Reklama
środa, 21 października 2026 11:52
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Od oceanu po Dolinę Śmierci. Rafał Turemka odkrywa kolejne oblicza Ameryki. ZDJĘCIA

Strome klify nad Pacyfikiem, legendarne więzienie Alcatraz, ośnieżone góry, gigantyczne sekwoje i pustynia rozgrzana do 35 stopni. Rafał Turemka z Kędzierzyna-Koźla kontynuuje motocyklową wyprawę przez Stany Zjednoczone. Tym razem Ameryka zaskoczyła go nie tylko niezwykłymi krajobrazami, ale również spotkaniami z ludźmi i kilkoma nieoczekiwanymi przygodami.
Od oceanu po Dolinę Śmierci. Rafał Turemka odkrywa kolejne oblicza Ameryki. ZDJĘCIA

Po pokonaniu legendarnej Route 66 Rafał Turemka nie zwolnił tempa. Przed nim były kolejne miejsca, które od dawna chciał zobaczyć. Jednym z największych marzeń motocyklisty był przejazd słynną Pacific Coast Highway, czyli drogą biegnącą wzdłuż wybrzeża Oceanu Spokojnego.

Trasa prowadzi miejscami tuż nad stromymi klifami, z których rozciągają się zapierające dech w piersiach widoki na Pacyfik. Rafał szczególnie zapamiętał okolice Big Sur, gdzie góry niemal bezpośrednio spotykają się z oceanem.

– Piękna trasa widokowa. Momentami jedzie się po bardzo stromych klifach, a połączenie oceanu i pojedynczych zabudowań robi niesamowite wrażenie. Big Sur to bajeczne miejsce, z niesamowitym klimatem – opowiadał Rafał.

Kolejnym przystankiem było San Francisco, jedno z najbardziej rozpoznawalnych miast Stanów Zjednoczonych. Tutaj motocyklistę czekały zupełnie inne wyzwania. Słynne strome ulice okazały się wymagające, szczególnie podczas jazdy ciężkim motocyklem obładowanym bagażami.

– Jazda po San Francisco to jest wyczyn! Te drogi są tak strome, że momentami zaczynało już być czuć sprzęgło. Ale klimat jest niesamowity. Te tramwaje, strome uliczki, wszystko robi ogromne wrażenie – relacjonował.

Nie mogło zabraknąć przejazdu Lombard Street, jednej z najbardziej charakterystycznych ulic miasta, znanej z niezwykle ciasnych zakrętów i stromego nachylenia.

Jednym z najważniejszych punktów pobytu w San Francisco była wizyta na wyspie Alcatraz, gdzie przez lata funkcjonowało słynne więzienie federalne. Rafał chciał zobaczyć miejsce, które znał wcześniej z filmów i opowieści. Najpierw jednak musiał rozwiązać dość przyziemny problem – gdzie bezpiecznie zostawić motocykl z całym podróżnym dobytkiem.

Pomoc przyszła niespodziewanie. Przy przystani, z której odpływają promy na Alcatraz, spotkał mężczyznę poruszającego się skuterem. Zapytał go o możliwość zaparkowania motocykla.

– Powiedziałem mu, że jestem długo w drodze i mam cały bagaż na motocyklu. Zapytałem, gdzie mogę go bezpiecznie zostawić. Pokazał mi miejsce, a po chwili wrócił z firmową czapką. Powiedział, żebym położył ją na motocyklu, bo wtedy każdy będzie wiedział, że to swój. Mega! – wspominał rozbawiony Rafał.

Samo zwiedzanie Alcatraz okazało się jednym z najbardziej poruszających doświadczeń podczas amerykańskiej podróży.

Turyści otrzymują słuchawki z audioprzewodnikiem, dzięki któremu, przemierzając więzienne korytarze i cele, mogą wysłuchać opowieści dawnych osadzonych oraz pracowników więzienia.

– Do tego odpowiednia muzyka i ten cały klimat. Kiedy człowiek wyobrazi sobie, jak ludzie żyli w tych celach, robi to ogromne wrażenie. Dla mnie petarda! – przyznał motocyklista.

San Francisco przygotowało dla niego jeszcze jedną niespodziankę. Kiedy próbował przebić się przez zatłoczone ulice, zauważył tłumy ludzi obserwujących niebo. Po chwili nad miastem zaczęły przelatywać wojskowe samoloty wykonujące widowiskowe akrobacje.

Okazało się, że trafił na pokazy lotnicze z udziałem słynnego zespołu Blue Angels amerykańskiej marynarki wojennej.

– Stałem na punkcie widokowym, miałem przed sobą most Golden Gate, Alcatraz i San Francisco, a pomiędzy nimi latały wojskowe odrzutowce. Wykonywały akrobacje, wypuszczały flary. Coś niesamowitego! – opowiadał.

Znacznie mniej zachwycające okazały się ceny noclegów. San Francisco należy do drogich amerykańskich miast, o czym podróżnik przekonał się na własnej skórze.

– Najtańszy hotel, jaki znalazłem, kosztował 300 dolarów. Był też kemping, ale wszystkie miejsca były zajęte. Musiałem w nocy odjechać godzinę drogi od miasta, żeby znaleźć cokolwiek do spania – relacjonował.

Po opuszczeniu San Francisco Rafał ponownie ruszył na północ wzdłuż wybrzeża Pacyfiku. Jeden z noclegów zapewnił mu przygodę, której z pewnością nie zapomni.

Wieczorem, kiedy wychodził spod prysznica na kempingu, zobaczył stojącego nieopodal kojota.

– Stał sobie koło pryszniców i się przyglądał. W nocy było je słychać dookoła, a nad ranem jakby się zmówiły. Przebiegały przez środek kempingu, wyły i szczekały, jakby chciały wszystkich pobudzić. Pierwszy raz widziałem kojota na żywo w naturalnym środowisku. Niesamowite przeżycie! – opowiadał.

Kolejnym celem podróży było jezioro Tahoe, położone wysoko w górach Sierra Nevada, na granicy Kalifornii i Nevady. Słynie ono z niezwykle przejrzystej wody i malowniczych krajobrazów. Jednak w połowie października Rafał przekonał się, że w tej części Ameryki zima potrafi pojawić się bardzo szybko.

– Dojechałem nad Tahoe i widoki były przepiękne, ale trochę się spóźniłem. W dzień sześć stopni, w nocy minus dwa. Na szczytach leżał już śnieg, a rano motocykl miałem oszroniony. W pewnym momencie, kiedy objeżdżałem jezioro, zaczął nawet prószyć śnieg – relacjonował.

Chociaż chciał spędzić tam więcej czasu, pogoda zmusiła go do zmiany planów. Ruszył na południe w poszukiwaniu cieplejszych miejsc.

Następnym przystankiem był Park Narodowy Sekwoi, znany z gigantycznych drzew należących do największych organizmów żyjących na Ziemi. Już sam dojazd do parku okazał się wielką atrakcją. Droga prowadziła przez malowniczy wąwóz i liczne zakręty, dostarczając motocykliście mnóstwa frajdy.

Największe wrażenie zrobiło na nim spotkanie z Generałem Shermanem, gigantyczną sekwoją, uznawaną za największe żyjące drzewo na świecie pod względem objętości pnia.

Ten niezwykły okaz ma ponad 80 metrów wysokości, a jego wiek szacuje się na ponad dwa tysiące lat.

– Kiedy staniesz obok takiego drzewa, dopiero widzisz, jaki to kolos. Zaparkowałem motocykl, zrobiłem zdjęcie i naprawdę trudno było uwierzyć w jego rozmiary. Cały ten las robi niesamowite wrażenie. A sam dojazd i powrót krętymi drogami to dla motocyklisty ogromna frajda – podkreślał Rafał.

Podczas zwiedzania spotkał też sympatyczną parę podróżników. Kobieta pochodziła z Polski, ale od około 40 lat mieszkała w Niemczech. Wraz z mężem Niemcem przemierzała Stany Zjednoczone wynajętym samochodem podczas sześciotygodniowej wyprawy. Nie zabrakło rozmów, wspólnych zdjęć i wymiany informacji o ciekawych miejscach.

Z górskich lasów Rafał skierował się do jednego z najbardziej niezwykłych miejsc w Ameryce – Doliny Śmierci.

Kontrast był ogromny. Jeszcze niedawno uciekał przed śniegiem i przymrozkami, a teraz przemierzał pustynny krajobraz w temperaturze dochodzącej do 35 stopni Celsjusza.

– Jest połowa października, a tutaj 35 stopni! Pół dnia jeździłem po Dolinie Śmierci i powiem ci, że to miejsce robi niesamowite wrażenie. Człowiek patrzy na ten krajobraz i trudno mu uwierzyć, że kiedyś znajdowało się tutaj ogromne jezioro – opowiadał.

Dolina Śmierci to kraina skrajności, słynąca z jednych z najwyższych temperatur na Ziemi i niezwykłych formacji geologicznych. Dla Rafała była kolejnym dowodem na to, jak bardzo zróżnicowana potrafi być amerykańska przyroda.

Na jednym z kempingów poznał Amerykanina, który zaproponował mu odwiedzenie dodatkowego punktu widokowego.

– Powiedział, że jego zdaniem to najlepszy widok na całą Dolinę Śmierci. Bardzo sympatyczny człowiek. Trochę porozmawialiśmy, również o amerykańskiej polityce. Chciał mnie poczęstować piwem, ale ponieważ piwa nie piję, dostałem puszkę coli – wspominał.

Nie wszystkie spotkania podczas podróży przebiegały jednak równie przyjemnie.

Podczas poszukiwania noclegu na obrzeżach Doliny Śmierci Rafał zatrzymał się przy sklepie połączonym z parkingiem dla kamperów. Zapytał pracownicę, czy może rozbić namiot na wolnym miejscu. Kiedy otrzymał zgodę, przygotował się do snu.

Wkrótce pojawiło się dwoje turystów z Wielkiej Brytanii, którzy mieli rezerwację dokładnie na tym stanowisku. Rafał natychmiast zaproponował, że przeniesie namiot, jednak – jak relacjonuje – początkowo zapewniali go, że nie ma takiej potrzeby.

Po kilku minutach przyjechała inna pracownica obiektu i stanowczo nakazała mu opuszczenie miejsca.

– Tłumaczyłem, że pytałem wcześniej o zgodę i że bez problemu mogę przesunąć namiot kilka metrów dalej. Ale nie było rozmowy. Kazała mi się spakować i wyjechać. Było już ciemno, a wszystkie miejsca na kolejnym kempingu były zarezerwowane – opowiadał Rafał.

Ostatecznie znalazł kawałek terenu, na którym mógł rozłożyć namiot i spędzić noc.

Ta sytuacja pozostawiła po sobie niesmak, choć podczas całej wyprawy motocyklista znacznie częściej doświadczał życzliwości i bezinteresownej pomocy ze strony napotkanych ludzi.

Podróż przez zachodnią część Stanów Zjednoczonych pokazała mu również, że nawet w tak rozwiniętym kraju nie wszędzie można liczyć na dostęp do internetu. W wielu rejonach pustynnych i górskich zasięg telefonii komórkowej jest bardzo słaby lub nie ma go wcale, co utrudnia kontakt z bliskimi i przesyłanie zdjęć czy nagrań z podróży.

Rafałowi został już ostatni tydzień podróży po Ameryce. Jego motocyklowa przygoda kończy się 28 października. Motocyklista planuje zobaczyć jeszcze kilka niezwykłych miejsc, zanim ponownie skieruje się do Kalifornii.

Choć licznik jego motocykla wskazuje już tysiące przejechanych kilometrów, a za nim są niezliczone przygody, nie zamierza rezygnować z ostatnich punktów na swojej podróżniczej mapie. Pogoda staje się coraz mniej przewidywalna, dlatego kolejne dni wymagają elastyczności i szybkich decyzji.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: A co pracujesz tam? Data dodania komentarza: 21.10.2026, 09:13 Źródło komentarza: Magda Gessler w Kędzierzynie-Koźlu! „Kuchenne rewolucje” w znanym lokalu. ZDJĘCIA Autor komentarza: Marzena Treść komentarza: Niech do Ateny idzie Data dodania komentarza: 21.10.2026, 07:54 Źródło komentarza: Magda Gessler w Kędzierzynie-Koźlu! „Kuchenne rewolucje” w znanym lokalu. ZDJĘCIA Autor komentarza: Instytut Myśli Ciemnogrodzkiej Treść komentarza: Domieszka genów zza Uralu? Fajna, jakaś taka inna... Data dodania komentarza: 20.10.2026, 21:30 Źródło komentarza: Agnieszka Dąbrowska z Zakrzowa półfinalistką Polska Miss 30+! Nawet nie planowała startu w konkursie Autor komentarza: Cała Prawda Treść komentarza: Kudłatej obstrukcje i głupi ludzie.... Data dodania komentarza: 20.10.2026, 21:30 Źródło komentarza: Magda Gessler w Kędzierzynie-Koźlu! „Kuchenne rewolucje” w znanym lokalu. ZDJĘCIA Autor komentarza: SO Treść komentarza: Po to inwestuje sie bardzo duzo pieniedzy na trase przez Strzelce Opolskie zeby kazdy pospieszny jechal przez Kedzierzyn Kozle po co remontowac trase na 160 kmh? Ach ta megalomania i marnowanie publicznych pieniedzy. Data dodania komentarza: 20.10.2026, 21:27 Źródło komentarza: Nowe połączenia kolejowe z Kędzierzyna-Koźla. Łatwiej dojedziemy nad morze i w góry Autor komentarza: Koźlanin Treść komentarza: Taaak to nawet widać w przestrzeni społecznej czytaj na ulicach czy komunikacji miejskiej. Pełna kultura młodych gniewnych z komórką w łapce. Rozsiądą się zmęczeni po dwóch trzech godzinach nauki po całym autobusie. I telefonik w łapkę a starsi niech stoją co tam ... W końcu latorośl jest zmęczona... Na ulicach papieroski, piwerko, opluty chodnik i te soczyste słownictwo. Weekendy zakrapiane i inhalacyjne imprezki... Ta wyniesiona ze szkół wiedza... Oto przyszłość narodu upadłego. Data dodania komentarza: 20.10.2026, 21:27 Źródło komentarza: Niesamowita energia młodych ludzi dzięki wyjątkowemu spotkaniu Peer Support. ZDJĘCIA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna