W swojej kolekcji pan Bronisław Apfeld z Januszkowic posiada archiwalne zdjęcia wykonane podczas realizacji tej monstrualnej inwestycji. Wśród posiadanych przez niego zdjęć są i takie, na których widać budowę podziemnego przejścia.
Amfiteatr skalny na Górze Świętej Anny wybudowano w latach 1934-1938 w miejscu dawnego kamieniołomu Kuhtal (Krowiok), którego teren podarowała (być może pod przymusem) dla NSDAP hrabina Mary von Sierstorpff, właścicielka pobliskiej Żyrowej.
Zabytek znajduje się na obszarze objętym ścisłą ochroną konserwatorską jako Pomnik Historii, ustanowiony na mocy rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 14 kwietnia 2004 roku. Amfiteatr urządzono w nieczynnym kamieniołomie zlokalizowanym pomiędzy dwiema równoległymi drogami na poziomie 305 m n.p.m.
W kamieniołomie wydobywano wapień, a w bezpośrednim sąsiedztwie amfiteatru zachowany jest piec wapienniczy. Scena amfiteatru znajduje się na tle skalnego urwiska – ściany, na szczycie której po 1945 r. postawiono Pomnik Czynu Powstańczego.
- W tamtym czasie wybudowano również tunel prowadzący z Góry św. Anny aż do Leśnicy. Mam go na tych zdjęciach. Powstał on z betonowych, okrągłych prefabrykatów z jakich swego czasu budowano też studnie. Jak sądzę, mógł on powstać na potrzeby ewakuacji ludzi w razie sytuacji nadzwyczajnych. Oczywiście tunel ten biegnie pod ziemią. Jakieś 15 lat temu rozmawiałem z dwoma starszymi panami, którzy powiedzieli mi, że jeszcze jako chłopcy, wchodzili do tego tunelu i przemieszczali się nim. Po wojnie wejście do niego zostało zasypane, aby nikt się tam nie kręcił. Tunel miał ze 2-3 kilometry długości - zakłada Bronisław Apfeld.


Z oficjalnych informacji wiadomo, że amfiteatr powstał w głębi dawnego kamieniołomu wapienia i ze względu na ukształtowanie terenu, spływająca z wyższych partii woda deszczowa mogła błyskawicznie zalać scenę i trybuny. Niemieccy projektanci stworzyli więc zaawansowany i rozbudowany system podziemnych korytarzy burzowych, który odprowadzał wodę poza teren obiektu.
Ze wspomnianym tu systemem odwadniającym wiąże się słynna, lokalna legenda dotycząca otwarcia obiektu 22 maja 1938 roku.
Jak głosi ów przekaz dotyczący wydarzeń sprzed prawie 90 lat na uroczystości miał pojawić się sam Adolf Hitler. Jednak w przeddzień wydarzenia nad Górą św. Anny przeszło potężne oberwanie chmury.
Ostatecznie dyktator nie przyjechał, a obiekt otworzył jego zastępca, Rudolf Hess. Wśród ludności rozeszła się plotka, że w rurach odwadniających pod amfiteatrem spiskowcy ukryli ładunki wybuchowe, które ulewny deszcz dosłownie wymył i wypchnął na zewnątrz, krzyżując plany zamachowców.
Co na to miłośnicy historii?
W przestrzeni medialnej trudno znaleźć obszerne, naukowe opracowania na ten temat. W takich sytuacjach najbardziej niezawodni są miłośnicy historii, eksploratorzy, którzy na przestrzeni lat zostawili w sieci ciekawe wpisy dotyczące tajemnic na Górze św. Anny.
Kilka ciekawych wpisów można znaleźć na portalu „Odkrywca”.
Użytkownik występujący pod ps. Kindzal jeszcze w listopadzie 2009 roku napisał:
Amfiteatr wybudowano w nieczynnym kamieniołomie w latach 1934-38, jest jednym z największych amfiteatrów w Europie. Na szczycie amfiteatru w 1955 r. odsłonięto Pomnik Czynu Powstańczego dłuta Xawerego Dunikowskiego. Otwarcia amfiteatru na świętej polskiej górze miał dokonać osobiście Adolf Hitler. W przededniu manifestacji nad Górą św. Anny nastąpiło oberwanie chmury. Następnego dnia na uroczystości nie pojawił się Hitler, tylko jego partyjny zastępca i dokonał otwarcia obiektu. Wśród zdziwionej gawiedzi rozeszła się wieść, że na Hitlera planowano zamach, a w rurach odwadniających amfiteatr umieszczone były ładunki wybuchowe, które wypchnęła woda podczas ulewy. Fakt ten spowodował nieobecność Hitlera na imprezie, natomiast 50 winnych i podejrzanych osób zrzucono ze skały na scenę amfiteatru. Mało kto wie, że w skarpie pod pomnikiem, a także pod amfiteatrem znajduje się cały zespół podziemnych korytarzy. Lepiej tam nie wchodźmy, gdyż nie są one zabezpieczone, nie są również przeznaczone do zwiedzania.
Internauta podpisujący się jako 75 4B przybliżył w lipcu 2011 roku lokalizację jednego z wejść:
Patrząc na pomnik z trybun, mamy schody po lewej stronie prowadzące na dół do amfiteatru. na wysokości około 1/3 schodów jest wejście do odwodnienia - stopnie wykute pod oficjalnymi schodami.
Kilka wejść?
Użytkownik Przemow32 napisał w styczniu 2018 roku, że
Wejścia są ponoć cztery...moja babcia mi mówiła, że słyszała to od niemieckiego gospodarza u którego pracowała…
Z kolei internauta gersemi dodał w grudniu 2011 roku:
Jestem w temacie Góry św. Anny dość dobrze zorientowany ponieważ mieszkam blisko. Jeśli chodzi o podziemia są to byłe magazyny i schrony dla górników wydobywających kamień wapienny. W czasach III Rzeszy jak był tam Hitler do tych podziemi podłożono materiał wybuchowy chcąc dokonać na niego zamach, lecz materiał albo zamókł, albo też coś innego spowodowało, że do eksplozji nie doszło.
Bardzo ciekawe są też poniższe wpisy opatrzone nawet zdjęciami:
Internauta Gregor napisał w grudniu 2020 roku:
- Co do tuneli odwadniających, to znajdują się trzy wejścia do nich. Jedno pod schodami w połowie drogi z pomnika do amfiteatru. Drugie po prawej stronie w lasku na dole i trzecie koło wieży do wypalania skał wapiennych. Wszystkie są połączone ze sobą. Na miejscu pomnika stało wcześniej niemieckie mauzoleum, więc może to pomieszczenie jest związane z tą budowla. Ciekawe czy to tylko pomieszczenie czy jakieś wejście w głąb. Ktoś może miał okazje tam być – zapytał Gregor.
Swój interesujący wpis opatrzył dwoma zdjęciami z opisem.
Duże i wysokie żelbetonowe pomieszczenie z filarami. Widać że już jacyś odkrywcy tam kopali. Wygląda to na jakieś pomieszczenie do oprowadzania wody. Mam więcej fotek jak ktoś by chciał – dodał Gregor.


Niemniej ciekawy wpis zamieścił w kwietniu 2023 roku użytkownik kgb.
Pod pomnikiem Czynu Powstańczego jest wysokie wybetonowane pomieszczenie, służące wcześniej jako magazyn na festyny i uroczystości. W czasie II wojny było tam mauzoleum. Betonowe tunele pod amfiteatrem mają niski profil, jeden główny ciągnący się od zakratowanego zejścia do ujścia przy wapienniku i jeden dużo ciaśniejszy (trzeba się czołgać) dolotowy od strony schodów łączący się z głównym. Pełniły one rolę odwadniającą. Są dostępne – zaznaczył.
Te wpisy to chyba najlepszy dowód na to, że ziemia na Górze św. Anny wciąż skrywa wiele tajemnic.
Zapraszamy też do obejrzenia pozostałych archiwalnych zdjęć z kolekcji Bronisława Apfelda przedstawiających budowę amfiteatru na Górze św. Anny.

























Napisz komentarz
Komentarze