Reklama
piątek, 3 lipca 2026 22:15
Reklama
Reklama
Reklama

Łukasz z Kędzierzyna-Koźla ma pomysł jak parkować pod Tatrami. Napisał do Tygodnika Podhalańskiego

Co roku ten sam scenariusz: kilometrowe korki do Palenicy Białczańskiej, nerwowi turyści, brak miejsc parkingowych i rosnąca frustracja. Tymczasem - jak zauważa mieszkaniec Kędzierzyna-Koźla, Łukasz - Polska wciąż próbuje radzić sobie z problemami masowej turystyki metodami sprzed 30 lat.
  • Źródło: Tygodnik Podhalański
Łukasz z Kędzierzyna-Koźla ma pomysł jak parkować pod Tatrami. Napisał do Tygodnika Podhalańskiego

Źródło: Tygodnik Podhalański

Swoje przemyślenia i konkretną koncepcję przesłał w mailu do redakcji Tygodnika Podhalańskiego, która postanowiła go opublikować. Jak pisze skłoniła go do tego drastyczna cena za jeden z parkingów przy ul. Karłowicza - 100 złotych.  

W wiadomości, którą otrzymała redakcja, Łukasz nie owijał w bawełnę:

**„Co roku ten sam scenariusz: korki do Palenicy Białczańskiej, nerwowi turyści, brak miejsc parkingowych i pytanie, które wszyscy zadają po cichu: dlaczego w Tatrach wciąż próbujemy rozwiązywać XXI-wieczny problem metodami sprzed 30 lat?

Nie chodzi już nawet o liczbę turystów. Chodzi o brak systemowego myślenia, które w Europie Zachodniej jest standardem od dawna. W Alpach, Dolomitach czy w parkach narodowych Japonii zrobiono coś, co w Polsce wciąż brzmi jak herezja:
– samochody zostawia się na obrzeżach,
– buduje się duże parkingi zbiorcze,
– a turystów dowozi się cichą kolejką elektryczną albo people moverem – wcześnie rano, często taniej niż parking przy samym szlaku.

Efekt?
– brak korków,
– mniej presji na przyrodę,
– spokojniejsi turyści.

W Polsce wciąż króluje myślenie: „nie da się”, „to za trudne”, „u nas się nie sprawdzi”. Tylko że dokładnie to samo mówiono kiedyś w Alpach, aż chaos zmusił decydentów do odwagi.

Przygotowałem koncepcję:
– wielopoziomowy parking typu Park & Ride przy Palenicy Białczańskiej,
– gigantyczny parking zbiorczy przy ul. Wojdyły (darmowy lub symboliczny),
– lekka kolejka elektryczna dowożąca turystów z tego parkingu do Palenicy Białczańskiej i innych popularnych szlaków,
– kursy od bardzo wczesnych godzin porannych,
– niska cena przejazdu, tak, by ludziom po prostu nie opłacało się jechać autem pod sam szlak.

To nie jest wizja „betonowania Tatr”. Wręcz przeciwnie – to sposób, by samochód przestał być jedyną opcją. Oczywiście taki projekt wymaga bardzo dobrych inżynierów, planistów i odwagi decyzyjnej. Ale dokładnie tak powstawały największe i dziś najbardziej chwalone rozwiązania transportowe w Niemczech, Szwajcarii czy Japonii.

Czy obszar Tatr ma dalej funkcjonować jako przestrzeń doraźnych kompromisów i narastających problemów, czy jako modelowy przykład nowoczesnych rozwiązań komunikacyjnych, projektowanych z pełnym poszanowaniem krajobrazu, wartości przyrodniczych i zasad ochrony środowiska?

Czas na zmiany: ochrona Tatr nie może kończyć się na korku…”**

Łukasz zwraca uwagę, że polskie Tatry wciąż próbują radzić sobie z masową turystyką w sposób, który dawno przestał działać. Podczas gdy w Europie Zachodniej i Azji ogranicza się ruch samochodowy w parkach narodowych, opierając się na parkingach zbiorczych i ekologicznych środkach transportu, w Polsce dominuje przekonanie, że „u nas to niemożliwe”.

Tymczasem – jak podkreśla autor pomysłu – model polegający na pozostawieniu auta na obrzeżach i dowożeniu turystów cichą kolejką elektryczną nie tylko zmniejsza korki, lecz także ogranicza presję na przyrodę i poprawia komfort odwiedzających.

Proponowana koncepcja systemu Park & Ride obejmuje:

  • wielopoziomowy parking przy Palenicy Białczańskiej,
  • duży parking zbiorczy przy ul. Wojdyły,
  • lekką kolejkę elektryczną kursującą od świtu do najpopularniejszych szlaków,
  • niską cenę przejazdu, aby zniechęcić do wjazdu samochodem pod sam szlak.

Łukasz podkreśla, że nie jest to projekt „betonowania Tatr”, lecz krok w stronę cywilizacyjnych standardów stosowanych na świecie – rozwiązań przyjaznych krajobrazowi i środowisku.

Jego propozycja wywołała żywą dyskusję wśród czytelników Tygodnika Podhalańskiego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

sierota po PiS 20.12.2025 22:25
Głupi pomysł, mój lepszy, każdy posiadacz niemieckiego SUV ma mieć prawo wjechać nad Morskie Okko. Elektrykom zakaz zbliżania się do Zakopanego.

Bruno 20.12.2025 13:31
U nas się to nie sprawdzi bo w Tatrach liczą się dudki kasa kasa kasa. Pomysł fajny ale tanio to już było.

Bruno 20.12.2025 13:31
U nas się to nie sprawdzi bo w Tatrach liczą się dudki kasa kasa kasa. Pomysł fajny ale tanio to już było.

Ski 20.12.2025 11:07
Ok

lolo 19.12.2025 14:58
Mi się podoba , ale ci co dupkę pod sam wyciąg lub hotel muszą dowieźć wygodnie bo się zmęczą to będzie problem . No chyba że zmienią nastawienie

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Krang Treść komentarza: Bardzo ciekawy artykuł Pulitzer gwarantowany Data dodania komentarza: 3.07.2026, 19:21 Źródło komentarza: Gustaw to gwiazda mediów społecznościowych. Uwielbia kąpiele na Dębowej. ZDJĘCIA Autor komentarza: Koral Treść komentarza: Widzę tu drobny konflikt interesów gdyż tylko Nadleśnictwo zakłóca spokój i harmonię lasu. Hałas pił,ciężarówek,wyrzynarek,glebogryzarek zniszczyło u ludzi przyjemność pobytu we lesie. Mam fotografie z ostatnich lat dokumentujące dewastacje i zakłócanie ciszy. Data dodania komentarza: 3.07.2026, 19:10 Źródło komentarza: Straż miejska będzie patrolować lasy wspólnie z pracownikami nadleśnictwa Autor komentarza: Obser.3356 Treść komentarza: Bestie Data dodania komentarza: 3.07.2026, 19:00 Źródło komentarza: „Obrazili się na mnie”. Ojciec pogryzionego Miłosza o sąsiadach, rowerze i klapkach, które zniknęły Autor komentarza: Gogg Treść komentarza: Czym jest uspanie zwierząt? Data dodania komentarza: 3.07.2026, 18:57 Źródło komentarza: „Obrazili się na mnie”. Ojciec pogryzionego Miłosza o sąsiadach, rowerze i klapkach, które zniknęły Autor komentarza: antago Treść komentarza: To był znak z niebios. Płonący krzak. Ul. Morcinka wpisana do zbioru miejsc pielgrzymkowych. Data dodania komentarza: 3.07.2026, 18:47 Źródło komentarza: Duże zadymienie na osiedlu Zachód w Koźlu. Z pożarem walczyły trzy zastępy straży pożarnej Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Tu jest mowa o AUTOMATACH, czyli urządzeniach dystrybuujących towary i usługi o czasowo ograniczonej dostępności bądź ciągłej niedostępności równocześnie ograniczonej obszarowo. Pierwszym zasadnym automatem był automat telefoniczny – dla dzisiejszego pokolenia to abstrakcja, że ktoś nie miał własnego telefonu, ale tak było i „budka telefoniczna” była bardzo ważnym wynalazkiem, przez dziesięciolecia. Drugim epokowym wynalazkiem był papierosomat – dla Polaków bywających w Bundesrepublik Deutschland (po naszemu yrefen) w latach 80‘ XXw. to było sajensefikszyn, że za monetę o nominale 5 dojczmarek mogłeś mieć paczkę papierosów dowolnego producenta, różniącą się ceną w normalnym sklepie – niektórzy do dzisiaj tego nie rozgryźli. Ważnym rozwojem automatyki jest również prezerwatymomat – jak ktoś nie miał a nagle potrzebował, to znaczy, że sytuacja zaszła tak daleko, że nie ma już czasu na ganianie po mieście i trzeba działać szybko i zdecydowanie, w związku z czym Ojcowie Założyciele zachodnioeuropejskich klubów nocnych wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klienta jak to się modnie mówi, poustawiali takie cuda w toaletach. REWOLUCYJNYM zaś wynazkiem jest paczkomat – od tego czasu to paczka czeka na obywatela, a nie odwrotnie – i to całą dobę i tam gdzie obywatel chce. Od tego czasu w tym zakresie nie wynaleziono nic ciekawego, a wszystko co powstało w tej tematyce to niespinający się biznesowo lans lub golenie leniwych frajerów, reklama, wyłudzanie publicznej kasy na rzekome innowacje lub nie wiadomo co. I tak: na cmentarzu w Koźlu mamy zniczomat (dla zaskoczonych, że akurat musieli pójść na cmentarz), w Grudyni mamy jabłkomat (chyba dla zabłąkanych i upośledzonych nie wiedzących o istnieniu sklepów), w niemalże każdej firmie w KK klasa robotnicza ma kanapkomat, słodyczomat lub napojomat (dla tych dorosłych milenialsów, którym mama nie zrobiła śniadania oraz wszystkich tych 30+ metrykalnie dorosłych, ale społecznie już nie), na Kuźniczkach – o tym już wiemy z tego artykułu – mamy chlebomat a w wielu zapewne innych miejscach mamy różne inne automaty. Brakuje jesze tylko trumnomatu, pogrzebomatu no i – co oczywiste - rozumomatu. Bez tych automatów jednakże chyba można przeżyć, o czym może świadczyć reakcja znajomej goszczonej w Polsce a przyjechanej z wybitnie zinformatyzowanego kraju skandynawskiego – ona mówiła {…}! i tu padała nazwa sieci stacji benzynowych z czerwonym oświetleniem, a kiedy to mówiła miała na ustach szelmowski uśmiech i iskrę w oku. Data dodania komentarza: 3.07.2026, 17:46 Źródło komentarza: Chleb przez całą dobę i taniej niż w sklepie. Na osiedlu Kuźniczka rusza chlebomat
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna