Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 16:38
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Gazeta Lokalna z Kędzierzyna-Koźla ma już 25 lat!

Gazeta Lokalna w Kędzierzynie-Koźlu istnieje już 25 lat! Pierwszy numer ukazał się 26 maja 1999 roku. Przy okazji jubileuszu dziękujemy wszystkim naszym Czytelnikom, Przyjaciołom, Partnerom i Reklamodawcom, że jesteście z nami tyle lat!
Gazeta Lokalna z Kędzierzyna-Koźla ma już 25 lat!

Numer zerowy nowego wydawnictwa na kędzierzyńsko-kozielskim rynku prasowym ukazał się 26 maja 1999 roku. Redaktorem naczelnym był Piotr Gabrysz, a trzon ówczesnej redakcji stanowili: zastępca redaktora naczelnego Andrzej Szopiński-Wisła (zmarł 22.09.2022 r.), sekretarz Bolesław Bezeg, reporter Maciej Modzelewski, kierownik biura Beata Witamborska, a także Sławomir Wilkowski z działu reklamy i Piotr Warner (zmarł 25.11.2018 r.) z działu sportowego. Pojawiły się też teksty kilku współpracowników. Wydawcą był Miejski Ośrodek Kultury, a redakcja mieściła się w Domu Kultury "Lech".

W numerze zerowym (do pobrania poniżej), kolportowanym bezpłatnie, na 16 stronach, w tym sześciu kolorowych, można było przeczytać m.in. wywiady z ówczesnym przewodniczącym rady miasta Ryszardem Pacułtem oraz członkami grupy Just 5, która wystąpiła w Kędzierzynie-Koźlu, były teksty o historii Instytutu Ciężkiej Syntezy Organicznej i Miejskiego Zakładu Komunikacji, a także informacje sportowe. Był też czterostronicowy dodatek turystyczny oraz stałe rubryki: humorystyczne opowiadanie „Gruby i Siwy” oraz wierszowane „Siedlaczkowanie”.

W redakcyjnym wstępniaku pojawiły się zapewnienia: „[...] Pragniemy być najbardziej lokalną gazetą w historii naszego miasta. Pisać o mieście i ludziach w nim mieszkających. Pisać o kulturze i polityce, samorządzie lokalnym i zakładach pracy. Troskach, lękach i radościach – tych małych i dużych. Ogromną wagę przywiązywać będziemy do lokalnego sportu [...]”.

Gazeta rozwijała się z numeru na numer, przybywało stron, tematów i współpracowników. Do końca roku redakcja liczyła ponad 20 osób. 22 grudnia 1999 roku ukazał się 30. numer GL, który miał 32 strony i zapoczątkował nurt „grubych” wydań świątecznych. Rekordowe gazety z 2011, 2012 i 2013 roku liczyły 72 strony.

Drugi numer z 2000 roku przyniósł istotną informację. Redakcja przeniosła swoją siedzibę z Blachowni do Domu Kultury „Chemik”. Wtedy też uruchomiono numer telefonu, który służy gazecie do dziś: 77 483 40 49.

W marcu 2000 roku Piotr Gabrysz przestał być redaktorem naczelnym, a wkrótce zastąpił go Andrzej Szopiński-Wisła. Od 90. numeru „Lokalna” dorobiła się dwóch dziennikarzy na etatach. Z rangi współpracowników awansowali Agnieszka Kurpińska i Grzegorz Łabaj. W 150. numerze informowaliśmy, że z początkiem maja 2002 roku wiceprezydentem Kędzierzyna-Koźla ds. oświatowych i społeczno-gospodarczych został 36-letni Piotr Gabrysz – były redaktor naczelny „Gazety Lokalnej”. W lecie 2002 roku zmienił się naczelny, a Andrzeja Szopińskiego-Wisłę zastąpił Bolesław Bezeg. Wielkim wydarzeniem medialnym w mieście było uruchomienie 17 lipca 2002 roku strony internetowej gazety. Równie istotne było wyjście tytułu z miasta. Od 11 września 2002 roku tygodnik ukazywał się w całym powiecie kędzierzyńsko-kozielskim.

Od 246. numeru korektorką została Ewa Żabska, która na tym odpowiedzialnym stanowisku zastąpiła Zofię Wisłę. Z kolei w numerze 259. dział reklamy zasilił Artur Ściański, który wkrótce został jego szefem i kieruje nim do dziś.

Koniec 2006 i początek 2007 roku był bardzo burzliwym okresem w historii gazety. Część radnych miejskich chciała natychmiastowego zaprzestania wydawania tygodnika przez Miejski Ośrodek Kultury i przekazywania na niego dotacji z budżetu miasta. Wśród rajców byli tacy, którzy kilka lat wcześniej uważali wydawanie miejskiej gazety za zasadne, a nawet brali udział w jej tworzeniu. Tym samym 24 stycznia 2007 roku ukazał się ostatni numer „Gazety Lokalnej” w dotychczasowej formie. Na decyzję o likwidacji gazety z niecierpliwością czekali inni. Natychmiast w sprzedaży pojawił się periodyk podszywający się pod „Gazetę Lokalną” ze słowem „lokalny” w nazwie. Odpowiedź była błyskawiczna. Już 30 stycznia „prawdziwa” „Lokalna” znalazła się w sprzedaży, ale ze zmienioną nazwą: „Nowa Gazeta Lokalna”.

We wstępniaku od redakcji było: „[...] Witamy Was pod nowym tytułem i w nowej formie organizacyjnej, niby nowi, ale przecież ci sami, co od lat. Zgodnie z wolą rady miasta „Gazeta Lokalna” została usamodzielniona. Ponieważ nie dano nam szansy na zachowanie tytułu, byliśmy zmuszeni, wzorem większych mediów, do zarejestrowania „zupełnie nowego” tytułu – „Nowa Gazeta Lokalna”. [...] Mimo iż na rynku pojawiają się nowe tytuły, i zapewne nie powiedziano w tym temacie ostatniego słowa, zostańcie z nami. Na długie lata, bo „Lokalna” jest tylko jedna”.

Wydawcą została Agencja Dziennikarska „Co i Kiedy”, a następnie spółka z ograniczoną odpowiedzialnością pod nazwą Lokalna, założona przez pracowników i tak jest do dziś. Tygodnik zaczął ukazywać się we wtorki zamiast w środy. Redakcja przeniosła się do Domu Kultury „Chemik” na Jana Pawła II 36. W kolejnych latach nastąpiły dwie przenosiny siedziby, najpierw na ul. Grunwaldzką, a później do Koźla, na ul. Józefa Balwirczaka 1, gdzie jesteśmy do dziś. 31 lipca 2007 roku Bolesław Bezeg po raz ostatni pojawił się na łamach gazety jako redaktor naczelny. Jego funkcję przejął Jakub Dźwilewski.

Ważnym wydarzeniem było uruchomienie 21 lipca 2008 roku portalu Lokalna24.pl, który przez te lata bardzo się rozwinął. Dostarcza mieszkańcom miasta i powiatu najwięcej wiadomości i jest najchętniej odwiedzaną stroną informacyjną z Kędzierzyna-Koźlu. Docenili to fachowcy. Magazyn „Press” uznał stronę Lokalna24.pl za czwartą najlepszą w Polsce w kategorii portali gazet lokalnych. Lokalna24.pl otrzymywała też nominacje do ogólnopolskiego konkursu SGL Local Press.

Pod koniec 2012 roku nastąpiły zmiany w kierownictwie gazety. Redaktorem naczelnym przestał być Jakub Dźwilewski, a z początkiem nowego roku funkcję tę powierzono Grzegorzowi Łabajowi. Kieruje on wydawnictwem do dziś.

W międzyczasie NGL postawiła na własny kolportaż, rezygnując ze współpracy z większością dużych koncernów, które zajmowały się dostarczaniem gazet do punktów sprzedaży. Postawiliśmy na lokalność i chęć dotarcia do wszystkich zakątków miasta i powiatu. Niestety, czasy się zmieniają. Każdego roku ubywa kiosków i małych sklepików, w których mieszkańcy mogli kupić swoją ulubioną gazetę, a duże sieci handlowe nie są zainteresowane dystrybucją prasy lokalnej. Mali, lokalni wydawcy są pozostawieni sami sobie. W tej trudnej sytuacji nie ma żadnych rozwiązań systemowych, ani wsparcia rządowego. Apele środowisk dziennikarskich pozostają bez echa.

"Wpływy z działalności w internecie to za mało. Gdy znikają kioski, małe sklepiki, które sprzedają papierowe lokalne tygodniki, to grozi zamykaniem redakcji. Są już tytuły, które się zamykają. W ciągu ostatnich lat zamknęło się kilka" - mówił w rozmowie z TVN Andrzej Andrysiak, wydawca tygodnika "Gazeta Radomszczańska" i prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych. A prezes Izby Wydawców Prasy Marek Frąckowiak w tym samym materiale dodał: "Nie mamy ze strony władz w Polsce żadnego wsparcia dla prasy. Polska jest chyba jednym z bardzo niewielu, jeśli nie jedynym krajem w Europie, który takich systemów nie ma."

W tych trudnych czasach dla prasy Nowa Gazeta Lokalna cały czas wychodzi regularnie. Nie złamały nas ani kryzysy gospodarcze, ani pandemia COVID-19, która okazała się zabójcza dla wielu redakcji w Polsce. Również w Kędzierzynie-Koźlu inne gazety przestały ukazywać się regularnie, a nawet zniknęły z rynku.

Ćwierć wieku to szmat czasu. Przez te lata wydrukowaliśmy kilka milionów egzemplarzy. Gazeta zmieniała wygląd i skład osobowy. Kierowało nią pięciu naczelnych. Przez redakcję przewinęły się dziesiątki autorów, którzy napisali tysiące tekstów. Przez 25 lat wydaliśmy blisko 1300 numerów „Lokalnej”, dodatków bezpłatnych i wydań specjalnych. Kosztowało to redakcję mnóstwo pracy, ale dawało też radość tworzenia czegoś wyjątkowego. Bo dla nas, a mamy taką nadzieję, że i dla sporej liczby mieszkańców powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, gazeta jest czymś ważnym.

Przy okazji jubileuszu dziękujemy wszystkim naszym Czytelnikom, Przyjaciołom, Partnerom i Reklamodawcom, że jesteście z nami tyle lat!  



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna