Wszystko zaczęło się około pół roku temu, kiedy małe kotki zostały znalezione w stodole. Plan był prosty – znaleźć im kochających właścicieli, zanim dorosną. Niestety, mimo prób poszukiwania nowych domów, nie udało się znaleźć chętnych. Kotki tymczasem coraz bardziej przywiązywały się do ludzi. Za swój domek wybrały skrzynię stojącą na ganku, wypełnioną różnymi przedmiotami. To właśnie od tego miejsca wzięło się ich pieszczotliwe określenie – „koty z pudełka”.
- Nie chcieliśmy ich w domu. Plan był taki, żeby oddać je do adopcji jako maluchy, ale w tym zakoconym świecie nie przebiliśmy się z naszymi postami. Może też za mało je udostępnialiśmy, licząc na to, że ktoś z naszego bliskiego otoczenia się zlituje - opowiadają opiekunowie.
Z upływem czasu sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Nadeszła jesień, a wraz z nią chłodne noce. Opiekunowie zdecydowali więc, że Koko i Loko zamieszkają w domu. Teraz uczą się wszystkiego, co powinny umieć domowe koty. Stopniowo oswajają się również z obecnością innych kotów i psów.
Brat, który nie zostawił siostry
Koko i Loko to nie tylko rodzeństwo, ale również najlepsi przyjaciele. Ich opiekunowie przekonali się o tym dzięki pewnej niezwykłej historii. Pewnego dnia Koko utknęła na strychu. Nie potrafiła samodzielnie zejść, więc tymczasowy opiekun zabrał ją na dół. Początkowo wydawało się, że pozostałe koty zostawiły swoją mniej zaradną siostrę. Jednak następnego dnia wydarzyło się coś, co poruszyło opiekunów. Loko dosłownie zapukał do drzwi, szukając Koko! Od tamtej pory rodzeństwo jest nierozłączne. Kotki nawołują się, wspólnie bawią i troszczą o siebie. Ich wzajemne przywiązanie jest tak silne, że opiekunowie nie wyobrażają sobie całkowitego rozdzielenia tej dwójki.
Wspólny dom dla kotków
Koko i Loko są już gotowe, aby rozpocząć nowy rozdział życia. Największym marzeniem ich opiekunów jest znalezienie dla nich wspólnego, kochającego domu. Dopuszczają również adopcję do dwóch domów, pod warunkiem że kotki będą mogły nadal przebywać blisko siebie. To przesłodkie, pełne uroku zwierzaki, które potrzebują przede wszystkim bezpieczeństwa, cierpliwości i miłości.
Może właśnie ktoś z naszych Czytelników ma miejsce dla Koko i Loko? A jeśli nie możecie przygarnąć kotków, warto udostępnić ich historię. Być może dzięki temu dotrze ona do osób, które podarują rodzeństwu dom na całe życie. Bo choć ich historia zaczęła się w stodole i pudełku na ganku, zasługują na to, aby jej dalszy ciąg rozgrywał się już na ciepłej kanapie, u boku kochających ludzi.
Telefon kontaktowy: 505 982 729





Napisz komentarz
Komentarze