Artefakty wróciły do Koźla

  • 02.01.2020, 11:01 (aktualizacja 02.01.2020, 11:26)
  • Andrzej Kopacki
Artefakty wróciły do Koźla foto: Andrzej Kopacki Kierownik Działu Gromadzenia i Udostępniania Muzealiów w Muzeum Ziemi Kozielskiej Bolesław Bezeg
Wykopano, skatalogowano i zabezpieczono ponad 20 tysięcy artefaktów, które jedynie utwierdziły nas w przekonaniu jak bogata jest historia miasta w którym żyjemy. Pierwsze ślady tutejszego osadnictwa sięgają bowiem 10 tysięcy lat wstecz. W ostatnich dniach „archeologiczne skarby”, które przez wieki kryła tutejsza ziemia, wróciły na swoje miejsce, czyli do nowej siedziby Muzeum Ziemi Kozielskiej.

Archeolog Marcin Paternoga dość szczegółowo opisuje efekty swojej pracy przypadającej na lata 2017-2018, kiedy na zamku w Koźlu przeprowadzono badania archeologiczne w związku z zagospodarowaniem wnętrz piwnic zamkowych wraz z dojściem do reliktu donżonu, czyli wieży mieszkalno-obronnej książąt kozielskich z połowy XIII wieku. Badania zrealizowano w obrębie pięciu wykopów o całkowitej powierzchni ok. 380 mkw., a wszystko to w ramach renowacji i przebudowy zabytkowego kompleksu zamkowego w Koźlu.

- Prace prowadzono do głębokości 4,5-6 m uzyskując pełny przekrój nawarstwień kulturowych, aż do poziomu pierwotnego ukształtowania terenu. Uzyskano bardzo cenne wyniki, w znaczący sposób zmieniające dotychczasowe poglądy na temat budowy i funkcjonowania zamku w Koźlu - reasumuje Marcin Paternoga, przypominając, że pierwszym elementem, dotychczas nie rozpoznanym na tym stanowisku, było odkrycie materiałów związanych z osadnictwem pradziejowym. Stwierdzono obecność nawarstwień kulturowych o grubości 0,5-1,5 m oraz ponad siedemdziesięciu obiektów związanych z osadnictwem: 1 – Kultury Łużyckiej (1350 – 400 lat p.n.e.) w epoce brązu; 2 – Kultury Pucharów Lejowatych (3500 – 1900 lat p.n.e.) i Kultury Ceramiki Sznurowej (2800 – 1800 lat p.n.e.) w okresie neolitu; 3 – społeczności łowców-zbieraczy z okresu mezolitu (8000 – 4500 lat p.n.e.).

Budowa tożsamości

W ostatnich dniach do kozielskiego muzeum wróciły zakonserwowane już artefakty, w tym m.in. bardzo cenny sierp z epoki brązu liczący sobie 5 tysięcy lat.
- Odkryto go podczas wykopalisk prowadzonych na wzgórzu zamkowym, podobnie jak wiele innych artefaktów. Dotarły wreszcie do nas po wszystkich badaniach i pracach konserwatorskich. Czekamy teraz na zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, aby choć te najcenniejsze z nich mogły wzbogacić już stałą ekspozycję naszego muzeum - mówi Izabela Migocz, pełniąca obowiązki dyrektora placówki. - Cieszymy się z tego, bo możemy już świadomie budować tożsamość kulturową naszego miasta i całej ziemi kozielskiej. Właśnie na podstawie tych wydobytych skarbów.

Kierownik Działu Gromadzenia i Udostępniania Muzealiów w Muzeum Ziemi Kozielskiej wyjaśnia, że siedziba firmy, którą prowadzi archeolog Marcin Paternoga znajduje się w Gliwicach.

- Pan Marcin musiał to wszystko zabrać do siebie, policzyć, skatalogować, opracować pod kątem chronologii, nanieść na mapy itp. Następnie wszystkie te zbiory wysyłał do konserwacji. Trafiały one więc do różnych specjalistów, czy to z zakresu ceramiki, metalu, bądź drewna w całym kraju. Następnie wróciło to do gliwickiego archeologa, a w ostatnich dniach do Kędzierzyna-Koźla - mówi Bolesław Bezeg. - Czekamy jeszcze na kilka skrzyń tzw. zabytków masowych, do których zaliczamy na przykład kości zwierzęce. Mogą one wiele powiedzieć na temat tego, co spożywano na zamku. Wiemy, że były to przykładowo niedźwiedzie, łosie oraz wilki, a więc zwierzęta na które mógł polować tylko książę. Świadczy to tylko o tym, że książęta spędzali tu dużo czasu.

Wśród artefaktów, które dotarły ostatnio do muzeum, cenna jest też ceramika z epoki brązu, licząca sobie 5-7 tysięcy lat, podobnie zresztą jak wspomniany wcześniej sierp, będący w tamtych czasach narzędziem ekskluzywnym. Istotną część artefaktów stanowią też ostrza krzemienia (około 3 tys. sztuk). Są to różne krzemienne odłamki, które noszą ślady obróbki przez człowieka żyjącego około 7-10 tysięcy lat temu. Nieco później powstało tu… cmentarzysko, o czym świadczą przepalone szczątki człowieka, który został pochowany w tym miejscu w okresie pradziejowym, czyli 5-7 tysięcy lat temu.

- Znaleziono tu grób popielicowy tzn. fragmenty garnka ze szczątkami przepalonych kości. Szczątki, które trafiały do naczynia, pochodziły ze stosu całopalnego, a następnie zakopywano je w ziemi - tłumaczy Bolesław Bezeg, dodając, że podczas prac na wzgórzu zamkowym natrafiono na cały szereg szczątków tego typu garnków, co oznacza, że w miejscu, tym było co najmniej kilka pochówków.

Podkowy i gwoździe

Z późniejszej epoki pochodzą zabytki metalowe, w tym różnych rozmiarów gwoździe, podkowy (głównie końskie, ale trafiały się również ośle), ostrza noży, szydła, metalowe kliny, a nawet klamerka do pasa. Wszystko zostało poddane konserwacji zapobiegającej dalszej korozji. Natomiast na artefakty z ceramiki składa się w sumie kilkanaście tysięcy kawałków pochodzących głównie z XIII-XV wieku. Niektóre z nich udało się skleić w większe fragmenty garnków, dzbanków, czy też ekskluzywnych pucharów, z których w czasach średniowiecza korzystał zapewne sam książę. Natomiast jeden z glinianych garnków, który odkopano, liczy sobie około 5 tysięcy lat.

Ciekawostką są też odnalezione fragmenty szkła z różnych epok. Niektóre kawałki liczą sobie od 400 do nawet 800 lat, choć w całej tej masie odnaleźć też można szyjkę butelki z początku XX wieku. Do muzeum dotarły też fragmenty kul armatnich z XVIII i początków XIX wieku. Z kolei odnalezione podczas prac archeologicznych fragmenty cegieł stanowią bardzo interesującą wskazówkę dla badaczy zajmujących się historią kozielskiego zamku. Przyjęło się bowiem, że kozielska wieża mieszkalno-obronna (czyli donżon) powstała już po najeździe mongolskim w 1241 roku.

Nim jednak w kwietniu 1241 roku Mongołowie dotarli pod Legnicę (gdzie doszło do wielkiej bitwy z wojskami polskimi), idąc od strony Raciborza w kierunku Opola i Wrocławia spalili po drodze kozielski zamek wybudowany jeszcze na początku XIII wieku. Został on jednak dość szybko odbudowany wraz z donżonem, a materiał ze spalonego zamku posłużył częściowo do budowy nowej warowni. Dlatego podczas prac archeologicznych prowadzonych w latach 2017-2018 na wzgórzu zamkowym i odsłonięcia reliktu donżonu, odnaleziono cegły, które noszą wyraźne ślady po pożarze. Cegły te stanowiły fragment smukłych gotyckich kolumienek zwanych służkami. To znaczy, że poprzednia wieża zamkowa, którą spalili Mongołowie, posiadała sklepienie żebrowe.

Luka w historii

Bolesław Bezeg zauważa, że w chronologii osadnictwa na kozielskim wzgórzu zamkowym pojawia się jednak pewna luka. Mamy tu bowiem narzędzia wykonane z łupanego krzemienia liczące sobie około 10 tysięcy lat, jak nie więcej. Skoro znaleziono ich tak dużo, to należy założyć, że w miejscu tym funkcjonował warsztat produkcji narzędzi krzemiennych. Są to między innymi krzemienne groty, wykorzystywane między innymi w połowie ryb. Następnie odkrywamy tu ślady kultury pradziejowej, której elementem jest chociażby piękny sierp z epoki brązu. I właśnie mniej więcej 5 tysięcy lat temu tubylcy uznali, że miejsce to bardziej nadaje się na pochówek niż do zamieszkania. Po tych pochówkach jest bardzo długa przerwa i dopiero na początku XIII wieku na wzgórzu zamkowym w Koźlu ponownie pojawia się osadnictwo, a następnie pierwszy zamek, którego nie należy jednak mylić z pierwszym, wczesnośredniowiecznym drewnianym grodem, który znajdował się w zupełnie innym miejscu. Z kronik wiadomo bowiem, że już w 1106 roku doszło do spalenia Koźla, co Bolesław III Krzywousty uznał za część wojny z Czechami i pośpiesznie odbudował zniszczony gród.

Najdawniejsze zapiski doby Piastów w Kronice Polskiej Galla Anonima oraz w Rocznikach Jana Długosza odnosiły się do nadgranicznego grodu odgrywającego kluczową rolę w walkach Bolesława Krzywoustego z Czechami. W swej relacji dotyczącej wydarzeń z 1106 r. Długosz opisywał gród Koźle jako „obronny raczej dzięki swemu położeniu niż sztucznym umocnieniom, zabezpieczała go bowiem rzeka Odra swym korytem i rozlewiskami. Kiedy książę Bolesław otrzymał wiadomość o jego spaleniu, przekonany, że pożar wybuchł wskutek podstępów Czechów przybył tam pośpiesznie, rozpoczął odbudowę zamku od fundamentów i nie cofał się przed żadnym trudem i wysiłkiem”.

Z kolei Gall Anonim przypuszczał, że motywem niezwłocznej odbudowy grodu kozielskiego była obawa księcia Bolesława, iż „Czesi pośpieszą gród obwarować”. Niezmiernie korzystne położenie nadgraniczne grodu wśród rozlewisk Odry przesądziło o jego strategicznej roli dla Piastów. Ale gdzie on leżał?

Póki co nic nie wskazuje na to, aby jakiekolwiek ślady średniowiecznego drewnianego grodu znajdowały się na wzgórzu zamkowym, choć warto poczekać z osądami do czasu przeprowadzenia stosowanych prac archeologicznych na terenie  tzw. lamusa oraz wnętrza samego donżonu. Jak dotąd nie przeprowadzono bowiem prac archeologicznych wewnątrz reliktu wieży. Ziemia w tym miejscu również może kryć wiele niespodzianek. Dlatego też, gdy muzeum pozyska stosowne fundusze na badania archeologiczne w środku donżonu, to zapewne zostaną one przeprowadzone.

Jeśli nie tu, to gdzie?

- Sądzę, że pierwszy gród mógł być zlokalizowany w Starym Koźlu o czym świadczyć może sama nazwa. W miejscowości tej, która leży w gminie Bierawa, mamy już nawet wytypowane potencjalne miejsce gdzie takowy drewniany kozielski gród mógł się kiedyś znajdować. Być może warto to zweryfikować, jeśli pozyskamy na ten cel odpowiednie środki - dodaje Bolesław Bezeg.

W kozielskim muzeum czekają jeszcze na artefakty odkryte podczas prac archeologicznych poprzedzających remont kozielskiego rynku. One z kolei dotrą tutaj wiosną przyszłego roku. Wśród nich jest m.in. bardzo rzadki numizmat, a mianowicie denar Łokietka z 1320 roku. Podczas pobytu w stolicy Małopolski, Bolesław Bezeg dowiedział się, że Kraków posiada tylko osiem sztuk tejże monety.

Dyrektor placówki zdradza również pomysł, jaki zrodził się ostatnio w głowie kierownika działu gromadzenia i udostępniania muzealiów.

- Złożyliśmy już wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, aby wewnątrz odkopanego donżonu powstała swego rodzaju rekonstrukcja dnia powszedniego z życia księcia kozielskiego, jego dworu oraz rodziny. Zwiedzający mieliby okazję zobaczyć średniowieczne stroje, a nawet posłuchać języka jakim porozumiewano się w książęcych komnatach z tamtej epoki. Inscenizację będzie można podziwiać zarówno z poziomu piwnic, jak i patrząc z góry przez przeszkloną piramidę. Ufam, że ministerstwo pozytywnie odniesie się do naszego wniosku, gdyż pomysł ten znacząco ubogaci stałą ekspozycję w kozielskim muzeum - dodaje Izabela Migocz.

Zapraszamy do poniższej fotogalerii

Andrzej Kopacki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe