rywale myśleli o nas w ten sam sposób: ZAKSA to zespół, z którym zawsze trudno się gra.
Ile czasu potrzeba na zgranie w tym stopniu przebudowanego zespołu? Na ile przy młodych zawodnikach sztab musi dopasować też styl pracy? Czy pewne mechanizmy są niezmienne?
– Na początku musimy dokładnie poznać jakość i możliwości każdego zawodnika. Dopiero wtedy możemy budować styl gry. Nie da się rozpocząć pracy od założenia: „gramy w taki sposób”. Najpierw poznanie zespołu, potem decyzje. Po pierwszych tygodniach przygotowań sztab przekazał mi już wiele cennych informacji. Wciąż nie mamy wszystkich zawodników, ale już widzę wiele pozytywnych rzeczy. Jestem optymistą. To jednak dopiero pierwszy etap przygotowań. Potrzebujemy co najmniej pięciu tygodni pracy w pełnym składzie, by rozwijać nasz styl gry i odpowiednie mechanizmy.
Na czym chcecie więc budować siłę drużyny?
– Jest kilka ważnych aspektów. Mamy dobrych środkowych, ale musimy podnieść jakość przyjęcia. To podstawa naszego sposobu gry. Jeśli chcemy wywierać presję na rywalach w ataku, musimy również bardzo dobrze zagrywać. Drugim elementem jest system obrony. Trzecim jest skuteczność w zdobywaniu punktów, czyli atak. Wiemy, co wymaga poprawy, ale znamy też nasze mocne strony. Obecnie pracujemy nad tym, jak chcemy przyjmować, bronić i funkcjonować w bloku. Przy tak dużej przebudowie kadry kluczowe jest poznanie profilu zawodników, a dla nich zrozumienie naszej filozofii gry. Potrzebujemy czasu, ale widzę, że zespół jest bardzo otwarty na rozmowę i pracę, a to niezwykle ważne.
Dość często zakulisowo pojawia się pytanie ‘kto będzie pierwszym atakującym ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w najbliższym sezonie’? Jak Pan to widzi?
– Myślę, że takie pytania pojawiają się nie tylko u nas. Dobrym przykładem jest choćby Zawiercie. Odpowiedź jest prosta: trener podejmuje decyzję na podstawie aktualnej formy zawodników i jakości, jaką prezentują w danym momencie. Mamy dwóch dobrych, ambitnych i pracowitych atakujących. Sezon rozpoczniemy z jednym z nich, ale dziś byłoby za wcześnie, by wskazywać nazwisko. Wewnętrzna rywalizacja może działać na korzyść drużyny, pod warunkiem, że wszyscy pracują dla wspólnego celu. Jeśli zawodnicy idą w tym samym kierunku i zachowują pozytywne nastawienie, możemy mieć naprawdę interesujący sezon.
Kalendarz tegorocznej TAURON Ligi jest dla naszej drużyny wymagający. Startujemy z wysokiego „C” meczami z wicemistrzem i mistrzem kraju. Poprzedni sezon pokazał jak wyrównana jest liga, podobnego poziomu rozgrywek spodziewa się Pan również w tym sezonie?
– To naprawdę mocna liga. Żaden mecz nie jest łatwy, a nawet inaczej – większość będzie trudna. Musimy się na to przygotować. Jeśli zbudujemy zgrany zespół, otwarty na zmiany, gotowy szukać rozwiązań w trudnych momentach, będzie to dla nas ciekawy sezon. Niezależnie od przeciwnika, pierwszą część fazy zasadniczej musimy wykorzystać do rozwoju zespołu. Wynik nie jest najważniejszy na początku, tutaj kluczowe jest budowanie stylu. To, co zbudujemy teraz, będzie przynosiło rezultaty i rzutowało na wyniki w drugiej części sezonu. Na pewno potrzebujemy czasu, ale też powinniśmy wykorzystywać okazje, gdy się pojawią. Widzę to raczej jako proces.
TAURON Liga jest wyjątkowa pod wieloma względami. To rozgrywki, w których nic nie przychodzi łatwo. Każdy klub buduje swoje ambicje na dobrych zawodnikach, pracy sztabu i odpowiedniej organizacji. Mamy kilka bardzo silnych drużyn, ale poprzedni sezon pokazał, że nawet liderzy tracą punkty i przegrywają mecze. My również byliśmy blisko sprawienia dużej niespodzianki w play-offach i właśnie to pokazuje siłę tej ligi. Przed nami długi sezon. Kluczowa będzie druga część rozgrywek, ale od początku koncentrujemy się na sobie, ciężkiej pracy i konsekwentnej realizacji naszych celów.
Rekordowa ilość tie-breaków naszej drużyny z poprzedniego sezonu nie jest czymś co chcemy powtórzyć?
– To na pewno cenna lekcja z poprzedniego sezonu. Choć może zabrzmi to zaskakująco jako trener wolę mecze rozstrzygane w tie-breakach niż spotkania kończące się regularnie wynikiem 3:0. Takie mecze uczą zespół radzenia sobie pod presją. Co ciekawe, w poprzednim sezonie byliśmy jedyną drużyną, która nie przegrała żadnego ważnego meczu 0:3. To pokazuje charakter zespołu. Jeśli zawodnicy potrafią walczyć do końca i poświęcać się dla drużyny, czasem przegrasz 2:3, innym razem wygrasz 3:2, ale budujesz zespół gotowy na każdą sytuację. Moją zasadą jest to, że drużyna nigdy nie powinna oddawać meczu bez walki. Oczywiście wiele zależy także od klasy przeciwnika.
Jest Pan w podwójnej roli, poza naszą drużyną trenując reprezentację Francji. Mimo to w okresie przygotowawczym czy tym czasie między sezonami znalazł Pan czas żeby pojawić się w klubie, na treningach. Jak chociażby po zakończeniu rozgrywek VNL czy Memoriale Hubert Jerzego Wagnera w Krakowie. To dość zaskakujące…
– To moja świadoma decyzja, ponieważ niezależnie od podwójnej roli chcę być blisko zespołu. Jeśli trener decyduje się prowadzić jednocześnie klub i reprezentację, musi z takim samym zaangażowaniem podchodzić do obu projektów. Oczywiście nie da się być wszędzie, ale trzeba uczestniczyć w najważniejszych momentach, a okres przygotowawczy jest jednym z nich. Przy tak dużych zmianach kadrowych, jakie zaszły w ZAKSIE, uważam, że powinienem być tutaj przy każdej możliwej okazji. To również ważny sygnał dla zawodników. Widzą, że jeśli wymagam poświęcenia, sam również jestem gotowy je pokazać. Łatwo jest mówić, trudniej dawać przykład. Dla mnie siatkówka to nie tylko praca, ale przede wszystkim pasja. Wierzę w ten projekt i chcę wykorzystać każdą chwilę, by być z zespołem, pomagać zawodnikom i rozwijać się razem z nimi jako trener i człowiek.



Napisz komentarz
Komentarze