Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:51
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Najważniejsze święto chrześcijan. Wielka Noc oczami historii

Przed nami kolejna Wielkanoc – najważniejsze święto chrześcijan obchodzone na pamiątkę zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Co tak naprawdę wiemy o tym, co się stało blisko dwa tysiące lat temu w Jerozolimie? Krok po kroku prześledźmy wydarzenia, które się wówczas rozegrały.
Najważniejsze święto chrześcijan. Wielka Noc oczami historii
"Ostatnia Wieczerza" - obraz Leonarda da Vinci

Autor: Foto: Wikipedia

Święta wielkanocne są ruchome. Dlaczego? Ma to związek z żydowskim świętem Paschy. Było ono na początku naszej ery odprawiane na pamiątkę wyjścia Izraelitów z Egiptu.

Datę obchodów wyznaczano w oparciu o cykl księżycowy, ponieważ Żydzi posługiwali się kalendarzem księżycowym, my zaś słonecznym. Obliczenia są bardzo skomplikowane i dziś korzysta się ze specjalnie opracowanych tablic.

 

Kiedy się to wydarzyło?

Większość biblistów przyjmuje, że najdokładniej chronologię ostatnich dni Jezusa przedstawia Ewangelia św. Jana. Dowiadujemy się z niej, że w piątek 14. dnia miesiąca nissan, w dniu przygotowania wieczerzy paschalnej (po zachodzie słońca w piątek, po ukazaniu się pierwszej gwiazdy, zaczynał się dzień 15. miesiąca nissan, czyli Pascha), Chrystus został zabity.

Ewangeliści przekazali nam, kto wydał na niego wyrok śmierci. Był to rzymski namiestnik – Poncjusz Piłat, który w latach 26-36 rządził Judeą (na jej obszarze leżała Jerozolima). W czasie jego rządów piątek 14 nissan wypadł w latach 27, 30 i 33. Wybitna polska biblistka prof. Anna Świderkówna twierdzi, że był to rok 30. Po przeliczeniu dni miesiąca na współczesny kalendarz wychodzi, że 14 nissan 30 roku wypadł 7 kwietnia.

 

Jak to się stało?

W czwartek Jezus z uczniami zjadł ostatnią wieczerzę. Wówczas to ustanowił sakrament Eucharystii, gdzie chleb i wino miały się stać Jego ciałem i krwią. Wtedy umył również swoim uczniom nogi. Późnym wieczorem z apostołami opuścił wynajętą izbę, przeszedł ulicami Jerozolimy w kierunku wschodnim, przekroczył potok Cedron i wspiął się na Górę Oliwną. Następnie wszyscy zatrzymali się w ogrodzie Getsemani.

Tam Judasz Iskariota, jeden z apostołów, pocałował swego Mistrza, wskazując w ten sposób żołnierzom (nie wiemy, czy byli to żołnierze rzymscy, czy policja świątynna), kogo mają pojmać.

 

"Ostatnia wieczerza" pędzla Jacopa Tintoretta

 

Kto chciał aresztować Chrystusa?

Saduceusze, arcykapłani i arystokraci. Co ich do tego skłoniło? Rewolucyjne nauczanie, czyny i stosunek do ludzi. Paweł Lisicki w swojej książce „Kto zabił Jezusa” pisze: „Właśnie wskrzeszenie Łazarza pozwoliło też saduceuszom odwołać się bezpośrednio do prawa o czarownikach, których społeczność Izraela powinna bezwzględnie eliminować. […] Ten znak był tak wielki, tak krzyczący, że nie można było sobie z nim poradzić w taki sposób jak z innymi uzdrowieniami. Trzeba było zareagować”.

Dlaczego Judasz wydał Chrystusa? Oczywiście każdy powie, że dla 30 srebrników. Jednak może przyczyna była inna. Mógł on oczekiwać od Jezusa czynu, walki z Rzymem. Widział, jak porywa On tłumy. Słyszał, jak mówi o Królestwie Izraela. Może liczył, że Nauczyciel zostanie zmuszony do działania i użyje całej swojej mocy przeciw opresyjnemu państwu rzymskiemu.

Musimy pamiętać, że ziemie dawnego Królestwa Izraela były częścią imperium rzymskiego, a Żydzi chcieli niepodległości. Jednak tym, który wówczas zdobywa się na czyn, jest apostoł Piotr. Chwyta za miecz i uderza w żołnierza, odcinając mu ucho. I tu staje się rzecz dziwna. Jezus nie chce uciekać czy się bronić, zabrania Piotrowi walki, a – jak pisze ewangelista – rannego żołnierza uzdrawia i dobrowolnie staje się aresztantem. Po tym wydarzeniu ów odważny uczeń, który nie boi się ryzykować życia w starciu z Rzymem, napełnia się strachem.

Tej nocy, jak wiemy, trzykrotnie zaprze się swojego Mistrza. Może i on wierzył, że aresztowanie Jezusa stanie się początkiem wielkiego cudu, którym Nauczyciel zagrożony w swoim ziemskim bycie zniszczy władzę Rzymu i przywróci Królestwo Izraela.

 

Sąd nad Jezusem

W Ewangelii św. Mateusza czytamy, że żołnierze doprowadzili Jezusa przed oblicze Kajfasza – najwyższego kapłana, gdzie zebrał się Sanhedryn (prawdopodobnie z powodu późnej pory niecały), i za pomocą zeznań fałszywych świadków miano doprowadzić do wyroku skazującego.

Następnie oskarżonego oddano w ręce Piłata, który według innego ewangelisty – św. Łukasza – odesłał Go do Heroda, a ten ponownie do Piłata. Nieco inny opis tych wydarzeń znajdziemy w Ewangelii św. Jana. W jego narracji Jezus najpierw trafia przed oblicze Annasza, który był teściem Kajfasza.

 

Droga krzyżowa obraz Pietera Bruegla starszego

 

Wyrok skazujący

Ostatecznie Piłat wydał wyrok skazujący na śmierć krzyżową. Zanim Jezus zawisł na krzyżu, był męczony i upokarzany. U św. Jana możemy wyczytać, że żołnierze włożyli Mu na głowę koronę cierniową i policzkowali Go. Wówczas też z rozkazu Piłata przywiązano Go do kolumny i chłostano. Była to okrutna tortura zadawana biczem rzemiennym zakończonym ciężarkami, które rozcinały skórę i wrzynały się w mięśnie.

Następnie Jezus ruszył na miejsce stracenia drogą liczącą około 1 km, niosąc belkę krzyża na ramionach.

Trasa, którą podążał, była zapewne zatłoczona, gdyż prowadziła z Jerozolimy do Cezarei, będącej stolicą rzymskiej prowincji. Władze specjalnie wybierały takie miejsca, by jak najwięcej osób zobaczyło skazańca i dowiedziało się, że rządzący surowo karzą za pewne czyny. Jakie to były przestępstwa, dowiadywano się z tabliczki zawieszonej na skazańcu lub niesionej przed nim. Dodatkowym upokorzeniem więźnia było odarcie go z szat. Jezusowi raczej zostawiono przepaskę biodrową, by uszanować wrażliwość żydowską.

Wycieńczony Chrystus przekroczył mury miasta przez Bramę Efraima i w odległości 45 m dalej znalazł się na Golgocie. Była to pozostałość po kamieniołomie, który przekształcono w ogród z dominującą pośrodku skałą, długą na 7 m, szeroką na 3 m i wysoką na blisko 5 m. Właśnie ta skała o wysokości bezwzględnej 755 m n.p.m. nosiła miano Wzgórze Czaszki, czyli Golgota.

Na miejscu belkę (patibulum o szerokości 1,8 m), którą niósł Jezus, przytwierdzono do umocowanej w skale belki pionowej (stipes o wysokości 3-4 m) i przybito Go do krzyża. Było to kolejne cierpienie, jakie Mu zadano. Według archeologów używano gwoździ stolarskich o długości ok. 16 cm i grubości w najszerszym miejscu 0,9 cm.

 

Śmierć na krzyżu

Rzymianie śmierć krzyżową zarezerwowali dla niewolników, zbrodniarzy, buntowników; nie podlegali jej obywatele rzymscy. Było to spowodowane jej szczególnym okrucieństwem. W książce „Świadkowie tajemnicy” autorstwa Grzegorza Górnego i Janusza Rasikonia znajdziemy medyczny opis śmierci krzyżowej.

Od doktora medycyny Trumana Davisa dowiadujemy się, że „w miarę męczenia się ramion fale mocnych skurczów przechodzą przez mięśnie, powodując głęboki, niesłabnący ból. Wraz z tymi skurczami przychodzi niezdolność do podniesienia się. Przy powieszeniu na rękach sparaliżowane są mięśnie klatki piersiowej i mięśnie międzyżebrowe. Powietrze musi być wciągnięte do płuc, lecz nie może nastąpić wydech. Jezus wytężał siły, by unieść się w górę w celu wzięcia choćby płytkiego oddechu. W końcu dwutlenek węgla gromadzi się w płucach i we krwi i kurcze częściowo słabną. Jezus spazmatycznie unosił się w górę, by dokonać wydechu i zaczerpnąć życiodajnego tlenu”.

Autorzy książki opisują, co działo się dalej: „Skazańcowi zaczyna brakować powietrza. Krew przestaje dopływać do mózgu i serca. Jedynym sposobem przedłużania życia jest – mimo przeszywającego bólu – uniesienie się na piętach, by zaczerpnąć tchu i by krew mogła choć trochę krążyć w górnych częściach ciała. Każde podciągnięcie się na przebitych rękach i oparcie na przebitych stopach oznaczało pogłębianie się i rozrywanie ran. Każdy haust powietrza, który przedłużał życie o kolejne sekundy, przyprawiał o tak silny ból, że skazaniec opadał wycieńczony. Wkrótce jednak znów się dusił, musiał więc ponownie się podciągać, by złapać oddech.

Najczęściej kaci kończyli taką torturę i przyspieszali śmierć skazańca, łamiąc mu golenie poniżej kolan. Uniemożliwiało to podciągnięcie się wyżej i zaczerpnięcie powietrza. Następowała wówczas śmierć przez uduszenie lub niewydolność wieńcową. Przy egzekucji Jezusa połamano golenie dwóm ukrzyżowanym razem z Nim łotrom. Jemu tego oszczędzono, gdyż żołnierze stwierdzili, że już umarł”.

 

"Ukrzyżowanie" - obraz Jacopo Tintoretto

 

Złożenie do grobu

Miejsce pochówku znajdowało się w nieczynnym kamieniołomie zaledwie 38 m od Golgoty. Był tam wykuty w skale grób Józefa z Arymatei – faryzeusza, członka Sanhedrynu – ukrytego zwolennika Jezusa. Grób wyglądał inaczej niż nasze grobowce. Składał się z przedsionka i komory grobowej.

Nie było tam sarkofagu, lecz wykute w skale wnęki lub nisze, na których kładziono ciało. Miało ono tam przebywać aż do wyschnięcia po to, by później przenieść szczątki do ossuarium – małej skrzynki na kości. Ciało Jezusa chowano raczej w pośpiechu, chcąc zdążyć przed zachodem słońca, i prawdopodobnie nie umyto Go, lecz owinięto tylko w płótna. Miejsce pochówku na koniec zamknięto, zataczając wielki, 200-kilogramowy, okrągły kamień, który zatarasował wejście.

 

Trzeciego dnia

Po święcie Paschy do grobu udały się kobiety, a wśród nich Maria Magdalena, by namaścić ciało i dokonać przypisanych prawem lamentacji, czego nie uczyniono z pośpiechu w dniu pochówku. Na miejscu zastano otwarty i pusty grób. Widok ten wprawił kobiety w przerażenie. Co się stało? Gdzie podziało się ciało? Chrześcijanie już znają odpowiedź.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Alina 03.04.2021 08:33
Na stronie Starostwa są, co prawda, zamieszczone życzenia "świąteczne". Ale, że to są Święta Wielkiej Nocy, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa możemy się tylko domyślać. Polityczna poprawność?

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna