Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:52
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wojciech Żaliński: nie wierzę, żeby nasi siatkarze wrócili bez medalu

Z Wojciechem Żalińskim, przyjmującym Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, rozmawiamy o przygotowaniach do nowego sezonu, rywalach w PlusLidze i mistrzostwach Europy siatkarzy.
Wojciech Żaliński: nie wierzę, żeby nasi siatkarze wrócili bez medalu

- Poprzedni sezon był dla ZAKSY intensywny, ostatni mecz drużyna rozegrała 20 maja. Czy wystarczyło czasu na regenerację?

- Pomimo tego, że późno skończyliśmy rozgrywki, to mieliśmy relatywnie długie wakacje. Oczywiście mowa o zawodnikach, którzy nie uczestniczą w zgrupowaniach reprezentacji swoich krajów. Ja czuję się wypoczęty.

- Przygotowania do sezonu 2023/2024 rozpoczęliście 14 sierpnia. Zawodnicy zawsze mówią, że ten początkowy okres to ciężka orka i chyba nikt tego nie lubi.

- Faktycznie, nie wiem czy znajdzie się na świecie jakiś siatkarz, który powie, że lubi ten okres przygotowań. Bardzo dużo ciężkiej, fizycznej pracy, a mało zajęć, które sprawiają radość, czyli grania w siatkówkę i rywalizacji. Ale wszyscy wiemy, że trzeba to zrobić i przetrwać.

- Krótką odmianą od tej katorgi był dla was wyjazd nad morze na turniej PreZero Grand Prix Polskiej Ligi Siatkówki, gdzie w czteroosobowych składach graliście na piasku.

- To nie były dla nas rozgrywki z wysokim priorytetem, ale wiadomo, że jak wychodzisz grać z innymi drużynami, to włącza się element rywalizacji. Jednak ze względu na naszą skromną liczebność nie byliśmy w stanie podjąć walki z zespołami, które przyjechały do Gdańska z większą liczbą zawodników.

- Obecnie trenujecie zaledwie w sześciu. Zajęcia w tak okrojonym składzie chyba są trudniejsze i bardziej wymagające?

- To jest moment na doskonalenie swojej techniki indywidualnej, na co w trakcie sezonu już za bardzo nie ma czasu. To są zupełnie inne treningi, niż te w okresie startowym. Są tego plusy i minusy. W sezonie trenujemy wszyscy razem dla zespołu, skupiamy się na taktyce i powtarzalności zagrań. Teraz jest czas na pracę indywidualną, nadrobienie jakichś zaległości. Choć zapewne sztab szkoleniowy wolałby mieć szerszą kadrę.

- Zbliżające się rozgrywki PlusLigi zapowiadają się bardzo ciekawie. Drużyny wzmacniają się, a rywalizacja z roku na rok jest coraz bardziej wyrównana. ZAKSA znów ma walczyć o najwyższe cele, ale nie będzie łatwo.

- Od kilku sezonów mówi się, że liga jest coraz mocniejsza, że są coraz silniejsze zespoły, a na końcu i tak o tytuł grają Grupa Azoty ZAKSA z Jastrzębskim Węglem (śmiech). Ja bym chciał, żeby ten trend był utrzymany. Aczkolwiek będzie bardzo ciężko, bo rzeczywiście nasi rywale się wzmocnili. Nie jest to jeszcze moment, w którym realnie możemy ocenić potencjał drużyn. Na pewno kilka ekip będzie bardzo mocnych i chce aspirować do walki o medale. Nie da się ukryć i wiemy to z poprzednich lat, że dużo warunkuje zdrowie siatkarzy i potencjał zespołów często maleje przez kontuzje kluczowych graczy. To jest najistotniejszy element i oby wszyscy byli zdrowie, to wtedy na pewno będziemy rywalizować o złoto w każdych rozgrywkach.

- Motywacja jest silna, bo musicie odzyskać tytuł mistrza Polski.

- Zdecydowanie! Jednak nie zapominamy o obronie tytułu w Lidze Mistrzów. Rok temu w analogicznym momencie przygotowań do sezonu padło pytanie do prezesa naszego klubu: „to co, zdobywamy trzeci tytuł w Lidze Mistrzów?”, a prezes odpowiedział: „oczywiście!”. Wszyscy się wtedy zaśmialiśmy i nie dowierzaliśmy, a w maju to stało się faktem. Po raz kolejny udowodniliśmy, przede wszystkim samym sobie, że jesteśmy zdolni do rywalizacji o najważniejsze tytuły z każdym rywalem.

- 31 sierpnia reprezentacja Polski z siatkarzami Grupy Azoty ZAKSA w składzie rozpoczyna rywalizację w mistrzostwach Europy. Na co stać naszą drużynę?

- Oczywiście będę oglądał mecze naszej kadry. Nie odkryję Ameryki, jak powiem, że naszą reprezentację stać na zdobycie złotego medalu. Nie znam dokładnie wszystkich grup i nie wiem jak się ułoży drabinka, ale chciałbym zobaczyć finał Polska – Włochy. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko sport i wszystko może się zdarzyć, choć nie wierzę, żeby nasi siatkarze wrócili bez medalu.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna