Teslę Cybertruck można było dziś zauważyć na ulicach Kędzierzyna-Koźla. Bardzo rzadki i wyjątkowo drogi samochód zaparkował po południu pod Miejskim Ośrodkiem Kultury. Jak żartują pracownicy MOK-u, choć auto stało tuż przy budynku, nikt z nich nie dojeżdża nim do pracy.
Trudno się dziwić, że pojazd wzbudził zainteresowanie. Cybertruck wygląda bardziej jak rekwizyt z filmu science fiction niż klasyczny samochód osobowy. Ma ostro zarysowaną, kanciastą sylwetkę, ogromną przednią szybę, pojedynczą wycieraczkę i masywne nadwozie przypominające pancerny pickup przyszłości. Egzemplarz widziany w Kędzierzynie-Koźlu był czarny, co najprawdopodobniej oznacza, że został oklejony folią. Fabrycznie Cybertruck znany jest bowiem z surowego nadwozia ze stali nierdzewnej.
To samochód elektryczny produkowany przez Teslę. W zależności od wersji oferuje napęd na wszystkie koła, bardzo dobre osiągi i zasięg przekraczający 500 kilometrów. Najmocniejsza odmiana Cyberbeast potrafi przyspieszyć do 100 km/h w czasie zarezerwowanym raczej dla aut sportowych niż dużych pickupów. Samochód ma też potężne gabaryty, dlatego na europejskich parkingach wygląda jeszcze bardziej egzotycznie niż w Stanach Zjednoczonych.
Równie ciekawa jak sam samochód okazała się kartka umieszczona przy tablicy rejestracyjnej. Na aucie widniały ukraińskie numery, a tuż nad nimi właściciel przykleił informację: „NIE JESTEM z Ukrainy (tylko tam można było zarejestr.)”. To wyraźne nawiązanie do problemów, jakie Cybertruck ma z rejestracją w Europie.
Cybertruck nie jest modelem, który można dziś po prostu kupić w polskim salonie Tesli i zarejestrować jak zwykły samochód. Powodem są przede wszystkim kwestie homologacyjne. Auto zostało zaprojektowane z myślą o rynku amerykańskim, a jego konstrukcja, masa, oświetlenie i ostre krawędzie nadwozia od początku budziły w Europie wiele pytań. Dlatego sprowadzenie takiego pojazdu na Stary Kontynent nie sprowadza się wyłącznie do zakupu auta i opłacenia transportu.
W praktyce egzemplarze pojawiające się w Europie trafiają tu najczęściej przez prywatny import, pośredników lub specjalistyczne firmy. Część z nich wymaga przeróbek, między innymi dostosowania oświetlenia do europejskich przepisów czy zabezpieczenia ostrych krawędzi. Następnie konieczne jest przejście odpowiednich procedur dopuszczenia konkretnego egzemplarza do ruchu. Taka procedura nie oznacza, że cały model otrzymuje europejską homologację. Dotyczy wyłącznie danego pojazdu, rozpoznawanego po numerze VIN.
W tym kontekście napis przy tablicy można odczytywać jako próbę uprzedzenia komentarzy. Ukraińska rejestracja nie musi oznaczać, że właściciel auta pochodzi z Ukrainy. Według kartki była to po prostu droga formalna, która pozwoliła zarejestrować samochód. Nie rozstrzyga to oczywiście wszystkich szczegółów prawnych konkretnego egzemplarza, ale dobrze pokazuje, jak nietypowym pojazdem jest Cybertruck na europejskich drogach.
Nietypowa jest również jego cena. W Stanach Zjednoczonych Cybertruck kosztuje od kilkudziesięciu do około 100 tysięcy dolarów, w zależności od wersji. Po prostym przeliczeniu daje to kwoty znacznie niższe niż te, które widzimy w Europie, ale taki rachunek jest mylący. Do ceny trzeba doliczyć transport, podatki, opłaty, marżę importera, ewentualne przeróbki techniczne, dokumentację i procedury związane z dopuszczeniem pojazdu do ruchu.
Dlatego w Polsce Cybertruck jest autem za ponad pół miliona złotych. W aktualnych ofertach nowe lub prawie nowe egzemplarze pojawiają się w cenach zaczynających się od około 540 tys. zł, a mocniejsze i rzadsze wersje mogą kosztować znacznie więcej. W praktyce jest to więc nie tylko motoryzacyjna ciekawostka, ale także bardzo drogi gadżet dla kolekcjonera albo fana marki Tesla.
Na żywo samochód robi ogromne wrażenie. Jest szeroki, niski optycznie, masywny i całkowicie inny od aut stojących obok. Jednych zachwyca, innych dziwi, a jeszcze inni zastanawiają się, czy coś takiego w ogóle powinno jeździć po europejskich ulicach. Jedno jest pewne: Tesla Cybertruck w Kędzierzynie-Koźlu to widok, którego nie ogląda się codziennie.



Napisz komentarz
Komentarze