O przyszłości kozielskiego portu radni rozmawiali podczas czwartkowej sesji rady miasta. Zdalnie w obradach uczestniczył Jarosław Zemło, prezes spółki Kędzierzyn-Koźle Terminale, która od ponad dekady stara się uruchomić nowoczesny kompleks przeładunkowo-magazynowy na terenie dawnego portu rzecznego.
Inwestycja, której wartość pierwotnie szacowano na około 400 mln zł, została wstrzymana w 2018 roku. Powodem był brak możliwości uzyskania dostępu do niezbędnej infrastruktury kolejowej. Problem dotyczył około 500 metrów torowiska, położonego na obszarze należącym do PKP. Bez połączenia kolejowego funkcjonowanie terminali w planowanej skali nie było możliwe.
Teraz, po latach negocjacji i administracyjnego impasu, sprawa zbliża się do rozstrzygnięcia.
Umowa na 25 lat. Negocjacje na ostatniej prostej
Jak poinformował Jarosław Zemło, inwestor prowadzi równolegle rozmowy z dwiema spółkami kolejowymi. Pierwszą jest PKP SA, która dysponuje około 11 hektarami nieruchomości oddzielającej port od czynnych linii kolejowych. Drugą są PKP Polskie Linie Kolejowe, odpowiadające za infrastrukturę kolejową i warunki przyłączenia portu do sieci.
W przypadku PKP PLK uzgodnienia są już praktycznie zakończone. Spółka Kędzierzyn-Koźle Terminale otrzymała warunki przyłączenia, a przygotowana umowa oczekuje na podpisanie. Inwestor będzie odpowiadał za odtworzenie infrastruktury kolejowej, którą następnie przekaże zarządcy sieci. Część poniesionych nakładów ma zostać rozliczona na uzgodnionych zasadach.
Najważniejsza pozostaje jednak umowa z PKP SA dotycząca dzierżawy 11 hektarów terenu. - Z mojego punktu widzenia ta umowa jest wynegocjowana. Trwa teraz ostatnie uzgadnianie kwestii finansowych i rozliczania kosztów, które spółka będzie ponosiła na tym terenie - wyjaśnił prezes.
Umowa ma obowiązywać przez 25 lat, z możliwością jej późniejszego przedłużenia. Największym wyzwaniem pozostaje sposób rozliczenia nakładów na odbudowę infrastruktury, której obecnie na tym obszarze praktycznie nie ma.
Prezes przewiduje, że ostatnie uzgodnienia mogą potrwać do świąt Bożego Narodzenia. Liczy, że jeszcze przed końcem 2026 roku uda się podpisać obie umowy. - Mam nadzieję, że tę umowę podpiszemy w tym roku. Proszę jednak zrozumieć, że po drugiej stronie mamy inną spółkę - zaznaczył Jarosław Zemło, zastrzegając, że ostateczny termin zależy również od partnerów negocjacji.
Inwestycja będzie większa. Koszty wzrosły dwuipółkrotnie
Podczas sesji przewodniczący rady miasta Ireneusz Wiśniewski zapytał, czy plany inwestycyjne pozostają takie same jak w 2015 roku.
Odpowiedź prezesa wskazuje, że kozielski port ma być przedsięwzięciem o większej skali finansowej i zmienionym profilu działalności. - Na pewno zmieni się profil, dlatego że rynek się kompletnie zmienił - powiedział Jarosław Zemło.
Według szacunków przedstawionych przez prezesa koszty realizacji inwestycji wzrosły od 2018 roku około 2,5 raza. Nie oznacza to jednak ograniczenia projektu. Wręcz przeciwnie, spółka dostrzega obecnie zapotrzebowanie na usługi, których jedenaście lat temu nie uwzględniano w pierwotnych planach. Zmieniła się sytuacja geopolityczna, potrzeby przemysłu oraz znaczenie infrastruktury magazynowej i logistycznej. Szczególnie istotne są potrzeby związane z bezpieczeństwem energetycznym państwa i zabezpieczeniem zapasów strategicznych. - Zakres i wielkość portu się nie pomniejszą. Zmieniają się produkty, które będą przeładowywane, zmieniają się też klienci - tłumaczył prezes.
Nawet trzy etapy inwestycji mogą ruszyć szybciej
Jednym z najciekawszych elementów wystąpienia była zapowiedź rozszerzenia pierwotnego projektu. Pierwszy etap inwestycji zakładał budowę infrastruktury magazynowej o pojemności 52,6 tys. metrów sześciennych. Tymczasem, jak wskazywał prezes, w skali kraju występuje deficyt pojemności magazynowych szacowany na ponad 2 mln metrów sześciennych. W jego ocenie otwiera to przed kozielskim portem zupełnie nowe perspektywy.
Spółka zamierza wystąpić o zmianę pozwolenia na budowę, aby dostosować projekt do aktualnych potrzeb. Niewykluczone, że inwestycja planowana pierwotnie w trzech etapach będzie mogła zostać zrealizowana w znacznie krótszym czasie.
- To, co mieliśmy w pozwoleniu środowiskowym i chcieliśmy podzielić na trzy etapy, może stać się realne do szybkiego zrealizowania od razu - zapowiedział Jarosław Zemło.
Prezes podkreślił przy tym, że istniejąca część portu zostanie dokończona, a następnie rozbudowana o kolejne funkcje i nowy profil działalności.
Równolegle do rozmów z PKP prowadzone są negocjacje z partnerem strategicznym, który miałby nie tylko zaangażować kapitał w rozbudowę portu, lecz także korzystać z jego infrastruktury jako klient.
Prezes nie ujawnił nazwy potencjalnego partnera ani branży, w której działa. Zaznaczył jednak, że rozmowy są zaawansowane i mogą zakończyć się pod koniec pierwszego kwartału 2027 roku.
Pozyskanie takiego partnera może istotnie wpłynąć na tempo realizacji kolejnych etapów inwestycji. Co ważne, według prezesa nie jest to warunek konieczny do zakończenia negocjacji z PKP. Te spółka Kędzierzyn-Koźle Terminale prowadzi samodzielnie.
Nawet 400 miejsc pracy w otoczeniu portu
Jedno z najważniejszych pytań dotyczyło terminu wznowienia prac i uruchomienia terminalu. Jarosław Zemło przedstawił szacunkowy harmonogram dotyczący pierwszego etapu inwestycji. Po otrzymaniu możliwości rozpoczęcia prac wykonawca będzie potrzebował około trzech miesięcy na ponowną mobilizację sprzętu i pracowników. Samo dokończenie wcześniej zaplanowanych robót ma potrwać następne 12 miesięcy. Oznacza to, że od rozpoczęcia przygotowań wykonawcy do zakończenia pierwszego etapu budowy może upłynąć około 15 miesięcy. Termin ten nie obejmuje jednak wszystkich formalności związanych z połączeniem kolejowym ani planowanym rozszerzeniem inwestycji. Prezes nie wskazał konkretnej daty uruchomienia portu.
Podczas dyskusji radni pytali również o korzyści dla mieszkańców Kędzierzyna-Koźla, przede wszystkim o nowe miejsca pracy. Z wypowiedzi Jarosława Zemły wynika, że sama spółka Kędzierzyn-Koźle Terminale planuje zatrudnienie około 40 osób. Dodatkowe stanowiska mają powstać u strategicznego inwestora oraz w przedsiębiorstwach świadczących usługi na rzecz portu.
Prezes zwrócił uwagę, że współczesna działalność logistyczna w dużym stopniu opiera się na outsourcingu. Transport, remonty, obsługa techniczna i wiele innych czynności realizowanych jest przez zewnętrzne firmy.
Według przedstawionego przez niego szacunku jedno bezpośrednie miejsce pracy w porcie może generować nawet dziesięć dodatkowych miejsc pracy w jego otoczeniu. Przy zatrudnieniu 40 osób oznaczałoby to potencjalnie około 400 stanowisk pośrednich. Są to jednak prognozy prezesa, a nie potwierdzone miejsca pracy.
Czy ciężarówki rozjadą miejskie drogi?
Radny Marcin Wołyniec poruszył kwestię infrastruktury drogowej i obaw związanych ze zwiększonym ruchem samochodów ciężarowych. Pytał, czy drogi w otoczeniu portu będą w stanie obsłużyć transport towarów po uruchomieniu terminali.
Jarosław Zemło odpowiedział, że przy przygotowywaniu inwestycji przeprowadzono analizy natężenia ruchu, stanowiące część dokumentacji środowiskowej. Jego zdaniem realizacja przedsięwzięcia w zakładanym zakresie nie powinna prowadzić do nadmiernego obciążenia lokalnych dróg. Zaznaczył jednocześnie, że rozwój portu będzie uzależniony również od możliwości istniejącej infrastruktury transportowej. Wyraził nadzieję, że działalność terminali stanie się impulsem do dalszej rozbudowy układu drogowego w tej części miasta.
Prezydent Sabina Nowosielska przypomniała, że w rejonie portu wybudowano już drogę dojazdową. Podkreśliła również, że właśnie konieczność zapewnienia transportu kolejowego od lat uniemożliwiała uruchomienie inwestycji.
Dlaczego rozmowy trwały tak długo?
Podczas sesji nie zabrakło również politycznej dyskusji o przyczynach wieloletniego przestoju. Radny Fabian Pszon przypomniał wcześniejsze zapowiedzi dotyczące szybkiego odblokowania inwestycji po zmianie władzy w Polsce. Zwrócił uwagę, że od wyborów parlamentarnych minęły już trzy lata, a umowy nadal nie zostały podpisane.
Do tych uwag odniosła się prezydent Sabina Nowosielska. Przekonywała, że sprawa była znacznie bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać, a uporządkowanie dokumentów i uzyskanie niezbędnych decyzji wymagało czasu.
- Trochę dokumentów zniknęło, nikt ich nie widział - mówiła prezydent, sugerując, że wcześniejsze decyzje i dokumentacja związana z inwestycją były trudne do odnalezienia. Jarosław Zemło potwierdził, że samo doprowadzenie do ponownego rozpoczęcia negocjacji trwało ponad półtora roku.
- PKP czekało półtora roku na decyzje ministerstwa i służb, żeby mogło w ogóle przystąpić z nami do rozmów. Czekaliśmy ponad półtora roku tylko po to, żebyśmy mogli usiąść do stołu – wyjaśnił prezes.
Port Koźle może wrócić do życia
Ostatnie informacje oznaczają istotną zmianę w sprawie inwestycji, która przez lata pozostawała w martwym punkcie. Po raz pierwszy od dawna prezes Kędzierzyn-Koźle Terminale przedstawił tak szczegółowy stan negocjacji z kolejowymi spółkami, wskazując na przygotowaną umowę z PKP PLK i końcowy etap rozmów z PKP SA.
Nie oznacza to jeszcze formalnego odblokowania budowy. Przed inwestorem pozostają podpisanie umów, odbudowa infrastruktury kolejowej, aktualizacja części dokumentacji oraz przygotowanie finansowania rozszerzonego przedsięwzięcia.
Jednak skala planów jest dziś większa niż przed laty. Zmiany na rynku logistycznym, potrzeby związane z bezpieczeństwem energetycznym i rozmowy z potencjalnym inwestorem strategicznym sprawiają, że kozielski port może uzyskać zupełnie nowe znaczenie gospodarcze.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy zapowiadany przełom zakończy się podpisaniem umów, na które inwestor i mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla czekają od 2018 roku.



Napisz komentarz
Komentarze