Szczęśliwa rodzina mieszka w śródmieściu Kędzierzyna-Koźla. Liam przyszedł na świat 18 marca o godz. 4.30. Ważył imponujące 4860 gramów i mierzył 59 centymetrów. Jego starszy brat Oskar urodził się w 2020 roku i ważył zaledwie 60 gramów mniej. Za sukcesem Liama w konkursie stoi cała rodzina, która mocno zaangażowała się w głosowanie. - Powiedziałam sobie, że nie ma opcji – musimy wygrać. To najprawdopodobniej ostatnie dziecko w naszej rodzinie. U moich sióstr też nikt więcej nie planuje dzieci, u Dawida podobnie. Mówiłam, że w końcu musi nam się udać - śmieje się Natalia.
Liam nie był pierwszym dzieckiem w rodzinie, które brało udział w plebiscycie „Bobas Miesiąca”. Rodzice próbowali już wcześniej, kiedy urodził się Oskar, ale wtedy nie udało się wygrać. W zabawie brały udział również dzieci z rodziny Natalii.
Historia rodziców Liama zaczęła się dość nietypowo. - Pierwszy raz zobaczyliśmy się w kebabie, w którym pracowałam, ale tak naprawdę poznaliśmy się na imprezie. Mieliśmy wspólną koleżankę i tak zaczęliśmy pisać i rozmawiać. Po chwili zaczęliśmy się spotykać, i tak już zostało - opowiada Natalia.
W lutym 2020 roku na świat przyszedł ich pierwszy syn – Oskar. Natalia i Dawid zaręczyli się w sylwestra 2020 roku. Jak wspomina Natalia, była to dla niej całkowita niespodzianka. - To było po północy, już po fajerwerkach. Byliśmy w domu ze znajomymi i zupełnie niczego się nie spodziewałam. Najśmieszniejsze było to, że chwilę wcześniej opowiadałam, jaki pierścionek chciałabym dostać, a Dawid miał już wszystko przygotowane - wspomina Natalia.
Oskar od dawna marzył o rodzeństwie, a konkretnie o młodszym bracie. - Gdy zaszłam w ciążę, praktycznie wszyscy mówili, że będzie dziewczynka. Tylko Oskar od początku powtarzał, że to będzie jego brat. I miał rację - opowiada mama. Płeć poznali podczas rodzinnego „gender reveal”. 15 listopada przebili balon przygotowany przez przyjaciółkę Natalii. - Znała wynik badań z krwi, więc tutaj nie było miejsca na pomyłkę - dodaje.
Z wyborem imienia nie było już tak łatwo. - Do samego końca nie wiedzieliśmy, jakie imię wybrać. Ja cały czas manifestowałam dziewczynkę, od zawsze chciałam córeczkę Lily. Ostatecznie stanęło na Liamie, bo to imię bardzo kojarzy mi się z Lily. Decyzja zapadła dopiero wtedy, gdy położna przyszła po naszego syna zrobić zdjęcie do gazety i zapytała, jak podpisać - śmieje się Natalia.
Narodziny Liama nie należały do łatwych. Chłopiec miał makrosomię. - Była próba porodu naturalnego. Pani doktor od początku sugerowała cesarskie cięcie, ale trafiłam na lekarkę, która odbierała mój pierwszy poród i wtedy udało się siłami natury. Tym razem inny lekarz uznał, że ryzyko jest zbyt duże, i zgodziłam się na cesarkę. Zabieg odbył się już podczas skurczów partych. To był ostatni moment - opowiada Natalia. - Pół ciąży mówiłam, że bardzo boję się cesarki i jej nie chcę. Chyba sama ją wykrakałam - śmieje się.
Po porodzie szczęśliwy tata mógł kangurować syna. - Dawid był przy nas praktycznie do samego końca. Potem miał Liama przy sobie przez około godzinę. Było dużo emocji, ale to była piękna chwila - wspomina Natalia. Przez tydzień była z dzieckiem w szpitalu. - I dopiero kiedy wróciłam do domu, dotarło do mnie, że mam drugiego syna. W szpitalu byłam przy nim, ale bardziej myślałam o tym, kiedy wyjdziemy i jak radzi sobie Oskar. Ciągle zabierali Liama na badania, cały czas słyszałam: może jutro. Połowę pobytu przepłakałam. Dopiero po powrocie do domu poczułam to prawdziwe macierzyństwo i tę miłość - wspomina mama.
Pojawienie się drugiego dziecka oznaczało dużą zmianę w codziennym życiu. Taty w tygodniu często nie ma, bo pracuje jako kierowca międzynarodowy w Eko-Oknach. Czasami zabiera Oskara w trasę. Jak opowiada, chłopiec towarzyszy mu głównie latem. Do tej pory jeździli m.in. po Polsce i Niemczech, ale w planach jest dłuższa, tygodniowa trasa do Włoch. - Mój tata jeździł, brat jeździ. Oskar mówi, że też będzie kierowcą. W Eko-Oknach, oczywiście - śmieje się Dawid.
Natalia pracuje w niepublicznym żłobku InParco. - Do pracy wrócę po urlopie macierzyńskim - zapowiada.
Na początku bardzo pomagała im babcia, a potem wszystko się ułożyło. - Oskar od początku był zakochany w młodszym bracie. Przez pierwszy tydzień praktycznie nie odstępował go na krok. Pomaga przy kąpieli, polewa go wodą, próbuje go ubierać. Jak Liam zapłacze, pierwszy do niego biegnie - opowiadają rodzice.
Liam doczekał się już rodzinnego pseudonimu. - Nadał mu go Oskar. Mówi do niego „Liamson”. Zawsze się wita: „Siema, Liamson”, a jak wychodzi: „pa, Liamson” - opowiada z uśmiechem Natalia.
Natalia i Dawid raczej nie planują trzeciego dziecka, choć sami przyznają, że przy drugim również długo mówili podobnie. - Nigdy nie mów nigdy, ale raczej już nie. Ta ciąża była całkowicie inna niż z Oskarem i dużo trudniejsza. Gdyby pierwsza ciąża była taka jak z Liamem, chyba nigdy nie zdecydowałabym się na drugie dziecko - mówi Natalia.
Na razie rodzice skupiają się na życiu codziennym, ale są i rodzinne marzenia. - Co jakiś czas wracamy do tematu ślubu i wesela, ale zaraz pojawiają się inne plany. Trzeba kupić większe mieszkanie, może inne auto - przyznaje Natalia.
Pozostaje życzyć rodzinie, jak najwięcej pięknych, wspólnych chwil i żeby wszystkie ich plany się ziściły.




Napisz komentarz
Komentarze