Poniedziałek, 14.10.2019

Niepewna przyszłość inwestycji w kozielskim porcie

  • 17.07.2019, 13:37
  • Andrzej Kopacki
Niepewna przyszłość inwestycji w kozielskim porcie Andrzej Kopacki Kapitan żeglugi śródlądowej Czesław Szarek (pierwszy z lewej) oraz prezes KKT Jarosław Zemło podczas jednej z konferencji prasowych poświęconych reaktywacji kozielskiego portu
Praktycznie od roku trwa zawieszenie prac budowlanych w kozielskim porcie. Na razie nic nie wskazuje na to, że ta kuriozalna sytuacja ulegnie zmianie. Inwestycja jest skutecznie blokowana, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie chce powiedzieć dlaczego. Przyszłość nowoczesnego centrum logistycznego w kozielskim porcie stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Głównym partnerem Spółki Kędzierzyn-Koźle Terminale (KKT) w realizacji całego przedsięwzięcia miało być PKP. Kolej wchodząc do tej spółki, wnosiła aportem swoją nieruchomość oraz całą infrastrukturę. Oba podmioty miały wspólnie rozwijać kozielski port. W październiku 2017 roku Spółka Kędzierzyn-Koźle Terminale otrzymała nawet pisemne potwierdzenie od PKP SA, że umowa jest wynegocjowana, i był to sygnał do ruszenia z budową centrum logistycznego. Wkrótce potem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nastąpiła całkowita zmiana frontu.

Rozpoczęło się torpedowanie całego przedsięwzięcia. W marcu 2018 roku inwestor otrzymał jednozdaniową informację, że PKP SA odstępuje od dalszych negocjacji dotyczących najmu torowiska na terenie portu. Nie podano przy tym żadnych konkretnych powodów tej decyzji. Była ona całkowicie niezrozumiała w kontekście realizowanej w kozielskim porcie inwestycji o wartości 400 mln zł. Odmowa dalszej współpracy ze strony, należącej do Skarbu Państwa, kolejowej spółki spowodowała całkowite wstrzymanie prac budowlanych w porcie.

Utopione miliony?

Źródłem problemu jest zdewastowany i nieużytkowany od wielu lat odcinek linii kolejowej liczący raptem 500 metrów. Spółka Kędzierzyn-Koźle Terminale postanowiła zmodernizować go na swój koszt (za 11 mln zł), nie narażając tym samym PKP SA na żadne wydatki. Jednak brak tego fragmentu torowiska, którego właścicielem jest PKP SA, odcina przyszły port od połączenia kolejowego, które dla centrum logistycznego ma kluczowe znaczenie. Z rozmowy, którą przeprowadziliśmy 10 lipca z prezesem spółki KKT Jarosławem Zemło, wynika, że sytuacja praktycznie nie zmieniła się od zeszłego roku.

- Z naszej strony próbujemy cały czas podejmować działania, które doprowadziłyby do ponownego uruchomienia inwestycji. Jesteśmy zdeterminowani, aby ruszyć z robotami budowlanymi. Jednak do tego potrzeba połączenia kolejowego, a jak wiemy, sytuacja jest patowa. Nie mamy w tej sprawie żadnej informacji ze strony Zarządu PKP SA - powiedział Jarosław Zemło.

Także nasza redakcja zwróciła się z pytaniem do rzecznika prasowego PKP SA, dlaczego spółka ta odstąpiła od dalszych negocjacji w sprawie najmu 500-metrowego zdewastowanego torowiska w Kędzierzynie-Koźlu. Niestety, nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi w tej sprawie.

Ze strony inwestora pojawiły się nawet propozycje alternatywnego rozwiązania tej sytuacji.

- Jeżeli nie wchodzi w grę dzierżawa ani sprzedaż terenu, to chcieliśmy chociaż uzyskać prawo do przejazdu, a tory, które wybudowalibyśmy za nasze pieniądze, stałyby się własnością PKP. Żadna z tych opcji nie została jednak przyjęta - zaznacza Jarosław Zemło, dla którego takie zachowanie jest nieracjonalne i niebiznesowe, bo przecież dla PKP taka umowa to czysty zysk.

Przypomnijmy, do tej pory spółka KKT zainwestowała ponad 50 mln zł kapitału własnego. Docelowo port miał zatrudniać około 400 osób.

O dziwo, jeszcze w zeszłym roku inna spółka należąca do monopolisty, a konkretnie PKP PLK, poinformowała, że ma do dyspozycji ponad dwa kilometry torów kolejowych, które bez przeszkód może wydzierżawić. Negocjacje i podpisanie umowy z PLK zajęło spółce Kędzierzyn-Koźle Terminale tylko dwa tygodnie. Spółka PLK z siedzibą w Tarnowskich Górach zaoferowała przepustowość na poziomie 10 mln ton i była otwarta na współpracę. Tym bardziej że wydała ponad 8 mln zł na podłączenie kozielskiego portu do czynnej linii kolejowej z najnowocześniejszymi urządzeniami odpowiadającymi za bezkolizyjny transport z i do przyszłego centrum logistycznego w Koźlu.

Jednak nieudostępnienie 500-metrowego torowiska, znajdującego się pod skrzydłami PKP SA, de facto odcięło przyszłe centrum logistyczne od kolei. Prezes KKT nie pojmuje, dlaczego PKP, strategiczna spółka należąca do Skarbu Państwa, podejmuje tak nierynkowe i nieracjonalne decyzje, zwłaszcza że inny podmiot tej grupy - PKP PLK - był od samego początku pozytywnie nastawiony do idei współpracy. Ale do czasu.

Temat dla Barei

Z informacji przekazanej nam 10 lipca przez prezesa Jarosława Zemło wynika, że ostatnio również PKP PLK Tarnowskie Góry wypowiedziało KKT umowę najmu dwóch kilometrów torów wraz z infrastrukturą kolejową, które dawały inwestorowi ostatnią nadzieję, że połączenie zostanie jednak uruchomione.

- Miał miejsce audyt wewnętrzny w PKP PLK. Spotkaliśmy się nawet z pracownikami PKP PLK, którzy przeprowadzali ten audyt. Potem otrzymaliśmy informację, że spółka wypowiada nam umowę bez podania przyczyny. Umowa była zawarta na czas nieokreślony z zapisem, że obie strony będą dążyły do podpisania umowy długoterminowej na 25 lat, gdzie my będziemy odpowiedzialni za remont torów - tłumaczy Jarosław Zemło, przypominając po raz kolejny, że PKP PLK miało ogromny interes w tym, aby współpracować z przyszłym centrum logistycznym, ponieważ obecnie wspomniana spółka kolejowa posiada wolne moce przerobowe.

- Wystąpiliśmy do PKP PLK o cofnięcie tej decyzji, ale nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Ponadto zwróciliśmy się trzykrotnie do Urzędu Transportu Kolejowego (UTK). Dostaliśmy najpierw jakieś dziwne i niezrozumiałe odpowiedzi, po czym w reakcji na nasz trzeci wniosek UTK odpowiedział nam, że sprawa nie leży w jego kompetencji. To co najmniej komiczna argumentacja, bo właśnie UTK jest od tego, żeby tworzyć przepisy, a w szczególności takie, które umożliwiają podłączenie portów śródlądowych do linii kolejowych. UTK przekazał więc sprawę do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka. Do dziś nie możemy doprosić się nawet o sygnaturę tej sprawy, choć jesteśmy stroną w postępowaniu - nie kryje oburzenia prezes KKT, który w tej bulwersującej sprawie zwrócił się do najwyższych władz państwowych, włącznie z premierem Mateuszem Morawieckim, prosząc go o pomoc.

Dostaliśmy pismo od Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który odpowiedział nam, że PKP prowadzi prace studyjne, w jaki sposób podłączenie portu w Kędzierzynie-Koźlu wpłynie na ogólnopolską sieć kolejową - ujawnia Jarosław Zemło. Niezrozumiałe jest dla niego także stanowisko Ministerstwa Infrastruktury, z którego wynika, że w związku z planami połączenia portu w Kędzierzynie-Koźlu z siecią linii kolejowych zarządzanych przez PKP PLK trwają prace związane z oceną oddziaływania tego połączenia na system kolejowy w Polsce. Uzyskane w trakcie prac wyniki pozwolą na określenie stanowiska PKP SA oraz kierunków dalszych działań w tej sprawie. Ewentualne decyzje w zakresie zagospodarowania nieruchomości PKP SA muszą być także poprzedzone zabezpieczeniem interesu publicznego - wynika z pisma Ministerstwa Infrastruktury.

- W jaki sposób owe 500 m torów w kozielskim porcie śródlądowym wpływa na system kolejowy w Polsce oraz jaki to interes publiczny musi być zabezpieczony? Moglibyśmy zastanowić się też, czy minister infrastruktury nie bada wpływu takowych połączeń na ogólnopolską sieć kolejową w przypadku portów morskich Szczecin-Świnoujście, a także Gdynia oraz Gdańsk i czy tam też analizuje, czy ma to negatywny wpływ na interes społeczny. Jestem ciekaw, czy w przypadku tamtych portów też ktoś przeprowadzał takie badania - podkreśla Jarosław Zemło.

Immunitet senatora

- Dotarły do nas niepotwierdzone informacje, że podobno interesowała się nami Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wysłaliśmy więc pismo do ABW, w którym stwierdziliśmy, że jeśli instytucja ta ma w stosunku do nas jakiekolwiek wątpliwości, na przykład co do pochodzenia naszego kapitału bądź udziałowców, to jesteśmy otwarci, aby je rozwiać - tłumaczy Jarosław Zemło i przyznaje, że na pismo z datą 23.11.2018 r. do dziś nie otrzymał z ABW żadnej odpowiedzi.

- Ponadto spółka Kędzierzyn-Koźle Terminale wystąpiła do sądu z pozwem przeciwko senatorowi Grzegorzowi Peczkisowi za publikowanie i szerzenie nieprawdziwych informacji o KKT i naszej inwestycji, co godzi w dobre imię spółki. Przed skierowaniem sprawy do sądu wystąpiliśmy z pismem do pana senatora z prośbą o sprostowanie i wycofanie tych nieprawdziwych informacji. No chyba że są prawdziwe, ale wówczas poprosilibyśmy o przedstawienie dowodów, a takich nie ma. Zawnioskowaliśmy w ramach zadośćuczynienia o przekazanie kwoty 50 tys. zł na Dom Dziecka w Kędzierzynie-Koźlu. Pan senator odmówił, więc skierowaliśmy sprawę do sądu. Jednak parlamentarzysta zasłonił się immunitetem. W związku z tym zwróciliśmy się do Kancelarii Senatu RP z wnioskiem o uchylenie immunitetu senatorowi Grzegorzowi Peczkisowi - ujawnił prezes Jarosław Zemło, który nie zamierza się poddawać. Sternik KKT zapewnia, iż jest na tyle zdeterminowany, że bardzo długo będzie walczył o tę inwestycję.

- Robimy wszystko zgodnie z obowiązującym prawem, zarówno polskim, jak i unijnym. Nie mamy nic do ukrycia. Jesteśmy transparentni. Nie widzimy żadnego powodu, aby państwo polskie blokowało tę inwestycję. Nie znamy takiego powodu, gdyż żadna z instytucji nie udzieliła nam w tej sprawie jasnej odpowiedzi - ubolewa prezes KKT.

W tej sytuacji rodzi się pytanie, dlaczego instytucja państwowa, bo za taką niewątpliwie należy uznać PKP SA, paraliżuje państwowy program rozwoju żeglugi śródlądowej na Odrze, uchodzący za jeden ze sztandarowych projektów obecnego rządu. Dlaczego nie podjęto stosownych kroków zmierzających do połączenia portu w Kędzierzynie-Koźlu z krajową siecią kolejową? Tym bardziej że jest to bardzo ważne przedsięwzięcie dla polskiej gospodarki i największa tego typu inwestycja na terenie naszego kraju. Kozielski port miał być najbardziej nowoczesnym i ekologicznym tego typu obiektem w Polsce, który po uruchomieniu dałby duży impuls dla rozwoju miejscowej gospodarki.

Polityka czy coś więcej?

Czy w tej patowej sytuacji samorząd miejski może jakoś wesprzeć inwestora? Zapytaliśmy o to prezydenta Kędzierzyna-Koźla.

- My go cały czas wspieramy. Dla mnie ta sytuacja jest niezrozumiała, podobnie jak dla większości mieszkańców. Mamy port, który stał zdewastowany przez 25 lat i nikt się nim nie interesował. Znalazł się inwestor i nagle ktoś, przez jakieś działania konkurencyjne, a może polityczne, chce tę inwestycję zablokować, wykorzystując do tego celu PKP SA i 500 m torów. Inwestycja stoi, niszczeje. Czyja to decyzja? Nie wiem. Może Kędzierzyn-Koźle źle się komuś kojarzy? W tej sprawie interweniowali już posłowie Tomasz Kostuś i Ryszard Galla. Natomiast nie odczuwam tego wsparcia ze strony pana senatora Grzegorza Peczkisa, który przecież pochodzi z naszego miasta i powinno mu zależeć na tej inwestycji. Aż przykro patrzeć na te potężne zbiorniki, które stoją w porcie i niszczeją - nie kryje irytacji Sabina Nowosielska.

Dotarliśmy do oficjalnego listu senatora Grzegorza Peczkisa, skierowanego do prezydenta miasta. Oto jego fragment: „Mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla nie chcą być oszukiwani ani co do celu inwestycji, ani co do jej skali oddziaływania na środowisko naturalne i jego zanieczyszczenie, ani też co do ewentualnych korzyści finansowych, jakie osiągnie gmina po zbyciu terenu. Pełnienie zaszczytnej funkcji prezydenta naszego miasta jest związane z przekazaniem pani wielkiego zaufania mieszkańców, którzy oczekują i wymagają od pani mądrości, gospodarności i współpracy ze wszystkimi, którzy pragną rozwoju Kędzierzyna-Koźla. Przypuszczam, że gdyby była pani szczera z obywatelami naszego miasta od początku swoich działań w sprawie zbycia terenu portu, nie musiałbym się zajmować tym tematem w ich imieniu”.

 

Andrzej Kopacki
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Pamuła
Pamuła 20.07.2019, 17:16
Dworczyk to ten od tych pomyłek w oświadczeniach majątkowych? To wszystko jasne. Niech jeszcze zbadają oddziaływanie mycia szmatą podłogi na lodowce na Saturnie.
JotPe
JotPe 18.07.2019, 07:35
Nasza smutna rzeczywistość :(
Polityka jest już wszędzie.
A fuuuuuuuuuuj.
Kętaki
Kętaki 17.07.2019, 16:22
Nic tylko podziękować Rudemu, i to on powinien teraz inwestorowi oddać wszelkie zainwestowane pieniądze z własnej kieszeni a nie z podatników...

Pozostałe