Jak przekazuje 30 czerwca st. kpt. Piotr Krok, oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Kędzierzynie‑Koźlu, sytuacja jest wciąż rozwojowa, a liczba interwencji oscyluje wokół czterdziestu.
– To zarówno zdarzenia już obsłużone, jak i te, które mogą zostać zgłoszone w ciągu dnia, gdy mieszkańcy zauważą skutki nocnych wichur. Najwięcej pracy było na terenie gminy Bierawa oraz w części Kędzierzyna, gdzie burza wyrządziła największe szkody – informuje st. kpt. Piotr Krok.
Choć front burzowy przeszedł już nad regionem, jego konsekwencje są nadal widoczne. W wielu miejscach mogą ujawniać się kolejne wiatrołomy, przewrócone drzewa blokujące drogi, a w budynkach – zalane piwnice. To typowe następstwa przejścia frontu burzowego, ujawniane dopiero po pewnym czasie, gdy mieszkańcy zaczynają sprawdzać swoje posesje. Stąd liczba interwencji może jeszcze wzrosnąć, a strażacy pozostają w gotowości do kolejnych zgłoszeń.
Jednym z bardziej wymagających zdarzeń był pożar stogu słomy na otwartym polu w Pawłowiczkach. Ogień nie zagrażał zabudowaniom ani infrastrukturze, jednak działania były długotrwałe i wymagały stałej kontroli. Jak tłumaczy st. kpt. Krok, takie interwencje różnią się od typowych działań przy wiatrołomach, które zwykle polegają na szybkim usunięciu zagrożenia i przejezdności drogi. W przypadku pożaru słomy strażacy musieli pracować znacznie dłużej, choć sama intensywność działań nie była wysoka. To jednak obciążenie, które wpływa na ogólną liczbę sił zaangażowanych w ciągu doby.
Poza skutkami burzy strażacy uczestniczą również w innych działaniach, w tym w poszukiwaniach prowadzonych na terenie gminy Cisek. To kolejny element obciążający służby w ostatnich dniach, które muszą równolegle reagować na zdarzenia pogodowe i inne interwencje wymagające zaangażowania wielu jednostek.



Napisz komentarz
Komentarze