Reklama
niedziela, 14 czerwca 2026 15:57
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

To trudna i odpowiedzialna praca, a jednocześnie niedoceniana

Adam Kowalczyk od 12 lat jest ratownikiem medycznym kontraktowym. Natomiast Dawid Rossa od 6 lat jest ratownikiem medycznym etatowym, a oprócz tego strażakiem i prezesem OSP Stare Koźle. I choć w pracy większość czasu spędzają w karetce, to każdy dzień wygląda zupełnie inaczej.
To trudna i odpowiedzialna praca, a jednocześnie niedoceniana

Autor: od lewej: Adam Kowalczyk i Dawid Rossa

- Czym różni się praca na etacie od kontraktu?

Adam: Służby na etacie mają dwanaście godzin, a później jest czterdzieści osiem godzin wolnego. Natomiast na kontrakcie nie obowiązuje nas norma pracy. Pracujemy całą dobę, czasami po trzydzieści sześć godzin, a nawet po czterdzieści osiem. Gdyby wszyscy ratownicy medyczny byli na etatach, to w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim jeździłyby tylko dwie karetki, zamiast czterech. Takie są braki kadrowe i to jest problem w całej Polsce. Pracujemy po trzysta godzin miesięcznie.

Dawid: Osoba będąca na kontrakcie ma minimum dwadzieścia pięć dyżurów na miesiąc, czyli są to dwa pełne etaty. Na etacie jest siedem osób, a na kontrakcie aż dwadzieścia dziewięć.

Kiedy jest czas na sen lub odpoczynek?

Adam: Zdarzają się dyżury, że podczas dwudziestu czterech godzin w karetce mamy jedynie dwie godziny na sen. Wykorzystujemy czas między wyjazdami.

Jakie karetki jeżdżą w naszym powiecie?

Dawid: W każdym powiecie Opolszczyzny jest jedna karetka specjalistyczna, czyli z lekarzem na pokładzie. Pozostałe są podstawowe, czyli z samymi ratownikami. Niestety z racji braków kadrowych coraz częściej w karetkach specjalistycznych nie ma lekarza, tylko jest trzeci ratownik.

Czyli nie wypadamy źle na tle pozostałych powiatów?

Dawid: Wręcz przeciwnie. W Kędzierzynie-Koźlu na większości dyżurów jest lekarz. Na przykład powiat głubczycki na trzydzieści dyżurów tylko w dziesięciu ma lekarza. Podobnie jest w powiecie strzeleckim.

- Systemowe karetki są cztery na cały powiat. Do czego więc służą pozostałe?

Adam: Jedna karetka jest przy zakładach w Azotach, ale to prywatny ambulans. Spółka ma również swoją straż pożarną, która nie wyjeżdża poza zakłady. Jest karetka do zabezpieczeń, która stoi zawsze podczas meczów przy hali sportowej. Kolejny ambulans jest karetką transportową pomiędzy szpitalem a lądowiskiem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego na wyspie i służy tylko do tego. Systemowe karetki są cztery - jedna przy kozielskim szpitalu, dwie przy szpitalu na ulicy Judyma oraz jedna w Polskiej Cerekwi.

 

Całą rozmowę z Adamem i Dawidem przeczytacie w najnowszym wydaniu Nowej Gazety Lokalnej, która ukarze się we wtorek, 21 grudnia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: po co to komu niemaja na co kasy wydawac......... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 13:12 Źródło komentarza: DW 421 do rozbudowy. Powstanie także obwodnica Błażejowic i Łanów. ZDJĘCIA Autor komentarza: sugeruję Treść komentarza: wracaj do siebie za Bug... Data dodania komentarza: 14.06.2026, 11:11 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: INGO Treść komentarza: Ale niemieckie pieniądze z unii europejskiej, to już inna sprawa. Data dodania komentarza: 14.06.2026, 10:06 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Normalny człowiek stoi stabilnie na wyprostowanych nogach, gdzie szerokość rozstawu nóg równa się mniej więcej szerokości obręczy barkowej. Istnieją pozycje bardziej stabilne, „specjalne” np. pozycja z wykrokiem, pozycja z szerokim rozstawem nóg z ugięciem w kolanach (sztuki walki, sport). Na czymś takim jak hulajnoga człowiek nie ma żadnej stabilności, gdyż stoi „noga za nogą”, czyli w pozycji zupełnie nijakiej. Hulajnoga to był pojazd, a raczej zabawka, wymyślony dla biedaków, których nie było stać na rower i było to w czasach pokolenia urodzonego mniej więcej w połowie zeszłego wieku. Co się stało, że wymyślono takie coś, z napędem niezależnym (czyli bez popychania nogą jak sama nazwa wskazuje) i to pozwalającym osiągać prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę?! Rozumiem marketing, ale głupoty ludzi już nie. I tak samo głupoty ustawodawcy – takie coś powinno być zdelegalizowane! Władza rozpatruje kaski dla nieletnich na rowerach a o hulajnogach nic. Bezpieczniejsze byłyby już elektryczne wrotki czy rolki, ale nie chcę prowokować. A w ramach profilaktyki – podobny rajdowy as jednośladu przemykał codziennie ulicą Chrobrego w Koźlu w okolicach godziny 6:00. Wyeliminujcie go z ruchu zanim stanie mu się krzywda lub komu innemu. Chyba że to ten sam, co skończył w Azotach. Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:58 Źródło komentarza: Śmierć 48‑latka na hulajnodze elektrycznej. Kluczowe ustalenia dopiero przed biegłym Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Artykuły z tymi kiepskimi techniczne i perspektywicznie zdjęciami wyglądają na klikbajty typu „wróżenie z fusów”. Równie dobrze można by powiedzieć, że zdjęcie przedstawia kamienicę w Kędzierzynie na rogu ul. Grunwaldzkiej i Al. Jana Pawła II, po lewej widać fragment dworca kolejowego w Kędzierzynie a po prawej nieistniejącą dzisiaj zabudowę. Te zdjęcia są kopiowane ze znanych portali, tam są opisy i nierzadko bzdurne. Po co to? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:24 Źródło komentarza: Te zdjęcia liczą już sobie przeszło 105 lat. Sprawdź, jakie wydarzenie upamiętniają Autor komentarza: stary_zgred Treść komentarza: Jeszcze raz: żyłem w innych czasach – nauczyciel muzyki rzucał w uczniów pękiem kluczy albo napierniczał po rękach drewnianą linijką albo smyczkiem od skrzypiec, pani od rosyjskiego waliła uczniów po łbie książką z zamachu zza ucha, facet od wuefu był wyrafinowany – on uderzał nieosłonięte części ciała specjalnym węzełkiem zawiązanym na sznurku od gwizdka a gość od matematyki dawał karne prace resocjalizacyjne – zrzucanie koksu do kotłowni, sprzątanie liści z boiska, prace porządkowe w kotłowni. W dzisiejszych standardach wszyscy ci nauczyciele mieliby pewnie co najmniej poczwórne dożywocie, ale za to za ich czasów nie było takich hec, jak w pewnej szkole w Toruniu (2003r.) gdzie nauczycielowi włożyli kosz na śmieci na głowę i jeszcze filmik z tego „wydarzenia” nagrali, była dyscyplina i szacunek dla belfra. A jak który uczeń coś naprawdę poważnie nawojował i wezwali rodziców do szkoły, to potem w domu jeszcze rodzice poprawili. I finalnie wszyscy jakoś tak nieoczekiwanie wyrośli na nieskrzywionych psychicznie obywateli. A jak jest z chuchanymi milenialsami bąbelkami, to przekona się każdy, u którego pojawią się w miejscu pracy współcześni 25+. Nie żebym popierał przemoc w szkole, ale…. Może czasy dojrzały do tego, aby wszystkich uczniów traktować jako dzieci specjalnej troski a dla nauczycieli nałożyć obowiązek, oprócz kwalifikacji branżowych i pedagogicznych, posiadania kwalifikacji psychologicznych? ALBO W OGÓLE ZNIEŚĆ OBOWIĄZEK SZKOLNY I ZROBIĆ TYLKO PŁATNĄ EDUKACJĘ? W końcu kształcenie człowieka to towar. Chcesz mieć bezstresowo chowane, ale głupie dziecko – twoja rzecz i jego problem na przyszłość, może znajdzie robotę na szparagach w Niemczech, czy w szklarni w Holandii? Słyszał kto kiedy, aby rodzice jakiegoś Markusa, Brajana czy Dżesiki szli do mediów albo sądu ze skargą na prywatnego korepetytora taryfikującego 50 do 200PLN za godzinę? Data dodania komentarza: 13.06.2026, 19:08 Źródło komentarza: Reportaż TVN „Uwaga!” przypomina sprawę z Mechnicy. Reakcje dyrekcji szkół były jednak zupełnie inne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna