Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 20:43
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Stadnina na wyspie to miejsce dla każdego

Ognisko i pieczenie kiełbasek, zwiedzanie stajni, zabawa z końmi - to jedne z atrakcji pikniku, który wspólnie z Klubem Sportowym „Koziołek” zorganizował Paweł Marcinkowski, nowy dzierżawca piętnastu obiektów należących niegdyś do zabytkowej stadniny koni na wyspie w Kędzierzynie-Koźlu.
Stadnina na wyspie to miejsce dla każdego
Sympatia najmłodszych do koni była widoczna na każdym kroku

Autor: foto: Andrzej Kopacki

Nowy gospodarz obiektu przekonywał wiele tygodni temu, że dzierżawiona przez niego nieczynna od lat stadnina koni jest przepięknym ośrodkiem o ogromnym potencjale. Dlatego postanowił zaangażować się w jego remont, by przywrócić mu dawną świetność. Pisaliśmy o tym 6 sierpnia na łamach „Lokalnej”. W niedzielę 15 września Paweł Marcinkowski zorganizował oficjalne otwarcie obiektu, który wciąż wymaga wielkiego nakładu sił i środków. Jednakże z tygodnia na tydzień wygląda to wszystko coraz lepiej.

- Dzisiejsza parapetówka to świetny pomysł. Jak widać, ludziom w naszym mieście brakuje tego typu imprez. Aż łezka się w oku kręci, że to wszystko powoli odżywa. Z miejscem tym jestem już nieco zaznajomiona, ponieważ córka od połowy sierpnia uczęszcza tu na jazdy konne. Najwyraźniej złapała bakcyla, ponieważ zrezygnowała nawet z innych zajęć dodatkowych, wybierając właśnie koniki - mówi Małgorzata Wtykło. Jej córka Julia była w niedzielę w swoim żywiole, zdradziła podczas rozmowy, że pokochała konie i dalej chce na nich jeździć.

- Jest tutaj bardzo fajnie. Podoba mi się. Uczę się jeździć konno, a mój konik nazywa się Waleria. Jest cały biały - opowiada Julia.

Mimo poważnej konkurencji - w postaci licznych wydarzeń organizowanych podczas weekendu - w parapetówie na wyspie uczestniczyło przez cały dzień około 600 osób.

- Jestem bardzo zadowolony. To pokazuje, że mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla lubią spędzać czas w plenerze, szczególnie w tak pięknych okolicznościach przyrody, wśród swoich bliskich, znajomych, a także zwierząt, które żyją tu, na wyspie - przekonuje uśmiechnięty Paweł Marcinkowski. - Można upiec sobie kiełbaskę, zjeść dobrą sałatkę warzywną, przepyszne ciasto, napić się herbaty i kawy. Dla najmłodszych mamy lemoniadę. Jednak dla dzieci najważniejszy jest kontakt ze zwierzętami, takimi jak konie, owce, gęsi, kury czy koza. Obecnie mam tu już dziesięć koni. Niebawem przyjadą kolejne. Z dnia na dzień się rozkręcamy i rozwijamy skrzydła - zapewnia nasz rozmówca, który od miesiąca prowadzi m.in. naukę jazdy konnej dla najmłodszych czy przejażdżki na lonży.

Na wyspie organizowane są też jazdy indywidualne i grupowe, eventy, urodziny. Ponadto działa pensjonat dla koni, również dla tych, które za zgodą ich właścicieli mogą tu trafić pod opiekę.

- Wszystko po to, żeby zaprzyjaźnić się z tym pięknym zwierzęciem, jakim jest koń. Mam tu już pokaźną, bo liczącą około 40 osób grupę dzieci od piątego roku życia, choć raz miałem nawet półtorarocznego szkraba, którego rodzice przywieźli tylko po to, by mógł choć na chwilę dosiąść Malwinki. Odzew po artykule, który ukazał się w sierpniu w „Nowej Gazecie Lokalnej” i na stronie Lokalna24.pl, był ogromny. Przyjechał do mnie rolnik, który zrzucił mi z przyczepy 60 bel słomy oraz 35-latek z butelką wina, mówiąc do mnie: „Chłopie, wszystkiego dobrego, trzymaj się. Życzę ci powodzenia”. Odwiedziło mnie kilka osób związanych niegdyś z tym miejscem. Zostawili mi stare zdjęcia, na których było widać, jak tu pracują, wypoczywają. Zdjęcia te trafią do gablotki, która w przyszłości zawiśnie w stajni. Miałem u siebie także grupę około stu harcerzy. Podjąłem już decyzję o udostępnieniu im jednego z tych obiektów na potrzeby harcówki. Ponadto na co dzień współpracuję nadzwyczaj owocnie z Klubem Sportowym „Koziołek”. Bardzo się cieszę, że to wszystko idzie w tym kierunku, bo to jest miejsce dla każdego - wylicza Paweł Marcinkowski, który już myśli o organizacji kolejnych imprez. Pierwsza z nich to zaplanowany na koniec października Hubertus, czyli święto myśliwych, leśników i jeźdźców.

Także na święta Bożego Narodzenia dzierżawca kozielskiej wyspy przygotowuje dla mieszkańców wyjątkową niespodziankę, której szczegółów, na jego prośbę, na razie nie zdradzamy.

 

 

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: A druga kasa biletowa wróci ? Kiedyś była. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 16:12 Źródło komentarza: Chcieli jechać pociągiem, pojechali autobusem. Konferencja o Magistrali Podsudeckiej Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna