Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 17:49
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Ruiny pałacu mają szansę na drugie życie

Za górami, za lasami… no, może nieco bliżej, bo tuż za granicą naszego powiatu, w Sławikowie (gmina Rudnik, powiat Raciborski, województwo Śląskie) stoi piękny pałac. Do niedawna nie był widoczny z ulicy, a wiele osób nie miało o nim pojęcia.
Ruiny pałacu mają szansę na drugie życie

A to dlatego, że sam pałac obrośnięty był bluszczem, a jego teren gęstymi krzakami i drzewami. Od roku jednak wszystko się mieniło. Znaleźli się chętni do opieki tym opuszczonym od lat obiektem.

- Kilka lat temu, jak zostałem radnym, zacząłem dopytywać o pałac w Slawikowie . Ówczesny wójt Pieruszka chciał go jednak sprzedać i pozbyć się kłopotu. Po wyborach, kiedy wójtem został Piotrek Rybka dogadaliśmy się, że trzeba będzie założyć stowarzyszenie, które będzie działało z gminą po to, aby ratować zabytki na terenie naszej gminy. Zdecydowaliśmy się na założenie koła terenowego „Pro Fortalicium”, aby skorzystać z ich marki. I tak od ponad roku prężnie działamy i staramy się pozyskać pomoc i dotację. Niestety czas pandemii nie służy i musimy sobie radzić sami. Na szczęście jest sporo chętnych osób do pracy – powiedział Artur Osak, prezes koła terenowego Pro Fortalicium Gmina Rudnik.

Pałac nie będąc przedmiotem kompleksowych badań archeologów i historyków nie ma sprecyzowanie określonej daty powstania. Edward Wieczorek określa powstanie pałacu na koniec XIX wieku, z kolei Tadeusz Chrzanowski i Marian Kornecki w Katalogu zabytków sztuki w Polsce datował powstanie pałacu jako III ćwierć XIX wieku. Grzegorz Wawoczny natomiast powiązał budowę pałacu z Fryderykiem Grzegorzem von Lautensac, który mieszkał w Sławikowie. Następnie, w latach 1795–1831 należał do rodziny Eichendorffów. W latach 1856–1865 został przebudowany przez Ernesta von Eikstedta w duchu XIX-wiecznego eklektyzmu z dominującymi akcentami neoklasycystycznymi. Pałac należał do potomków Ernesta von Eikstedta do 1945 r. Pałac został częściowo zniszczony w czasie walk o przyczółek łubowicki między Wehrmachtem i Armią Czerwoną pod koniec II wojny światowej. W czasach PRL wyposażenie pałacu zostało rozkradzione a sam pałac popadł w ruinę.

Pałac jest otoczony parkiem o powierzchni 6 ha, w którym rosną drzewa liściaste i znajduje się ruina kaplicy nagrobnej von Eikstedtów wybudowanej w stylu neogotyckim. W otoczeniu pałacu znajdują się również ruiny dawnego spichlerza i oranżerii. Po 1989 r. pałac przeszedł we władanie Agencji Nieruchomości Rolnych, która sprzedała go prywatnemu inwestorowi. W 2005 r. inwestor przekazał nieruchomość gminie Rudnik, gdyż nie stać go było na utrzymanie tego zabytku. W 2011 wójt gminy planował wystawić ją na licytację.

O pałacu piszemy nieprzypadkowo, bowiem wśród jego nowych opiekunów są również osoby z Kędzierzyna-Koźla. To liczna grupa eksploratorów i miłośników urbexów oraz zabytków, a także fotografowie.

- Do Sławikowa nie trafiłam przypadkiem. Dzieląc ze znajomymi pasję urbexu, zwiedzania, fotografii, umówiłam się na zwiedzanie obiektu z Arturem Osakiem, starym kolegą ze świata rekonstrukcji historycznej. To on jest inicjatorem i motorem napędowym do działań, aby ten obiekt nie został zapomniany. Moja wielka pasja, skierowana ku śląskim pałacom, nawet tym w największej ruinie, dziś ma swój upust w tym, że czynnie mogę brać udział w ratowaniu zabytku i przebywaniu wśród ludzi, którzy myślą tak samo i nie patrzą jak na wariata, który co drugi weekend wstaje o 7 rano, pakuje się do auta ze znajomymi z miasta, ma ze sobą sprzęt sprzątający i jedzie zrobić coś, co sprawia satysfakcję. A przychylne opinie turystów zaczynają być najfajniejszą nagrodą – powiedziała Aleksandra Folczyk z Kędzierzyna-Koźla.

W sprawy pałacu zaangażowali się także osoby z innych części kraju. Wszystko co robią, robią zupełnie bezinteresownie.

- Do Sławikowa trafiłem przez przypadek. Podczas wizyty u znajomych w Kędzierzynie-Koźlu padło hasło, że jedziemy sprzątać ruiny. Oczywiście się zdecydowałem, tym bardziej, że większość z tych osób znałem już wcześniej, więc była to świetna okazja do spotkania się. Widać, że ci ludzie mają pasję i zamiłowanie do tego. Angażują się. To ludzie podobni do mnie. Cieszę się, że mogę brać w tym udział – powiedział Marcin Sowiński z Radomska (woj. Łódzkie).

W ostatnim czasie przed pałacem w Sławikowie odbyły się już dwie imprezy – piknik z okazji dnia dziecka, oraz zlot pojazdów zabytkowych. Mieszkańcy gminy zgodnie twierdzą, że od lat w okolicy nie działo się tak dużo i żadne wydarzenia nie ściągały tylu zainteresowanych. Pałac można zwiedzić w każdą niedzielę w godzinach od 12 do 17.

- Mamy zamiar doprowadzić pałac do takiego stanu, aby można było bezpiecznie się w nim poruszać. Docelowo na wieżach mają powstać punkty widokowe, ale to będzie bardo kosztowne, dlatego to na razie odległe plany - dodał Artur Osak.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama