„Nad Jeziorkiem” to miejsce znane mieszkańcom powiatu przede wszystkim z imprez firmowych, urodzin, rodzinnych spotkań i innych imprez okolicznościowych. Tym razem nad wodą zgromadzili się członkowie Kościoła Zielonoświątkowego Betezda z Kędzierzyna-Koźla, rodziny oraz bliscy osób przyjmujących chrzest.
Było to już trzecie takie wydarzenie zorganizowane „Nad Jeziorkiem”. Poprzedni chrzest odbył się tutaj w ubiegłym roku, a wcześniejszy około sześciu lat temu.
Tego dnia ochrzczone zostały trzy kobiety w tym 19-letnia Basia z Kędzierzyna-Koźla. Chrztu udzielił pastor miejscowego Kościoła Zielonoświątkowego Betezda – Mateusz, również mieszkaniec miasta.
- Ciężko mówić o sobie, ale mam na imię Mateusz. Na co dzień jestem mieszkańcem Kędzierzyna-Koźla, prowadzę małą firmę budowlaną, a z wykształcenia jestem architektem. Natomiast moją prawdziwą pasją jest Jezus Chrystus - mówi.
Jak przyznaje, jego własna droga wiary rozpoczęła się ponad 22 lata temu.
- Do tej pasji doprowadziło mnie spotkanie. Najpierw spotkanie z ludźmi, a później spotkanie z Bogiem. Pastorem Kościoła Betezda jestem od dwóch lat, więc trochę wody musiało upłynąć, zanim doszedłem do tego etapu - dodaje.
Betezda jest zborem należącym do Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce. W regionie wspólnota obecna jest od blisko 30 lat. Jej nazwa pochodzi z Biblii. Betezda była sadzawką, przy której – zgodnie z Ewangelią św. Jana – Jezus spotkał człowieka potrzebującego uzdrowienia. Sama nazwa tłumaczona jest jako „dom miłosierdzia”.
- To jest dla nas bardzo fajny obraz tego, czym chcemy być jako Kościół – miejscem, do którego człowiek może przyjść taki, jaki jest - tłumaczy pastor.
Chrzest przez całkowite zanurzenie
Widok osób wchodzących do jeziora i zanurzanych w wodzie mógł zaskoczyć tych, którzy nie spotkali się wcześniej z praktykami Kościołów protestanckich. Dla zielonoświątkowców jest to jednak naturalna i bardzo ważna część życia religijnego.
W Kościele Zielonoświątkowym praktykowany jest tzw. chrzest wiary. Nie udziela się go niemowlętom. Przyjmuje go osoba, która sama jest w stanie świadomie wyznać swoją wiarę i zdecydować, że chce iść za Chrystusem.
Przed zanurzeniem kandydat odpowiada na pytania dotyczące swojej wiary – między innymi o to, czy wierzy w Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego i Zbawiciela oraz czy chce przyjąć Go jako swojego Pana i podążać za Nim w dalszym życiu. Dopiero po takim osobistym wyznaniu następuje chrzest.
Człowiek zostaje całkowicie zanurzony w wodzie, a następnie wynurzony. Dla zielonoświątkowców gest ten ma głęboką symbolikę: zanurzenie oznacza pozostawienie starego życia, a wynurzenie rozpoczęcie nowego życia z Chrystusem.
- Dla nas jest to przede wszystkim świadome powiedzenie Bogu „tak”. Wierzymy, że chrzest jest odpowiedzią człowieka na Boże zaproszenie i aktem posłuszeństwa wobec słów Jezusa - wyjaśnia Mateusz.
Jak zaznacza pastor, sama woda nie jest traktowana w sposób magiczny.
- Nie chodzi o to, że sama woda coś automatycznie zmienia. Chodzi o znaczenie tego gestu i decyzję człowieka - mówi.
Dlaczego całkowite zanurzenie? - Bo taki obraz chrztu widzimy w Nowym Testamencie. Jan chrzcił ludzi w wodzie, Jezus również przyjął chrzest, a chrzest pierwszych chrześcijan był związany z zanurzeniem. Dzisiaj chrześcijanie praktykują chrzest w różnych formach. My wybieramy pełne zanurzenie, ponieważ najlepiej oddaje ono symbolikę śmierci starego życia i rozpoczęcia nowego - tłumaczy Mateusz.
Nie ma przy tym określonego wieku, w którym należy przyjąć chrzest. - Ktoś może mieć trzynaście lat, ktoś inny trzydzieści, a jeszcze ktoś pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt. Dla nas liczy się przede wszystkim wiara i świadomość tej decyzji. Można powiedzieć: nie metryka, tylko stan serca - dodaje pastor.
Dlaczego akurat Kobylice?
Chrzest przez zanurzenie nie musi odbywać się w jeziorze. W wielu świątyniach znajdują się baptysteria, czyli specjalnie przygotowane zbiorniki z wodą. Można wykorzystać również basen. Członkowie Betezdy po raz kolejny zdecydowali się jednak na Kobylice.
- Mamy tam piękną przyrodę, dużo zieleni, wodę i przestrzeń, w której po chrzcie możemy razem świętować. Jesteśmy Polakami - nie ma nic wspanialszego niż świętowanie ważnych rzeczy przy grillu - żartuje Mateusz. - To jest powód do radości i dobrze, gdy ta radość wychodzi poza mury kościoła, w obecności nie tylko rodzin, ale całej naszej społeczności - dodaje.
Tak też było tym razem. Sama ceremonia miała uroczysty charakter, ale po jej zakończeniu przyszedł czas na wspólne spotkanie i świętowanie.
Daniel Ciećka, właściciel „Nad Jeziorkiem”, przyznaje, że w tym miejscu odbywały się już bardzo różne wydarzenia. Organizowano tu zarówno osiemnaste, jak i osiemdziesiąte urodziny, wieczory kawalerskie i panieńskie, śluby, wesela oraz rodzinne uroczystości po chrzcinach. Przyjeżdżali również goście z wielu krajów, m.in. Niemiec, Holandii, Czech, Słowacji, Cypru, Uzbekistanu, Kolumbii czy Stanów Zjednoczonych. Chrzest przez zanurzenie w wodzie należy jednak do bardziej nietypowych uroczystości odbywających się nad jeziorkiem.
Strach, stresu i szczęście
Wśród trzech kobiet, które tego dnia weszły do wody, była 19-letnia Basia z Kędzierzyna-Koźla. Jej droga do tej decyzji rozpoczęła się znacznie wcześniej. Jak opowiada, jeszcze podczas nauki w liceum przeżywała okres, w którym nawet niewielkie niepowodzenia mocno wpływały na jej samopoczucie. Pewnego dnia po zajęciach weszła do znajdującego się w pobliżu kościoła katolickiego.
- Czułam się niespokojna i potrzebowałam spokojnego miejsca, żeby przemyśleć to, co się wydarzyło. Zaczęłam się modlić. Prosiłam o spokój, żebym się nie smuciła i żeby Pan Bóg był obok mnie - wspomina.
To właśnie wtedy, jak relacjonuje, przeżyła doświadczenie, które sama odbiera jako duchowe.
- Po modlitwie, doświadczyłam dotknięcie, prawdopodobnie Ducha Świętego. Usłyszałam głos, który do mnie mówił "idź prosto". Podeszłam do organów muzycznych i po lewej i prawej stronie były przejścia. Wtedy głos powiedział "idź w prawo" i poszłam w prawo. Okazało się, że po prawej stronie były niewielkie rzeźby opisujące narodziny Chrystusa. Głos znowu powiedział do mnie "to jestem ja i mój ojciec, a ty jesteś moją córką". Cóż. Te słowa mnie dotknęły, ponieważ odczułam, że nie jestem sama i mam kogoś, do którego mogę przyjść i powiedzieć o swoich niepowodzeniach - opowiada Basia.
Kolejny ważny moment nastąpił latem, podczas dwudniowej konferencji, na którą pojechała razem ze swoją wspólnotą. Jednym z tematów spotkania był Duch Święty.
- Nie wiem dlaczego, ale ponownie bardzo mnie to dotknęło. Powiedziałam wtedy sama sobie, że chcę przyjąć chrzest. Po konferencji powiedziałam pastorowi, że się zdecydowałam - wspomina Basia.
Kilka tygodni później stała już w wodzie w Kobylicach. Co czuła tuż przed zanurzeniem?
- Trochę strachu, trochę stresu i myśl: „teraz wszystko się zacznie”, ale jednocześnie szczęście. Wiem, że chrzest jest ogromnym krokiem w życiu chrześcijańskim i dlatego czułam stres. To był jednak przepiękny dzień, w którym się odważyłam i zburzyłam taką ścianę niepewności. Pokonałam siebie i dla mnie jest to powód do szczęścia - mówi 19-latka.
Film trafił do internetu
Ceremonia odbywała się publicznie, a jej nagranie później pojawiło się w internecie. Film zaczął być udostępniany i wzbudził zainteresowanie mieszkańców. Dla samej wspólnoty skala reakcji była pewnym zaskoczeniem.
– Pojawił się film w internecie, ludzie zaczęli go udostępniać i nagle okazało się, że lokalne media również się tym zainteresowały. Dla nas samych nie było to jednak nic nadzwyczajnego. Chrzest jest normalną częścią życia naszego Kościoła. Może nie odbywa się kilka razy w roku, ale jest naturalnym elementem naszej służby – podkreśla pastor.
Spokojnie do internetowego zainteresowania podeszła również Basia.
- Miło czytać komentarze w rodzaju „ale super” czy „Bożego błogosławieństwa” – przyznaje.
Dla niej ważniejsze jest jednak to, aby jej decyzja miała znaczenie również dla innych młodych ludzi.
- Chciałabym, żeby mój chrzest coś oznaczał dla dzisiejszej młodzieży, żeby młodzi nie rezygnowali z chrześcijaństwa. Mam dużo znajomych, którzy nie wierzą albo przestali wierzyć. Z moich obserwacji wynika, że czasami dzieje się tak po jakiejś tragedii albo gdy zła sytuacja przez długi czas się nie zmienia - mówi.
Basia podkreśla przy tym, że sama wiara nie jest odpowiedzią na każdy życiowy problem i nie zastępuje innych form pomocy. Dla niej jednak stała się ważnym źródłem oparcia.
- Kiedy widzę cierpiące dzieci czy nastolatków, jest mi ich żal. Chciałabym, żeby znaleźli Boga i żeby ich życie się zmieniło. Rozumiem, że wiara nie jest jedyną rzeczą, która zawsze pomoże w życiu, są też inne aspekty. Ale może być drogą do zmiany sytuacji czy samopoczucia. Chciałabym, żeby mój chrzest coś oznaczał dla młodszego pokolenia - mówi.
„Najważniejszy jest człowiek i jego decyzja”
Mateusz przyznaje, że dla osób wychowanych w innej tradycji religijnej chrzest w jeziorze może wyglądać nietypowo. Zwraca jednak uwagę, że chrzest w wodzie należy do najstarszych praktyk chrześcijaństwa.
- Myślę, że wiele rzeczy wydaje nam się kontrowersyjnych tylko dlatego, że wcześniej ich nie widzieliśmy. Chrzest nie musi też wyglądać dokładnie tak jak ten nad jeziorem. Jeśli ktoś jest bardziej skryty albo z różnych powodów nie chce chrztu w dużym gronie, możemy zrobić to bardziej kameralnie. Najważniejszy jest człowiek i jego decyzja, a nie miejsce o- mówi.
Kościół Zielonoświątkowy nie jest nowym ruchem religijnym w Polsce. Jego historia w naszym kraju liczy ponad sto lat. Betezda działa natomiast w Kędzierzynie-Koźlu od blisko trzech dekad.
- Nie chcemy, żeby ktokolwiek się nas bał albo patrzył na nas jak na jakąś egzotyczną grupę. Chcemy po prostu powiedzieć: jesteśmy tutaj, kochamy Boga, kochamy Jezusa, jesteśmy otwarci na ludzi i chcemy robić dobro – podkreśla Mateusz.
Jak dodaje, przyjęcie chrztu nie oznacza automatycznie obowiązku zostania członkiem Betezdy.
- Chrzest jest przede wszystkim wyznaniem wiary w Jezusa Chrystusa. Wiele osób później decyduje się związać z konkretną wspólnotą, ale sam chrzest nie jest dla nas narzędziem zdobywania członków. Chodzi o Bożą rodzinę - tłumaczy.
A gdyby znaczenie całej uroczystości miał zamknąć w jednym zdaniu?
- Chrzest jest pięknym, świadomym powiedzeniem Bogu „tak” i rozpoczęciem nowego etapu życia z Jezusem.
Źródło filmu: https://www.facebook.com/nadjeziorkiem.kobylice




Napisz komentarz
Komentarze