Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 19:19
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Odrę pokonały morsy, polonez, ogród oraz covidowa załoga

Podobnie jak w poprzednich latach również tym razem na wesoło i w przyjaznej atmosferze przebiegała kolejna odsłona wodniackiej imprezy znanej w całym kraju pod nazwą „Pływadło”. Nie tylko wodne dziwadła pokonały trasę z Raciborza do Kędzierzyna-Koźla, ale również jak zawsze niestrudzone morsy.
Odrę pokonały morsy, polonez, ogród oraz covidowa załoga

Autor: foto: Andrzej Kopacki

Jako pierwsze do mety na kozielskiej przystani „Szkwał” dopłynęły morsy, dla których Odra o tej porze roku to żadne wyzwanie. Temperatura wody wynosiła bowiem około 20 st. C.
- Nie było tak źle, bo niósł nas nurt. Natomiast przeżyliśmy wszystkie zjawiska pogodowe począwszy od gradu, poprzez deszcz, a na słońcu kończąc. Trasa została wydłużona do 47 km, ale daliśmy radę pokonać ten dystans w dwa dni - mówi Janusz Tyka, reprezentujący Klub Morsów Dębowa z Kędzierzyna-Koźla. - W sumie płynęło sześć osób, po trzy z Kędzierzyna-Koźla oraz Krakowa. Mieliśmy także wsparcie w postaci trzech osób w kajakach.

W grupie ze stolicy Małopolski znalazły się dwie panie oraz mężczyzna.  

- Było bardzo fanie. Zresztą tak jak co roku. Jestem tu już szósty raz. Korzystamy z uroków zarówno Wisły, jak i Odry. Dziś pływało nam się lepiej niż ostatnio, bo nurt był silniejszy. Na trasie rejsu spotkaliśmy mnóstwo bobrów. Cudowna fauna i flora. Porośnięte bujną zielenią brzegi Odry. Czego chcieć więcej. Wracamy do was już w styczniu 2021 roku na „Spływ Twardzieli” - zapowiada Piotr Jelonek, prezes Krakowskiego Klubu Morsów „Kaloryfer”.

Przygód nie brakowało

Pomysłodawca imprezy, prezes Stowarzyszenia Załóg Pływadeł „Rzeki Dzielą - Odra Łączy”, Bronisław Piróg przyznał, że również tegoroczna edycja obfitowała w różne przygody.

- Zahaczyłem o jakiś korzeń w wodzie i urwałem część konstrukcji pływadła. Zostało ono  na tyle mocno uszkodzone, że musiałem podczepić się do pływającego dziwadła należącego do gościnnej załogi z Błażejowic - mówi Bronisław Piróg. - Proszę zwrócić uwagę, że nawet głos straciłem. Przekrzyczeć te wszystkie płynące Odrą załogi było naprawdę trudno. Tymczasem żeby utrzymać dyscyplinę, to jednak trzeba było trochę pohałasować. Płynęło w sumie 16 załóg oraz trochę kajaków. Zarejestrowało się ponad 100 osób. Pierwszy raz płynęliśmy z nowego raciborskiego slipu, gdyż ten stary nie spełnia już swojej roli po zrealizowaniu wielkiej inwestycji hydrotechnicznej w Raciborzu. Jest tam za mało wody. Natomiast dzięki wsparciu Wód Polskich i Budimexu powstał nowy, bardzo ładny i szeroki slip. Z tego też powodu trasa wydłużyła nam się o 5 kilometrów i jej długość wyniosła w tym roku około 47 km.

Bronisław Piróg przekonuje, że zabawa była super, mimo iż pandemia oraz zmiana tegorocznego terminu imprezy nie pozostały bez wpływu na frekwencję po stronie uczestników.  Pierwotnie bowiem załogi miały wyruszyć z Raciborza 20 czerwca. Żywioł pokonał jednak miłośników Odry. Wysoki stan wody w rzece, niebezpieczny i rwący nurt, w kilku miejscach rzeka wystąpiła z brzegów, więc spływ przeniesiono na ostatni weekend sierpnia.

- Myślę, że za rok żadne przeciwności losu już nam nie przeszkodzą. Budujmy pływała i korzystajmy z uroków tej pięknej rzeki. Warto to zobaczyć, zrobić zdjęcia, namalować. Nie trzeba jechać na Mazury, bo Odcinek Odry z Raciborza do Kędzierzyna-Koźla jest niepowtarzalny - zachęca nasz rozmówca.  

Z przymrużeniem oka

Łukasz Depta z Grzegorzowic był członkiem załogi, która z przytupem wpłynęła na kozielską przystań „Szkwał”, tańcząc w trakcie całego rejsu w rytmach techno i w otoczeniu „covidowej” scenografii.

- Temat poważny, ale potraktowaliśmy go trochę z przymrużeniem oka, bo inaczej się nie da. Trzeba się było dostosować do sytuacji, stąd taki, a nie inny wybór. To była taka spontaniczna reakcja z naszej strony. Ważne, żeby wszyscy dobrze się bawili. Nam to wychodzi. Przy okazji trzeba dobrze wykorzystać Odrę - mówił Łukasz Depta.

Zobacz poniższy filmik!

Kliknij aby odtworzyć
Drogi użytkowniku! Wykryliśmy, że korzystasz z programu blokującego reklamy w przeglądarce (AdBlock lub inny). Dzięki reklamom oglądasz nasz serwis za darmo. Prosimy, wyłącz ten program i odśwież stronę.

Z kolei inna załoga umieściła na swoim pływadle leciwego poloneza.

W skład tej załogi wszedł Tomasz Morański, mechanik z Raciborza, który na co dzień zbiera auta z minionej epoki. Ma chociażby wszystkie modele, jakie produkowane były w Zakładach Samochodów Dostawczych w Nysie. W swojej kolekcji ma też auto, które nie różni się niczym od tego, jakie można było podziwiać w kultowym filmie z 1984 r. pt. „Pogromcy duchów”.  Pan Tomasz w „Pływadłach” uczestniczył już po raz trzynasty i chwalił sobie  bardzo współpracę z Bronisławem Pirogiem, jako „motorem napędowym” całego wydarzenia.

- Chyba nikt poza mną nie wierzył w to, że ten polonez dopłynie z nami cały i zdrowy do Koźla. Myśleliśmy, że być może trzeba go gdzieś będzie zwodować w trakcie rejsu. Ten model został poskładany z kilku innych. Ogólnie miał już iść na części, więc nie było go nam aż tak szkoda. Natomiast pływająca podstawa, jest już tak stara, że w przyszłym roku musimy ją zmienić, bo w przeciwnym razie pójdziemy na dno. Tym razem udało nam się jeszcze szczęśliwie dotrzeć do celu - kończy uśmiechnięty Tomasz Morański.

Zapraszamy też do poniższej FOTOGALERII.....

 

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: A druga kasa biletowa wróci ? Kiedyś była. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 16:12 Źródło komentarza: Chcieli jechać pociągiem, pojechali autobusem. Konferencja o Magistrali Podsudeckiej Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama