Reklama
czwartek, 1 października 2026 08:23
Reklama Dental Clinic - baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przeżył obóz w Sławięcicach, a po wojnie został aktorem

Od zakończenia II wojny światowej upłynęło 77 lat. Odchodzą ostatni świadkowie tamtych okrutnych czasów. Niedawno zmarł Robert Clary, były więzień obozów Ottmuth w Otmęcie i Blechhammer w Sławięcicach.
Przeżył obóz w Sławięcicach, a po wojnie został aktorem
Robert Clary (w środku) na planie serialu "Hogan's heroes"

Źródło: CBS Photo Archive

Urodził się 1 marca 1926 roku w Paryżu jako Robert Max Widerman – najmłodsze dziecko pochodzących z Polski Baili i Moishe Wiedermanów, którzy w 1923 roku wyemigrowali do Francji. Od najmłodszych lat przejawiał duży talent wokalny i aktorski, jako dwunastolatek występował w szanowanych rewiach paryskich.

Agresja hitlerowskich Niemiec na Francję oznaczała koniec sielankowego dzieciństwa młodego Roberta. Wkrótce rozpoczęły się prześladowania żydowskiej społeczności, a ich apogeum stanowiły deportacje francuskich Żydów, najpierw do obozów przejściowych w Drancy i Pithiviers, a stamtąd do obozu zgłady w Auschwitz.

23 września1942 roku szesnastoletni Robert został wraz z pozostałymi członkami rodziny aresztowany przez francuską policję, a następnie wywieziony do obozu w Drancy, skąd po kilku dniach zapakowano ich do bydlęcych wagonów pociągu zmierzającego do Auschwitz.

W przeciwieństwie do reszty swojej rodziny Robert nie dotarł do obozu zagłady w Auschwitz. Jego podróż zakończyła się na stacji kolejowej w Koźlu.

Stacja w Koźlu

Oddajmy teraz głos naszemu bohaterowi. W opublikowanej w 2001 roku autobiografii „From Holocaust to Hogan’s Heroes. The Autobiography of Robert Clary” tak wspomina wydarzenia, które w perspektywie czasu okazały się dla niego zbawienne.

„Trzeciego dnia, późnym popołudniem pociąg zatrzymał się na stacji Cosel w górnośląskim regionie Niemiec, w pobliżu granic Polski i Czechosłowacji. Otworzono drzwi. Oszołomieni i oślepieni światłem dnia zostaliśmy przywitani dzikim szczekaniem owczarków niemieckich, trzymanych na smyczach przez SS-manów, którzy krzykiem wydawali nam rozkazy. Większość z nas ich nie rozumiała. Krzyczeli: raus, raus, schnell, schnell! Na szczęście niektórzy ludzie w pociągu rozumieli język niemiecki i przetłumaczyli nam je. SS-mani zarządzili, żeby wszyscy mężczyźni w wieku od 16 do 50 lat wysiedli z wagonów. Bijąc ich kolbami karabinów, rozkazali im usiąść na ziemi. Zabrałem mój koc i wyskoczyłem z wagonu, siadając obok innych.

Siedzieliśmy na ziemi, stłoczeni razem, zastanawiając się, co się z nami stanie. Olbrzymie psy policyjne szczekały na nas, wyły i szczerzyły zęby. Wystarczyłoby jedno słowo strażników i rozszarpałyby nas na strzępy.

SS-mani bacznie się nam przyglądali i tym, którzy byli według ich oceny zbyt starzy lub zbyt młodzi, rozkazywali wracać do wagonów. Jeden z nich stanął przede mną i krzyknął: „Z powrotem do wagonu”. Choć miałem 16 i pół roku, wyglądałem na 12 lat. Nie rozumiałem, co do mnie powiedział, ale zrozumiałem gest, który wykonał. Zabrałem moje rzeczy i wróciłem do wagonu. Stanąłem w otwartych drzwiach wagonu, pomagając dostarczyć baniaki z wodą do starszych mężczyzn, kobiet i dzieci. Umieraliśmy z pragnienia, nie piliśmy nic od trzech dni.

Inny strażnik przechodząc obok wagonu, spojrzał na mnie i zapytał: „Ile masz lat?”. Człowiek, który stał obok mnie, odpowiedział: „On ma szesnaście lat” i jak się później okazało, ocalił mi życie. SS-man wrzasnął: „Wyskakuj z wagonu, schnell, schnell”. Gdyby ten człowiek nie odpowiedział za mnie, a strażnik nie kazał mi wysiąść, pojechałbym do Auschwitz wraz z moją rodziną i zostałbym tam zagazowany”.

Przetrwał w obozie

Wraz ze 175 wyselekcjonowanymi wówczas mężczyznami trafił do obozu pracy dla Żydów w Otmęcie (Ottmuth). Wojnę przeżyje zaledwie piętnastu z nich.

W Otmęcie Robert został skierowany do pracy w zakładach obuwniczych OTA Schlesische Schuh-Werke Ottmuth A.G. Poza pracą używał swojego talentu wokalnego i aktorskiego, by zabawiać innych więźniów. Czasem otrzymywał za to dodatkowe porcje pożywienia. To właśnie wtedy przylgnął do niego pseudonim „Didi”, który będzie mu towarzyszyć do końca jego obozowej niedoli.

W kwietniu 1944 roku obóz pracy dla Żydów w Otmęcie został rozwiązany, a więźniowie trafili do podobozu Auschwitz – Arbeitslager Blechhammer w Sławięcicach. Robert otrzymał numer obozowy A-5714, z dodatkowej serii numerowej Auschwitz.

W Blechhammer jego talent aktorski ponownie pomógł mu przetrwać. W październiku „Didi” został zaangażowany do obozowego teatru. Jego występy cieszyły się takim powodzeniem wśród SS-manów, że został zwolniony z obowiązku wycieńczającej pracy przy budowie fabryki.

W styczniu 1945 roku Robert wraz z innymi więźniami przez dwa tygodnie szedł w tragicznym „marszu śmierci” do Gross-Rosen. Stamtąd, po kilku dniach, przewieziono go do obozu Buchenwald, gdzie 11 kwietnia został wyzwolony przez żołnierzy amerykańskich.

Powrót na scenę

Robert powrócił do Paryża, by skonstatować, że jego rodzice i dziesięcioro rodzeństwa zostało zamordowanych. Z całej rodziny, oprócz niego, ocalały jedynie dwie siostry, które zdołały uniknąć deportacji.

Mieszkając w Paryżu, powrócił do występów estradowych. Zaczął nagrywać piosenki, które stały się popularne nie tylko we Francji, ale także w Stanach Zjednoczonych, dokąd w 1949 roku wyemigrował, chcąc rozpocząć karierę w tamtejszym show-businessie. Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych przybrał pseudonim artystyczny Robert Clary, pod którym będzie znany już do końca swojego życia.

Jednym z pierwszych amerykańskich występów Clary’ego był francuskojęzyczny skecz komediowy w The Ed Wynn Show w 1950 roku. Jego komediowe umiejętności szybko zostały docenione przez Broadway, gdzie wystąpił w kilku popularnych musicalach, w tym w "New faces of 1952", który został wyprodukowany jako film w 1954 r. W 1952 pojawił się w filmie "Thief of Damascus" (Złodziej z Damaszku), w którym wystąpili również Paul Henreid i Lon Chaney Jr.

Robert Clary i Cynthia Lynn w sitcomie "Hogan's heroes"

Największą popularność przyniosła mu rola kaprala Louisa LeBeau w nowym sitcomie telewizyjnym o nazwie „Hogan’s heroes”, który był emitowany w latach 1965-1971. Serial został osadzony w niemieckim obozie jenieckim (POW) podczas II wojny światowej, a Clary grał francuskiego jeńca wojennego, który był członkiem alianckiej jednostki sabotażowej działającej z wnętrza obozu.

Po zakończeniu serialu wystąpił w kilku filmach fabularnych o tematyce związanej z II wojną światową, w tym w filmie telewizyjnym „Remembrance of love”, opowiadającym o Holokauście. Clary pojawił się również w operach mydlanych „Days of our lives”, „The young and the restless” oraz "The bold and the beautiful – znany w Polsce jako „Moda na sukces”.

W 1975 roku Clary wystąpił w jednej z głównych ról w filmie katastroficznym „Hindenburg”. Zagrał tam Josepha Späh, prawdziwego pasażera ostatniego rejsu sterowca.

Robert Clary zmarł 16 listopada 2022 roku w swoim domu w Los Angeles.

Robert Clary w 1953 roku

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Wa Treść komentarza: Lekarza na pokładzie nie bylo Data dodania komentarza: 30.09.2026, 21:24 Źródło komentarza: Strach w Koźlu. Mieszkańcy boją się 33-latka. Krzyczał: wypatroszę k…om flaki, zaj…ię! Autor komentarza: Asia Treść komentarza: No czyli poprawili wczorajszą interwencję, troszkę przydała się obywatelska postawa kierowcy ale jest sukces. Ciekawa jestem jak się mają wyjaśnienia z interwencji wobec obcokrajowców w Sławięcicach. Czy już jest wiadomo czy policja postępowała zgodnie z obowiązującymi przepisami, czy nadal trwają ustalenia? Data dodania komentarza: 30.09.2026, 20:35 Źródło komentarza: Groził, że zabije i wypatroszy. 33-latek zatrzymany w Koźlu po kolejnej interwencji policji Autor komentarza: TOMEK Treść komentarza: Oby się udało i jeszcze ,żeby port odblokowali było by suuuuper 🤩 Data dodania komentarza: 30.09.2026, 19:30 Źródło komentarza: Inwestor zrezygnował, ale rewitalizacja kamienicy w Koźlu Porcie wciąż jest możliwa Autor komentarza: Sąsiadka Gosia Treść komentarza: Znam Adka bardzo dobrze od dzieciństwa ale nigdy w życiu nie wyobrażam sobie zeby az tak człowiek się zmienił no coz narkotyki i dopalacze robia z głowy siano szkoda chłopaka bo naprawdę młody Data dodania komentarza: 30.09.2026, 18:46 Źródło komentarza: Strach w Koźlu. Mieszkańcy boją się 33-latka. Krzyczał: wypatroszę k…om flaki, zaj…ię! Autor komentarza: Janek Treść komentarza: 50 lat z jedną osobą.To do psychiatry a nie świętować.Dramat. Data dodania komentarza: 30.09.2026, 18:06 Źródło komentarza: Miłość od pierwszego wejrzenia, która trwa już przeszło pięć dekad. ZDJĘCIA Autor komentarza: Sąsiad Treść komentarza: ADEK TO ĆPUN I KRYMINALISTA . DZIS ZNOWU RYJA WYDZIERA . Data dodania komentarza: 30.09.2026, 17:51 Źródło komentarza: Strach w Koźlu. Mieszkańcy boją się 33-latka. Krzyczał: wypatroszę k…om flaki, zaj…ię!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Moja Gazetka - strona główna