O wyprawie Rafała Turemki pisaliśmy TUTAJ. Pod koniec sierpnia motocyklista wyruszył w podróż po Stanach Zjednoczonych. Wcześniej odwiedził między innymi Bonneville Salt Flats i Park Narodowy Yellowstone. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Teraz ma za sobą kolejny niezwykle malowniczy odcinek trasy.
8 września dotarł w okolice Mount Rushmore w Dakocie Południowej. Po drodze zwiedził Custer State Park i przejechał słynną Needles Highway – wąską, krętą trasą poprowadzoną pomiędzy skałami i lasami Black Hills.
Jednym z głównych punktów tego etapu było Mount Rushmore, gdzie w granitowej skale wykuto twarze czterech amerykańskich prezydentów. Rafał odwiedził również położony niedaleko pomnik Szalonego Konia - Crazy Horse Memorial.
- Robi to niesamowite wrażenie na żywo. Rzeźba cały czas nie jest skończona i jeszcze wiele lat minie, zanim zostanie ukończona - relacjonuje motocyklista.
Noc w Badlands i ostrzeżenie przed grzechotnikami
Dzień później Rafał Turemka ruszył do Badlands. To właśnie tam zdecydował się na kolejny nocleg pod namiotem. Przy rejestracji na kempingu usłyszał jednak ostrzeżenie, które w Europie raczej nie należy do standardowego zestawu porad dla turystów.
- Pani ostrzegała mnie, żebym uważał na grzechotniki. Żadnego incydentu nie było. Nie zobaczyłem żadnego na żywo, trochę szkoda. Chciałem zobaczyć, może nie w moim namiocie, ale gdzieś z daleka - żartuje Rafał.
Ostrzeżenie nie było bezpodstawne. W Badlands występuje grzechotnik preriowy, dlatego służby parku zalecają turystom zachowanie ostrożności. Kolejne kilometry prowadziły już w stronę Chicago. Po drodze Rafał zatrzymywał się na niewielkich kempingach i farmach. Jeden z noclegów szczególnie zapadł mu w pamięć.
Na miejscu miał do dyspozycji miejsce na namiot i motocykl, zadaszoną altanę, kuchnię, część jadalną, toalety i prysznice. Właściciel pozwolił mu również częstować się warzywami z ogrodu. Był stary Volkswagen Garbus, miejsce na ognisko, a nawet niewielkie jeziorko, po którym z powodu suszy pozostały już tylko zarośla. Wieczorem gospodarz przyniósł mu drewno oraz pianki marshmallow.
- Pianki robi się na ognisku, na patyku. Tak jak wszyscy zawsze widzieliśmy na filmach - opowiada Rafał.
To właśnie takie przypadkowo znalezione miejsca i spotkania z mieszkańcami stają się jednym z najmilszych elementów całej podróży.
Z Chicago na legendarną Route 66
13 września Turemka dotarł do Chicago. Chciał rozpocząć Route 66 dokładnie w miejscu, w którym zaczyna się jej historyczny przebieg. Nie obyło się jednak bez komplikacji. Część ulic była zamknięta, a poruszanie się po mieście utrudniała organizowana tego dnia impreza biegowa. Później problemy sprawiała także nawigacja. Oznaczenia Route 66 nie wszędzie są ciągłe, a sama historyczna trasa nie funkcjonuje już jako jedna droga. W wielu miejscach trzeba korzystać z objazdów albo wyszukiwać dawny przebieg szosy.
- Na początku oznaczenia są, ale później się urwały i trochę pobłądziłem. W wielu miejscach trzeba było robić objazdy. Ale dałem radę - opowiada.
Historyczna Route 66 została wytyczona w 1926 roku. Prowadzi z Chicago w kierunku Kalifornii, przecinając osiem stanów. Jej pierwotna długość wynosiła około 2448 mil, czyli blisko 3940 kilometrów. Dla Rafała to jeden z najważniejszych punktów całej amerykańskiej wyprawy.
- Pierwsze wrażenia z Route 66 są takie, że co chwilę najchętniej bym się zatrzymywał, robił zdjęcia i oglądał kolejne miejsca - mówi. Przy drodze co chwilę pojawiają się stare stacje benzynowe, motele, restauracje, neony i inne pamiątki z czasów, gdy Route 66 była jedną z najważniejszych tras prowadzących na zachód Stanów Zjednoczonych.
15 września motocyklista był już w trakcie przemierzania pierwszych odcinków legendarnej drogi. Na moment zdecydował się jednak z niej zjechać. Ruszył w stronę Nashville, gdzie zaplanował jednodniową przerwę i spotkanie z przyjaciółmi. Potem wrócił na Route 66, by kontynuować podróż na zachód.
Oryginalnym śladem Route 66
W środę, 16 września, Rafał dotarł do kolejnego wyjątkowego miejsca w okolicach Auburn w stanie Illinois.
- Udało mi się odnaleźć jeden z najstarszych odcinków 66. Ma 1,4 mili. Jest to oryginalny odcinek trasy z 1926 roku - opowiada Rafał.
Historic Brick Road leży na północ od Auburn, około 20 mil, czyli 32 kilometrów, na południe od Springfield. Fragment biegnie wzdłuż Snell Road i Curran Road i ma około 1,4 mili, czyli nieco ponad 2,2 kilometra. Jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych reliktów dawnej Route 66 w Illinois.
Historia tego miejsca jest nieco bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Droga początkowo funkcjonowała jako Illinois Route 4 i w latach 1926-1930 znalazła się w przebiegu nowo wyznaczonej US Route 66. Zachowana do dziś ceglana nawierzchnia pojawiła się podczas późniejszej modernizacji na początku lat 30. Cegły układano ręcznie na wcześniejszym betonowym podłożu. Odcinek Illinois Route 4 North of Auburn znajduje się w amerykańskim National Register of Historic Places.
Dla Rafała, który postawił sobie za cel przejechanie Route 66 możliwie wiernie jej historycznym śladem, takie miejsca są jednym z głównych powodów całej podróży. A przed nim wciąż długa droga.
- Według mapy z Route 66 zostało mi do pokonania około 3 tysięcy kilometrów. Ta odległość na pewno się jednak zmieni, bo są miejsca, do których będę chciał po drodze zboczyć. Finalnie kilometrów może być dużo więcej – przyznaje Rafał.
I mowa tylko o samej Route 66. Do zakończenia całej podróży po Stanach Zjednoczonych licznik motocykla wzrośnie jeszcze znacznie bardziej.
6300 kilometrów za nim
Na liczniku wyprawy jest już około 6300 kilometrów i dziewięć odwiedzonych stanów. A Rafał wciąż znajduje się dopiero w trakcie jednego z najważniejszych etapów podróży.
Nie zniknęły też codzienne problemy związane z samotnym przemierzaniem ogromnych przestrzeni Stanów Zjednoczonych. Jednym z nich pozostaje olej do motocykla. BMW, którym podróżuje Rafał, zużywa go cały czas w niewielkich ilościach, tymczasem znalezienie odpowiedniego produktu okazało się znacznie trudniejsze niż w Europie.
- To nie jest tak jak u nas, że praktycznie na każdej stacji jest duży wybór olejów. Tutaj naprawdę miałem problem ze znalezieniem odpowiedniego - przyznaje.
Do tego dochodzą olbrzymie odległości, paliwo i ciągłe poszukiwanie noclegów. Za galon benzyny Rafał płacił ostatnio około 4,10 dolara czyli stosunkowo niewiele patrząc na Polskie realia. Mimo trudności nie kryje, że właśnie na taki etap wyprawy czekał najbardziej. Przed nim kolejne tysiące kilometrów Route 66 - przez Missouri, Kansas, Oklahomę, Teksas, Nowy Meksyk i Arizonę, aż do Kalifornii. Tam czeka jeden z symbolicznych celów wyprawy – zakończenie Route 66 nad Pacyfikiem w Santa Monica.




Napisz komentarz
Komentarze