środa, 24 czerwca 2026 01:32
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Miłośnicy afrykańskich bębnów

Janusz Czarnecki jest miłośnikiem muzyki i kultury zachodnioafrykańskiej. Dla niego zamiłowanie do rytmu stało się sposobem na życie. Od kilku lat prowadzi w kozielskim domu kultury zajęcia z gry na bębnach djembe oraz dun-dun.
Miłośnicy afrykańskich bębnów

Autor: Foto: archiwum prywatne

Szkoła Rytmu Ethnica-Art powstała w lipcu 2009 roku w Opolu. Przede wszystkim jest ukierunkowana na naukę i propagowanie rytmów, tańców i obyczajów Afryki Zachodniej. Uczniowie mogą poznać zasady gry na bębnach djembe, gdzie dźwięki wydobywa się za pomocą dłoni, oraz bębnach basowych dun-dun (do gry używa się pałek). Warsztaty są prowadzone w różnej formie, w zależności od grupy wiekowej, i ukierunkowanesa na wybrane tematy. Zajęcia obejmują zabawy rytmiczne i koordynacyjno-ruchowe, ćwiczenia logorytmiczne, naukę technik wydobywania dźwięków i ćwiczeń ogólnorozwojowych oraz naukę złożonych form rytmicznych.

Zamiłowanie pana Janusza do muzyki zachodnioafrykańskiej zrodziło się wiele lat temu. Jak mówi - przez przypadek. Po prostu szukał sposobu na relaksację. Pewnego dnia w jego ręce trafił mały bębenek, na którym zaczął wystukiwać rytmy.

- Okazało się, że sprawia mi to bardzo dużo przyjemności. Po pewnym czasie zorientowałem się, że grając na bębnie, odrywam się od niepotrzebnych myśli i oddaję się wyłącznie rytmowi. Dlatego poważnie się tym zainteresowałem, zacząłem szukać informacji. Na YouTube wpisałem "djembe" i okazało się, że cały świat gra na tym instrumencie. Byłem bardzo zdziwiony - opowiada muzyk. - Mieszkałem wtedy w Irlandii. Pewnego dnia zobaczyłem grających w parku bębniarzy. W kole siedziało około 50 osób. Dołączyłem do nich i tak zacząłem grać. To było coś wspaniałego. Potem trafiłem na pierwsze warsztaty muzyki zachodnioafrykańskiej. Właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że to jest to, co chcę robić. Że tą drogą chcę podążać.

Po powrocie do Polski pan Janusz zaczął szukać ludzi chętnych do nauki gry na bębnach. Wciąż jeździł na warsztaty i zdobywał nowe umiejętności u nauczycieli w Afryce i Europie. W 2009 roku w Opolu założył szkołę. W tym czasie zainteresował się także terapią dźwiękiem. Został certyfikowanym instruktorem metodyki strategicznej polistymulacji, wykorzystywanej w leczeniu nerwic. Szkoła Ethnica-Art zaczęła się rozwijać. Zajęcia odbywały się w różnych miastach na terenie województwa opolskiego i śląskiego. Obecnie do placówki uczęszcza około 90 uczniów.

Jeden z oddziałów dość prężnie działa w Kędzierzynie-Koźlu. Zajęcia odbywają się w Domu Kultury „Koźle”.

- Jest to dojrzała grupa, w tej chwili bez dzieci. Ludzie bardzo fajnie się ze sobą zintegrowali. Wielokrotnie graliśmy koncerty, mieliśmy różne występy – mówi pan Janusz. - Jeśli uzbierałoby się około 10 osób, to od września można by ruszyć z nową grupą. Jeśli nie, to zainteresowani mogą dołączyć do grupy istniejącej. Jesteśmy w stanie podszkolić te osoby tak, aby pomału mogły dołączać do reszty. Dodatkowo każdemu uczestnikowi zajęć gwarantujemy bębny. Natomiast osobom, które zechciałyby wejść w posiadanie własnego instrumentu, pomagamy w zakupie – dodaje instruktor.

Aby móc lepiej zrozumieć wartość muzyki perkusyjnej Czarnego Lądu, co roku do Opola zapraszany jest mistrz djembe Mansa Camio z rodziną. Szkoła Ethnica-Art organizuje także wyjazdy do Afryki. W 2019 roku kilkanaście osób uczestniczyło w blisko miesięcznej bębniarskiej wyprawie do wioski Baro w Gwinei. Następna taka podróż zaplanowana jest na 2021 rok. Pan Janusz organizuje także wakacyjne obozy i weekendowe plenery, w których uczestniczą ludzie z całej Polski.

Więcej informacji na temat szkoły Ethnica-Art oraz wakacyjnych wyjazdów plenerowych można znaleźć na stronie: ethnica-art.pl.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Opolanin Treść komentarza: Walczył o naszą sprawę. Historia sie nie kończy lecz jest to sztafeta pokoleń. Musimy pamiętać że jesteśmy sami. Dookoła otoczeni nieprzyjaźnie nastawionymi do nas państwami. Głowa do góry. Nie damy się póki jesteśmy razem. Data dodania komentarza: 24.06.2026, 00:08 Źródło komentarza: Najgroźniejszy Polak w powiecie kozielskim Autor komentarza: Dąb Treść komentarza: Dlaczego tacy ludzie nie mają pomników w naszym mieście? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 23:21 Źródło komentarza: Najgroźniejszy Polak w powiecie kozielskim Autor komentarza: Leokadia Treść komentarza: Który to Patryk ? Jaka dzielnica ? Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:57 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Cytat z artykułu :Uczestnicy rywalizowali podczas testu wiedzy oraz symulacji kontaktu z mieszkańcem, który zgłosił się do policjanta z wielowątkowym problemem. Ich umiejętności oceniali funkcjonariusze prewencji oraz policyjni psychologowie. Cóż jak sami wspominają to tylko symulacja bo tak się składa że dzielnicowych nikt nie zna i nie widział by przychodzili i chociaż się przedstawili, porozmawiali czyli ściema z ich strony. Zresztą prosić policję o pomoc to jak zwrócić się do ściany. Co też widać efekty ich pracy zwłaszcza nocami .... Data dodania komentarza: 23.06.2026, 18:33 Źródło komentarza: Dzielnicowy z Kędzierzyna-Koźla w gronie najlepszych na Opolszczyźnie! Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Obserwowałem te wykopaliska fragmentarycznie osobiście, jak jeszcze Rynek był w fazie płytkiej odkrywki. Przechodząc obok widziałem tam co najmniej dwóch mężczyzn i jedną kobietę grzebiących w ziemi. Ubrani byli w ciuchy typu militarnego. Byli w szacowanym wieku 25-35. Kobita przy mnie coś znalazła (róg Rynku przy dawnej księgarni) i podjęła z ziemi, strasznie przy tym marudząc i narzekając, że to tylko gwoździe. Gwoździe wyglądały na bardziej z czasów biblijnych niż z GSu z lat 80’ XXw. Cała sytuacja była dla mnie bardzo dziwna z kilku powodów: 1) Kto to w ogóle jest? – nie mieli żadnych identyfikatorów i wyglądało to tak dla pobocznego obserwatora, jakby przypadkowi „harcerze” przyszli sobie tam pogrzebać przy okazji remontu Rynku; 2) Że im się w ogóle chce? – padał wtedy deszcz; 3) NIE BYŁO TAM żadnych garniturowców z notatnikami, szkicownikami i aparatami fotograficznymi, czyli nadzoru – a to w końcu strefa „A”, czyli ścisłej ochrony konserwatorskiej; 4) Nigdzie nie zauważyłem tablic informacyjnych, że trwają prace archeologiczne. Groteskowa całość tego wszystkiego skojarzyła mi się z czymś tak prostym, jak koszenie trawnika na posesji – po skoszeniu trawy przylatuje kto chce, czyli ptaki aby powybierać sobie to co ich interesuje, czyli jakieś robactwo. Dla kontrastu – kiedyś obserwowałem z boku ekshumację żołnierzy (niemieckich) na tzw. Starym Cmentarzu w Koźlu - tam to wyglądało ZGOŁA INACZEJ. Z tym Rynkiem to wyjdzie w końcu tak, że albo ktoś to źle zorganizował albo nie przypilnował należycie, albo jedno i drugie. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:22 Źródło komentarza: Unikatowa moneta znaleziona w Koźlu zniknęła. Co się stało z denarem Władysława Łokietka? Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: A ja zielony wodór. Ino gdzie indziej - jakieś 20km na prawo i na dół na mapie i na razie tylko w fazie projektu. Data dodania komentarza: 23.06.2026, 17:07 Źródło komentarza: Kłęby czarnego dymu nad Zdzieszowicami. Mieszkańcy zaalarmowali straż pożarną
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna