środa, 24 czerwca 2026 03:00
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zbiornik Racibórz Dolny – wielka przestrzeń aż po horyzont

Jak już informowaliśmy, zbiornik przeciwpowodziowy Racibórz Dolny został oddany do użytku i w razie zagrożenia powinien spełnić swoją rolę. Odwiedziliśmy ostatnio to miejsce, aby naocznie przekonać się o rozmachu tego przedsięwzięcia. Przypomnijmy, powierzchnia zbiornika przeciwpowodziowego „Racibórz Dolny” wynosi 2626 ha, a całkowita długość zapór ziemnych w jego przypadku to prawie 22 km.
Zbiornik Racibórz Dolny – wielka przestrzeń aż po horyzont

Autor: foto: Andrzej KOPACKI

Zapewne to, co udało nam się zobaczyć, to tylko jeden z wielu fragmentów tej potężnej hydrotechnicznej konstrukcji. Reprezentujący PGW Wody Polskie Tomasz Szczepanik, dyrektor Zarządu Zlewni w Gliwicach wyjaśnił w rozmowie z „Lokalną”, że tak naprawdę zakończenie realizacji tej inwestycji nastąpi w maju br. Natomiast zbiornik swoją funkcjonalność osiągnął w styczniu tego roku i choć kontynuowane są jeszcze prace w zakresie m.in. automatyki i elektryki, to w razie powodzi będzie mógł już bezpiecznie piętrzyć wodę.

Zbiornik Racibórz będzie redukował fale powodziowe katastrofalnych wezbrań na Odrze, chroniąc życie, zdrowie i dobytek blisko 2,5 mln osób. Swoim bezpośrednim i pośrednim oddziaływaniem zbiornik obejmie obszar 600 km kw. na terenie trzech województw: śląskiego, opolskiego i dolnośląskiego. Pojemność zbiornika Racibórz Dolny wynosi 185 mln m sześc., co oznacza, że obiekt jest w stanie przyjąć falę powodziową jaką odnotowano w 1997 roku.

Była to największa tego typu inwestycja prowadzona w naszym kraju w ostatnich dekadach. Zgodnie z pierwotnym założeniem będzie to najpierw polder suchy. Jednakże docelowo zostanie on przekształcony w polder mokry, spełniając zarówno funkcje przeciwpowodziowe, jak i retencyjne, gospodarcze oraz rekreacyjne, wpisując się tym samym w plany rozwoju śródlądowych dróg wodnych w naszym kraju.

Zbiornik zapewni ochronę przeciwpowodziową mieszkańcom takich ośrodków, jak: Racibórz, Kędzierzyn-Koźle, Zdzieszowice, Krapkowice, Opole, Brzeg, Oława i Wrocław oraz setkom mniejszych miejscowości. Zdaniem ekspertów jedynie dzięki uwzględnieniu zbiornika Racibórz Dolny, którego oddziaływanie sięgać będzie aż po Wrocław, można w sposób całościowy wpływać na gospodarkę wodną Odry.

Odległe początki

Nad koncepcją zbiornika zaczęto zastanawiać się już ponad 100 lat temu, po przejściu katastrofalnej powodzi w 1880 r. Pierwsze - powstałe do lat 60. XX wieku - opracowania, uwzględniały budowę wielozadaniowego zbiornika o obj. od 290 mln m sześc., do 695 mln m sześc. Zakładały one zalanie doliny Odry od Raciborza do Bohumina, na obszarze od 71 km kw. do 102 km kw. Jednakże skala tych inwestycji okazała się zbyt wielka, aby ją sfinansować. Dlatego w połowie lat 70., opracowano kolejną wersję rozwiązania przestrzennego i technicznego opartą na łączeniu etapowej budowy zbiornika z sukcesywną eksploatacją kruszywa w obrębie jego przyszłej czaszy.
 
Koncepcja ta zakładała budowę dwuczęściowego zbiornika, przystosowanego do żeglugi śródlądowej, w klasie odpowiadającej Kanałowi Odra-Dunaj. Docelowa pojemność całego kompleksu miała osiągnąć 350 mln m sześc., a kształt i pojemność wynikać z powierzchni przeznaczonego pod zbiornik terenu oraz zakresu eksploatacji kruszywa. Wykonane opracowania zakładały budowę wielozadaniowego zbiornika, który miał służyć ochronie przeciwpowodziowej, poprawie warunków żeglugowych, zaopatrzeniu w wodę i rekreacji.

Nowe spojrzenie

Dopiero po kataklizmie z lipca 1997 r. zrewidowano założenia budowy raciborskiego zbiornika, uznając ochronę przeciwpowodziową Doliny Odry od Raciborza do Wrocławia za najważniejszą jego rolę. Realizację inwestycji podzielono na dwa etapy. Etap I to budowa polderu „Buków” o powierzchni około 8 km kw. i pojemności maksymalnej 50 mln m sześc. Wydanie decyzji o pozwoleniu na jego użytkowanie nastąpiło z końcem 2000 roku, natomiast trwały jeszcze roboty budowlane, które zakończono w IV kwartale 2001 r. Polder zapewnia redukcję najwyższych fal powodziowych o 10-14%. Spełnił on zresztą planowane zadanie, przejmując w 2010 roku ponad 50 mln m sześc. wód powodziowych płynących Odrą, ograniczając w ten sposób skutki kataklizmu.

Natomiast kluczowy dla naszego bezpieczeństwa etap II, obejmował budowę suchego zbiornika przeciwpowodziowego „Racibórz Dolny” o powierzchni 2626 ha i o pojemności 185 mln m sześc. Całkowita długość zapór ziemnych w jego przypadku to prawie 22 km.
 
Prace studyjne oraz dokumentację projektową dla tego zbiornika opracowała firma Hydroprojekt  Sp. z o.o. Warszawa. Z kolei umowę na jego wykonanie zawarto 18 czerwca 2013 r. z hiszpańską firmą Dragados S.A., która w przeprowadzonym postępowaniu przetargowym złożyła najkorzystniejszą ofertę. Spółka Dragados podjęła się realizacji inwestycji za około 936 mln zł brutto, pomimo tego, że kosztorys inwestorski opiewał na sumę wyższą o mniej więcej 60%.

Pojawiły się wtedy sugestie, że firma źle oszacowała koszty robót i związanego z nimi ryzyka, byleby tylko wygrać przetarg na realizację wielkiej inwestycji. Pojawiły się przestoje, oszczędzano na materiałach i technologiach, co wywołało uzasadniony niepokój, gdyż to wszystko przekładało się bezpośrednio na jakość wykonania tej inwestycji, mającej przecież zagwarantować bezpieczeństwo tak wielu mieszkańców. Dlatego śledztwo w tej sprawie prowadziły Prokuratura Okręgowa w Gliwicach i katowicka delegatura ABW.

Zerwana umowa

Jak wiadomo po trzech latach od rozpoczęcia prac, ówczesny Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach, odstąpił w połowie października 2016 roku od umowy zawartej z hiszpańską firmą Dragados S.A., która - na domiar złego - popadła w tarapaty finansowe. Jak tłumaczyli przedstawiciele RZGW, „Decyzja została podyktowana brakiem możliwości ukończenia kontraktu przez wykonawcę w założonym terminie i akceptowalnych kosztach. Wykonawca swoją postawą jednoznacznie wskazał na brak faktycznego i skutecznego zamiaru wywiązania się z realizacji kontraktu”.
 
Zaawansowanie prac w przypadku tej inwestycji sięgało jesienią 2016 roku około 45 procent. Ponieważ Hiszpanie zeszli z placu budowy, należało w drodze przetargu wyłonić nowego wykonawcę. Już wtedy było wiadomo, że pierwotny termin oddania zbiornika Racibórz do użytku ulegnie przesunięciu. Wszystko wskazywało na to, że inwestycja doczeka się szczęśliwego finału nie - jak wcześniej planowano - w 2018 r., ale dopiero jesienią 2019 r. Ostatecznie jednak z zakończeniem inwestycji trzeba było poczekać do 2020 roku.
 
Szczęśliwy finał

To firma Budimex w konsorcjum z Ferrovial Agroman, została nowym wykonawcą, który zastąpił na placu budowy hiszpańską spółkę Dragados. Wartość kontraktu konsorcjum to ponad 734 mln zł, ale koszt realizacji całego projektu urósł do kwoty 1,56 mld zł.

Budowę finansowano z budżetu państwa (532,5 mln zł), ale większa część środków pochodziła jednak z Banku Rozwoju Rady Europy (457,4 mln zł), Funduszu Spójności (417 mln zł), Banku Światowego (109,6 mln zł) a także Narodowego oraz Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (41,6 mln zł).

Zbiornik Racibórz Dolny mieści się w granicach województwa śląskiego, na terenach należących do miasta Racibórz oraz gmin Krzyżanowice, Kornowac, Lubomia i Gorzyce. Obiekt ten zajmuje niespełna 26,3 km kw., a na powierzchnię tę składa się m.in. czasza zbiornika, obwałowania oraz kanał zrzutowy. Na obszarze tym znajdowały się wcześniej użytki rolne, lasy, użytki kopalne oraz tereny należące do dwóch wysiedlonych wsi - Nieboczowów i Ligoty Tworkowskiej, gdzie żyło około 240 rodzin.

 

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Opolanin Treść komentarza: Walczył o naszą sprawę. Historia sie nie kończy lecz jest to sztafeta pokoleń. Musimy pamiętać że jesteśmy sami. Dookoła otoczeni nieprzyjaźnie nastawionymi do nas państwami. Głowa do góry. Nie damy się póki jesteśmy razem. Data dodania komentarza: 24.06.2026, 00:08 Źródło komentarza: Najgroźniejszy Polak w powiecie kozielskim Autor komentarza: Dąb Treść komentarza: Dlaczego tacy ludzie nie mają pomników w naszym mieście? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 23:21 Źródło komentarza: Najgroźniejszy Polak w powiecie kozielskim Autor komentarza: Leokadia Treść komentarza: Który to Patryk ? Jaka dzielnica ? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:57 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Cytat z artykułu :Uczestnicy rywalizowali podczas testu wiedzy oraz symulacji kontaktu z mieszkańcem, który zgłosił się do policjanta z wielowątkowym problemem. Ich umiejętności oceniali funkcjonariusze prewencji oraz policyjni psychologowie. Cóż jak sami wspominają to tylko symulacja bo tak się składa że dzielnicowych nikt nie zna i nie widział by przychodzili i chociaż się przedstawili, porozmawiali czyli ściema z ich strony. Zresztą prosić policję o pomoc to jak zwrócić się do ściany. Co też widać efekty ich pracy zwłaszcza nocami .... Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:33 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Obserwowałem te wykopaliska fragmentarycznie osobiście, jak jeszcze Rynek był w fazie płytkiej odkrywki. Przechodząc obok widziałem tam co najmniej dwóch mężczyzn i jedną kobietę grzebiących w ziemi. Ubrani byli w ciuchy typu militarnego. Byli w szacowanym wieku 25-35. Kobita przy mnie coś znalazła (róg Rynku przy dawnej księgarni) i podjęła z ziemi, strasznie przy tym marudząc i narzekając, że to tylko gwoździe. Gwoździe wyglądały na bardziej z czasów biblijnych niż z GSu z lat 80’ XXw. Cała sytuacja była dla mnie bardzo dziwna z kilku powodów: 1) Kto to w ogóle jest? – nie mieli żadnych identyfikatorów i wyglądało to tak dla pobocznego obserwatora, jakby przypadkowi „harcerze” przyszli sobie tam pogrzebać przy okazji remontu Rynku; 2) Że im się w ogóle chce? – padał wtedy deszcz; 3) NIE BYŁO TAM żadnych garniturowców z notatnikami, szkicownikami i aparatami fotograficznymi, czyli nadzoru – a to w końcu strefa „A”, czyli ścisłej ochrony konserwatorskiej; 4) Nigdzie nie zauważyłem tablic informacyjnych, że trwają prace archeologiczne. Groteskowa całość tego wszystkiego skojarzyła mi się z czymś tak prostym, jak koszenie trawnika na posesji – po skoszeniu trawy przylatuje kto chce, czyli ptaki aby powybierać sobie to co ich interesuje, czyli jakieś robactwo. Dla kontrastu – kiedyś obserwowałem z boku ekshumację żołnierzy (niemieckich) na tzw. Starym Cmentarzu w Koźlu - tam to wyglądało ZGOŁA INACZEJ. Z tym Rynkiem to wyjdzie w końcu tak, że albo ktoś to źle zorganizował albo nie przypilnował należycie, albo jedno i drugie. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:22 Źródło komentarza: Unikatowa moneta znaleziona w Koźlu zniknęła. Co się stało z denarem Władysława Łokietka? Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: A ja zielony wodór. Ino gdzie indziej - jakieś 20km na prawo i na dół na mapie i na razie tylko w fazie projektu. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:07 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna