Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:07
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Chcieliby, żeby po Kanale Kłodnickim zostało coś więcej niż tylko film

Najstarszy zabytek śląskiej hydrotechniki. Droga wodna z Koźla do Zabrza, wybudowana na przełomie XVIII i XIX wieku i funkcjonująca jeszcze w latach 30. XX wieku, to unikatowy zabytek na skalę kraju. Piotr Zdanowicz - dziennikarz, fotografik, autor książek, filmów i reportaży o tematyce śląskiej oraz współautor filmu "Zapomniane górnośląskie okno na świat - opowieść o Kanale Kłodnickim" - przy okazji premiery produkcji opowiedział nam o tym, dlaczego warto pamiętać o potencjale drzemiącym w Kanale Kłodnickim.
Chcieliby, żeby po Kanale Kłodnickim zostało coś więcej niż tylko film

Autor: Katarzyna Florjańska, Bernard Kowol, Piotr Zdanowicz, Krzysztof Kubicki

- Jesteśmy świadomi, że Kanał Kłodnicki nie jest ósmym cudem świata. Ważniejsze są szpitale, szkoły, wiele innych rzeczy, które są nam potrzebne do życia. Ale tradycja też jest ważna. Nawet ta symbolika korzeni - wydaje nam się, że gdy ktoś mówi o korzeniach, tradycji, to ma na myśli nie wiadomo jak zamierzchłe czasy. Tymczasem korzenie to nie jest przeszłość drzewa, tylko jego teraźniejszość. Jeżeli odetniemy drzewo od korzeni, ono uschnie. Zatem tradycji, tożsamości też nie wolno odkładać w kąt. Na nich można oprzeć wszystkie ważniejsze rzeczy. Nie wierzę, że w jakimś mieście czy kraju troszczy się o szpitale czy szkoły, a nie dba o zabytki - mówi Piotr Zdanowicz.

Premierowy pokaz filmu "Zapomniane górnośląskie okno na świat - opowieść o Kanale Kłodnickim", połączony z recitalem gitarowym, odbył się w Domu Kultury w Dziergowicach. Poza koncertem kompozytora muzyki do filmu - Adama Bula wydarzeniu towarzyszyła prezentacja książki "Kanał Kłodnicki - nieznany świadek górnośląskich dziejów" autorstwa Piotra Zdanowicza, a także spotkanie z twórcami filmu oraz wystawa tematycznych archiwaliów z kolekcji Leonarda Seichtera, który również wystąpił w produkcji. Tę zrealizował duet: Piotr Zdanowicz (scenariusz, reżyseria i narracja) oraz Krzysztof Kubicki (kamery, montaż, dźwięk). Piotr Krysiak zrealizował zdjęcia lotnicze, a dedykowaną filmowi muzykę skomponował artysta z Siemianowic Śląskich - absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach, podróżnik i alpinista - Adam Bul.

Opowieść o kanale

Film powstał w ramach II edycji Marszałkowskiego Budżetu Obywatelskiego Województwa Śląskiego, dzięki projektowi "Ocalić od zapomnienia: Kanał Kłodnicki - historia o dziejach górnośląskiego przemysłu", którego autorką była pomysłodawczyni Inicjatywy na Rzecz Ochrony Reliktów Kanału Kłodnickiego - Katarzyna Florjańska z Katowic. Koordynatorem działań w ramach projektu MBO był Instytut Korfantego w Katowicach, głównie w osobie dr Małgorzaty Tkacz-Janik.

Film jest dokumentalną opowieścią o całym kanale - od sztolni Królowa Luiza w Zabrzu do ujścia w Koźlu, a więc również o jego istniejącym odcinku na terenie współczesnego Kędzierzyna-Koźla.

Wydarzenie zostało przygotowane wspólnie przez Gminne Centrum Kultury i Rekreacji w Bierawie oraz Zespół Filmowy Pro Silesia. Patronat nad nim sprawowało wydawnictwo Silesia Progress, a także Agroturystyka Ketzler’s oraz Garden Cafe z Ciska. Zaproszenie na premierę przyjęli: wójt gminy Bierawa Krzysztof Ficoń i włodarz sąsiedniej gminy Cisek Rajmund Frischko, właściciel kędzierzyńsko-kozielskiej firmy armatorskiej Canal Trans Krzysztof Banasik, Ewa Sternal - właścicielka Mariny Gliwice oraz Zbigniew Borowiec - naczelnik PKP Cargo w Gliwicach, a prywatnie pasjonat lokalnej historii. Wśród zaproszonych było też dwóch kapitanów żeglugi śródlądowej, a także samorządowcy, społecznicy oraz wielu pasjonatów i propagatorów turystyki, historii i kultury. m.in.: Bronisław Piróg, Alojzy Ketzler, Kamil Nowak, Sławomir Wilkowski, Agnieszka Pietruszewska-Pietrek, a także Piotr Krysiak - autor zdjęć lotniczych do filmu oraz Pejter Długosz - właściciel śląskiego wydawnictwa Silesia Progress. W wydarzeniu uczestniczyli również słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Bierawy, dla których była to kolejna okazja do spotkania z historią „niby lokalną”, a jednak ważną dla dziejów całej Europy.

Organizatorzy spotkania zaprosili również pełnomocnika ministra infrastruktury Gabrielę Tomik, a także Małgorzatę Tkacz-Janik z Instytutu Korfantego w Katowicach oraz Katarzynę Florjańską - autorkę projektu MBO, popularyzującego Kanał Kłodnicki. Jednak z powodu perypetii zdrowotnych wspomniane panie nie mogły być w Dziergowicach obecne.

- Oczywiście film, oprócz artefaktów związanych ściśle z Kanałem Kłodnickim, ukazuje też obiekty związane z kozielskim portem oraz wspomina o urządzeniach przemysłowych współistniejących z Kanałem Kłodnickim z początku rewolucji przemysłowej, kiedy Górny Śląsk był po Wyspach Brytyjskich drugim najbardziej zaawansowanym technologicznie regionem w Europie - zaznacza Piotr Zdanowicz. - Niestety, nawet kontekst powstania wspomnianego wcześniej projektu MBO, w tym filmu, wskazuje na pewien paradoks. Otóż na terenie województwa śląskiego, gdzie Kanału Kłodnickiego fizycznie już właściwie nie ma, są ludzie, którzy chcą ratować jego relikty i popularyzować jego historię. Natomiast na terenie Kędzierzyna-Koźla, gdzie ten unikatowy zabytek wciąż istnieje, mało jest osób, które cokolwiek o nim wiedzą, a jeszcze mniej takich, dla których przedstawia on jakąkolwiek wartość - podkreślił.

Nie tylko artefakty

Dlatego też, jak dodaje Zdanowicz, kolejnym przesłaniem filmu jest ukazanie tego problemu i zainteresowanie losami kanałowych artefaktów, ale nie tylko, tych, którzy chcieliby zrobić cokolwiek dla ratowania najstarszego zabytku śląskiej hydrotechniki.

Z autorami filmu rozmawialiśmy po spotkaniu w Dziergowicach.

- Dzieje Kanału Kłodnickiego są ważne w kontekście historii katowickiej i opolskiej części Górnego Śląska również dlatego, że był to czas najbardziej dynamicznego rozwoju oraz skoku cywilizacyjnego całego regionu - mówi Piotr Zdanowicz. - To wówczas powstało nie tylko wiele obiektów przemysłowych, ale także całe kwartały miejskiej zabudowy oraz linie kolejowe, drogi, mosty i masa innych obiektów inżynieryjnych oraz gmachów użyteczności publicznej, z których korzystamy do dziś - dodaje.

Cały artykuł w 7. nr. Nowej Gazety Lokalnej, który ukazał się 22 lutego



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Grzegorz K 11.04.2022 01:11
Pamiętam jak razem tam wędkowaliśmy . Dzisiaj też odkryĺem że zrobiĺeś w maratonie lepszy czas odemnie. Też w pewnym stopniu zająłem się historią . W przyszłym roku wracam po 20 latach do Polski. Wspomnienia już wracają...

Bronek 25.02.2022 07:35
Wartościowy film. Wart obejrzenia, a może trzeba coś odkręcić, odpowiedzieć. Co na to władze miasta

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna