Reklama
piątek, 2 października 2026 10:23
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Bieszczadzkie „schody do Mordoru” dały popalić Marcinowi. Ale czego nie robi się dla 4-letniej Mai. ZDJĘCIA

Trwa dwutygodniowa wędrówka Marcina Kapery po Głównym Szlaku Beskidzkim (GSB). Wyprawa ma potrwać do 15 sierpnia. Marcin jest mieszkańcem Kędzierzyna-Koźla i swoim wyczynem promuje zbiórkę pieniędzy na rehabilitację ciężko chorej 4-letniej Mai.
Bieszczadzkie „schody do Mordoru” dały popalić Marcinowi. Ale czego nie robi się dla 4-letniej Mai. ZDJĘCIA

Marcin zamierza pokonać ponad 500 km z Wołosatego w Bieszczadach do Ustronia w Beskidzie Śląskim.

O wydarzeniu tym pisaliśmy w artykule pt. Marcin wyruszył już na Główny Szlak Beskidzki w szczytnym celu. Przed nim wielkie wyzwanie

Marcin rozpoczął wędrówkę 1 sierpnia. Oto relacja naszego twardziela z pierwszych dni wyprawy.

Dzień pierwszy

- Wołosate - Ustrzyki Górne. Kilometry pokonane/do końca: 22,9/478,8. Budzik miałem nastawiony na 7 i tak chciałem wstać, ale naładowany emocjami i adrenaliną obudziłem się o 5:00. Szybkie śniadanie z chleba, który wyżebrałem w restauracji i w drogę. Przede mną 5 km, żeby dojść do Wołosatego, bo busy o szóstej rano nie jeżdżą. Po dziesięciu minutach marszu zatrzymuję stopa. To Grzesiek i Krzysiek, z którymi podążam na Tarnicę. Tam się rozstajemy. Ja schodzę do Ustrzyk, a oni z powrotem do Wołosatego. W Ustrzykach dopada mnie deszcz. Odcinek piękny widokowo i gdyby nie „schody do Mordoru” byłoby idealnie. A bo bym zapomniał. Byli jeszcze ultramaratończycy, którzy postanowili zrobić Główny Szlak Beskidzki w 10 dni. Trzymam kciuki - opowiada Marcin Kapera.

Kolejny dzień morderczej wyprawy Marcin rozpoczął od odchudzania plecaka.

- Nawet parę kartek mniej z przewodnika sprawia, że plecak jest lżejszy - przyznaje Marcin, który z uwagi na pogłębiające się z każdą kolejną godziną zmęczenie, coraz większą uwagę będzie zwracał na ciężar swojego bagażu.  

Dzień drugi

- Ustrzyki Górne - Smerek. Kilometry pokonane/do końca: 24,9/453,9. Budzę się o 5:00, a tu leje. Sprawdzam pogodę i optymistycznie dopiero o 8:00 ma przestać. W międzyczasie dostaję telefon od „pogodynki wyprawy” z informacją szykuj się i startuj o 7:30. Tak uczyniłem. Startuję w stronę Połoniny Caryńskiej. Niski pułap chmur powoduje, że las wygląda jak z horroru. Mam w myślach wszystkie te informację o miśkach, które tu zamieszkują. Zaczynam tak głośno stukać kijkami, że odstraszam wszystkie zwierzęta, a mieszkańcy Ustrzyk wstają z łóżek. Wychodzę na Caryńską i nic nie widać. Widoków zero. Przelatuję przez grzbiet i schodzę w stronę Brzegów Górnych. Po drodze łapie mnie deszcz i na godzinę ląduję w wiacie. W międzyczasie dochodzą dwie ekipy robiące również GSB. Wychodzę w lekkim deszczu i zaczynam wspinaczkę na Połoninę Wetlińską. W połowie rozchodzą się chmury, ukazując rzeczywiście najpiękniejsze widoki w Bieszczadach. Spotykam ponownie chłopaków od GSB, szybkie zdjęcie pod krzyżem i w dół po schodach. Kolejne „schody do Mordoru”. Chyba gorsze od tych pod Tarnicą. Wychodzę z parku i drogą do wsi Smerek. Nie chce mi się rozkładać namiotu i biorę ten z „Przystanku Smerek”. Szybki obiad, kąpiel i do łóżka. „Przystanek Smerek” ma fajne hasło do WiFi: maszgorypocociimternet, które i tak nie działa - kończy relację z drugiego dnia wyprawy Marcin Kapera.

Link do trwającej zbiórki: https://zrzutka.pl/6wmce8

 

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mądry i oczytany Treść komentarza: Robi niesamowite wrażenie, kiedyś coś sklejałem. Pamiętam też doskonale, że model tego statku "Kędzierzyn" był w gablocie w holu szkoły podstawowej nr 1 na ul. Kościelnej. Ciekawi mnie co się z nim później stało, bo go tam teraz już nie widuję. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 22:13 Źródło komentarza: Budują potężny model statku M/S „Kędzierzyn”. Jeszcze w tym roku go zwodują Autor komentarza: bacaglaca Treść komentarza: niech się chłopaki cieszą wielkie gratu Data dodania komentarza: 1.10.2026, 18:15 Źródło komentarza: Kami Semeniuk - świeżo upieczony siatkarski mistrz Europy - z wizytą w magistracie. FOTO Autor komentarza: Tommy Lee Jones Treść komentarza: Na pewno niepoczytalność robi ogromną różnicę bliskim osoby zamordowanej... W sumie to należało by go przeprosić i odszkodowanie zapłacić za bezczelne oskarżenia że mógł być poczytalny. A jakby komuś się mój wpis nie podobał to wytłumacz sobie że mogę być niepoczytalny więc i mi wolno. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 16:29 Źródło komentarza: Jakub L. był niepoczytalny. Biegli wydali opinię w sprawie zabójstwa Diany na Żabieńcu Autor komentarza: Anonim Treść komentarza: Na dożywocie do psychiatryka. Pokój bez klamek i najlepiej wyrzucić klucz. Skoro raz zabił najpewniej zrobi to ponownie. Matka nie dopilnowała go raz, nie dopilnuje i kolejny. Ktoś napisze, że może brać leki i być pod kontrolą. Kto go zmusi do tablet? Matka? Jasne już w to wierzę. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 16:06 Źródło komentarza: Jakub L. był niepoczytalny. Biegli wydali opinię w sprawie zabójstwa Diany na Żabieńcu Autor komentarza: Iza Treść komentarza: To przecież rodzinne branie. Data dodania komentarza: 1.10.2026, 16:01 Źródło komentarza: Jakub L. był niepoczytalny. Biegli wydali opinię w sprawie zabójstwa Diany na Żabieńcu Autor komentarza: Piotr Treść komentarza: Patus Data dodania komentarza: 1.10.2026, 14:38 Źródło komentarza: 33-latek, który groził mieszkańcom śmiercią, został zatrzymany przez policję i trafił do szpitala
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna