środa, 24 czerwca 2026 01:34
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nie chcę podążać tylko jedną ścieżką rozwoju

Nazywa się Julia Gwioździk i pochodzi z Kędzierzyna-Koźla. To młoda i nietuzinkowa postać. Jej pasją są m.in. filmy, które sama tworzy. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że to co robi, dostrzeżono i doceniono już zagranicą.
Nie chcę podążać tylko jedną ścieżką rozwoju
foto: ANKO

Autor: Julia Gwioździk na kozielskim Rynku

Jeden z filmów który nakręciła, dotyczy pandemii COVID-19. Drugi również jest o tematyce społecznej, ale jego bohaterami są osoby głuchonieme. 

Julia ukończyła Publiczne Gimnazjum nr 5 w Kędzierzynie-Koźlu. Następnie rozpoczęła naukę w THINK Global School. To niezależna szkoła średnia, która podróżuje po świecie, a uczniowie uczą się w dwunastu krajach w ciągu trzech lat. Szkoła jest organizacją non-profit, koedukacyjną i bezwyznaniową. THINK Global School została założona w 2010 roku przez Harolda i Joanna McPike. Swoją centralę ma w Nowym Jorku na Broadwayu.

- Jest to podróżujące liceum, do którego uczęszczają osoby z różnych zakątków świata. Każdego roku podróżowaliśmy do czterech krajów. Dzięki temu wyłamałam się ze sztywnego systemu myślenia, że muszę mieć dobre oceny i podążać tylko jedną ścieżką edukacyjną. Fundatorka szkoły Joanna McPike, która jest fotografem, należy do bogatej rodziny, posiadającej całą sieć hoteli. Dzięki temu szanse podjęcia nauki w tym liceum mają dzieci z różnych krajów i rodzin. Niekoniecznie tych najbogatszych - podkreśla Julia Gwioździk. - I choć szkoła została założona w USA, to większość z uczniów nie miała jeszcze okazji odwiedzić tego kraju. Ja też jeszcze tam nie byłam.

Poznała kawał świata

Placówką zarządza cały zespół osób. Przykładowo dyrektor jest z Bośni i Hercegowiny. Uczniowie w danym roku kalendarzowym przebywają przez siedem tygodni w danym kraju, a następnie na sześć tygodni wracają do domu.

Zatem mnóstwo czasu spędzałam poza Kędzierzynem-Koźlem. Dzięki tej szkole w pierwszym roku nauki odwiedziłam Botswanę, Indie, Japonię oraz Hiszpanię. W drugim roku były to Chiny, Oman, Kostaryka oraz Grecja. Ostatni rok nauki spędzałam kolejno w Bośni i Hercegowinie, Australii, Chile. Niestety do Grecji już nie dotarliśmy z uwagi na pandemię COVID-19. Uczniowie z tej szkoły są osobami bardzo kreatywnymi, które próbują zrobić coś innego, niestandardowego. Nie chcemy podążać tylko jedną ścieżką rozwoju.  Nasz program edukacji adresowany jest do osób, które chcą zmieniać świat. W tym stwierdzeniu zawarte jest praktycznie wszystko.

W szkole tej Julia była jedyną osobą z Polski. THINK Global School istnieje praktycznie od 11 lat. Jest to zatem stosunkowo młoda placówka. Przez te wszystkie lata, uczyły się w niej może ze 3 lub 4 osoby z Polski.

Pandemiczne perturbacje

Koronawirus zmienił praktycznie cały świat. Nie pozostał również bez wpływu na funkcjonowanie THINK Global School.  Pewnego dnia na szkolnego maila przyszło zaproszenie do udziału w festiwalu filmowym. Był on organizowany przez sieć szkół w USA, ale adresowany do ludzi z całego świata. Jak łatwo się domyślić - temat przewodni filmu miał nawiązywać do COVID-19. Scenariusz mógł być fikcyjny lub też oparty na fatach. Sam filmik nie mógł przekroczyć dwóch minut.

- Nakręciłam taki film, którego produkcja zajęła mi raptem jeden dzień. Na festiwalu zajął czwarte miejsce. Byłam zaskoczona i bardzo szczęśliwa. O wiele więcej czasu zajęło mi nakręcenie drugiego filmu o osobach niepełnosprawnych. Najwięcej problemu sprawiało mi bowiem nawiązanie właściwego kontaktu z osobami głuchoniemymi, które występowały w tym filmie. Potrzebny był tłumacz języka migowego - wspomina Julia. - Przy jednym z wywiadów tłumacz mi pomagał, przy innym już nie. Musiałam więc lepiej poznać bohaterów mojego filmu, zbliżyć się do nich. Dzięki temu łatwiej mi było komunikować się z nimi nawet bez znajomości języka migowego. Często jednak nie znałam odpowiedzi na zadawane przeze mnie pytania. Dopracowanie tego wszystkiego wymagało czasu. W sumie około pół roku. Ten film nie startował jeszcze w żadnym konkursie, ale mam taki plan, aby zgłosić go do udziału w jakimś festiwalu. Teraz po przeszło miesiącu dostrzegam pewne niuanse, które mogłabym w nim jeszcze zmienić, udoskonalić. Film jest w języku angielskim i na razie brakuje w nim polskich napisów.  

Przygoda w Hiroszimie

Japonia była jednym z tych krajów, który wywarł na naszej rozmówczyni wielkie wrażenie. Również  w Kraju Kwitnącej Wiśni uczniowie z podróżującego liceum realizowali różne interesujące projekty, zamiast przykładowo siedzieć na zajęciach z historii czy matematyki. Projekty te realizowane były w grupach i nawiązują do społeczności lokalnych, w których młodzież akurat przebywała.

- Gościliśmy w Hiroszimie, a nasz projekt skoncentrowany był na marketingu. Konkretnie dano nam możliwość stworzenia strategii marketingowej w social mediach dla jednej z tamtejszych organizacji pozarządowych. Organizacja ta działa praktycznie od sierpnia 1945 roku, kiedy doszło do wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie i zajmuje się badaniami ludzi, którzy przeszli to piekło - relacjonuje Julia. - Naszym zadaniem było odświeżyć jej wizerunek. Wspólnie z dwiema innymi osobami założyłam tej organizacji konto na Facebooku i Twitterze. Przygotowaliśmy też PR-owską strategię działania w oparciu o przeprowadzone badania.  Japończycy byli bardzo zadowoleni z naszej pracy. Miałam wtedy ponad 16 lat, zatem bardzo szybko zostałam wrzucona na głęboką wodę, ale dałam radę. To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie.  

Czas na kolejny krok      

Nasza bohaterka skończyła już THINK Global School. Ale pandemia pokrzyżowała nieco jej dalsze życiowe plany.

-  Dostałam się bowiem na jeden z uniwersytetów w Holandii. Na wybór konkretnego kierunku dopiero się zdecyduję. Myślę jednak o naukach społecznych, prawie lub politologii. Nie jestem jeszcze zdecydowana. Jednak z uwagi na niepewną sytuację i zagrożenie COVID-19, postanowiłam przełożyć te studia na kolejny rok. Aby jednak nie tracić tego czasu i nie siedzieć przez cały czas w domu, szukam czegoś związanego z projektowaniem graficznym - zdradza nasza rozmówczyni. - Chodzi o strony internetowe, logotypy, identyfikację wizualną oraz szeroko pojęty marketing. Nie do końca chciałabym już w tym wieku wybierać ścieżkę kariery, ale trzeba ten czas jakoś zagospodarować. Jest też ciekawy projekt, który zachęcił mnie do nakręcenia filmu o społeczności w której się żyje. Chodzi o pokazanie tego, jak ludzie radzą sobie po czasach pandemii. Jak wygląda ten stopniowy powrót do normalności. Ponadto wpadłam na pomysł, aby nakręcić film o Kędzierzynie-Koźlu. Przez ostatnie trzy lata nie do końca czułam się jego integralną częścią, ale teraz, gdy już wróciłam do rodzinnego miasta, mam nieco więcej czasu by poznać je jeszcze lepiej. Na nowo je odkrywam i widzę, że wiele w ostatnich latach zmieniło się tu na lepsze.

Poniżej zamieszczamy dwa filmy nakręcone przez Julię. Sami zobaczcie i oceńcie....

Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.

 

Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

mieszkaniec 12.07.2020 23:10
Pamiętaj skąd jesteś, to nie przeszkoda .Świat jest dla Ciebie, dla każdego !!

Umysł ścisły 12.07.2020 22:19
Super! Niech jej się wiedzie w życiu ;D Powodzenia!

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Opolanin Treść komentarza: Walczył o naszą sprawę. Historia sie nie kończy lecz jest to sztafeta pokoleń. Musimy pamiętać że jesteśmy sami. Dookoła otoczeni nieprzyjaźnie nastawionymi do nas państwami. Głowa do góry. Nie damy się póki jesteśmy razem. Data dodania komentarza: 24.06.2026, 00:08 Źródło komentarza: Najgroźniejszy Polak w powiecie kozielskim Autor komentarza: Dąb Treść komentarza: Dlaczego tacy ludzie nie mają pomników w naszym mieście? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 23:21 Źródło komentarza: Najgroźniejszy Polak w powiecie kozielskim Autor komentarza: Leokadia Treść komentarza: Który to Patryk ? Jaka dzielnica ? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:57 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Cytat z artykułu :Uczestnicy rywalizowali podczas testu wiedzy oraz symulacji kontaktu z mieszkańcem, który zgłosił się do policjanta z wielowątkowym problemem. Ich umiejętności oceniali funkcjonariusze prewencji oraz policyjni psychologowie. Cóż jak sami wspominają to tylko symulacja bo tak się składa że dzielnicowych nikt nie zna i nie widział by przychodzili i chociaż się przedstawili, porozmawiali czyli ściema z ich strony. Zresztą prosić policję o pomoc to jak zwrócić się do ściany. Co też widać efekty ich pracy zwłaszcza nocami .... Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:33 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Obserwowałem te wykopaliska fragmentarycznie osobiście, jak jeszcze Rynek był w fazie płytkiej odkrywki. Przechodząc obok widziałem tam co najmniej dwóch mężczyzn i jedną kobietę grzebiących w ziemi. Ubrani byli w ciuchy typu militarnego. Byli w szacowanym wieku 25-35. Kobita przy mnie coś znalazła (róg Rynku przy dawnej księgarni) i podjęła z ziemi, strasznie przy tym marudząc i narzekając, że to tylko gwoździe. Gwoździe wyglądały na bardziej z czasów biblijnych niż z GSu z lat 80’ XXw. Cała sytuacja była dla mnie bardzo dziwna z kilku powodów: 1) Kto to w ogóle jest? – nie mieli żadnych identyfikatorów i wyglądało to tak dla pobocznego obserwatora, jakby przypadkowi „harcerze” przyszli sobie tam pogrzebać przy okazji remontu Rynku; 2) Że im się w ogóle chce? – padał wtedy deszcz; 3) NIE BYŁO TAM żadnych garniturowców z notatnikami, szkicownikami i aparatami fotograficznymi, czyli nadzoru – a to w końcu strefa „A”, czyli ścisłej ochrony konserwatorskiej; 4) Nigdzie nie zauważyłem tablic informacyjnych, że trwają prace archeologiczne. Groteskowa całość tego wszystkiego skojarzyła mi się z czymś tak prostym, jak koszenie trawnika na posesji – po skoszeniu trawy przylatuje kto chce, czyli ptaki aby powybierać sobie to co ich interesuje, czyli jakieś robactwo. Dla kontrastu – kiedyś obserwowałem z boku ekshumację żołnierzy (niemieckich) na tzw. Starym Cmentarzu w Koźlu - tam to wyglądało ZGOŁA INACZEJ. Z tym Rynkiem to wyjdzie w końcu tak, że albo ktoś to źle zorganizował albo nie przypilnował należycie, albo jedno i drugie. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:22 Źródło komentarza: Unikatowa moneta znaleziona w Koźlu zniknęła. Co się stało z denarem Władysława Łokietka? Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: A ja zielony wodór. Ino gdzie indziej - jakieś 20km na prawo i na dół na mapie i na razie tylko w fazie projektu. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:07 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna