Razem z „Babcią”, bo tak nazwał swój samochód, dotarł aż do Maroka. Na rzecz dzieci z domów dziecka udało się zebrać 8800 zł, a zbiórka nadal jest aktywna. Link znajduje się TUTAJ.
Dla Waldemara Głogowskiego i ekipy Czech Terminator nie jest to pierwsza przygoda ze Złombolem. Wszystko zaczęło się dziewięć lat temu, gdy po raz pierwszy ruszyli w trasę do Hiszpanii. Tegoroczna, jubileuszowa XX edycja rajdu, prowadząca do Maroka, była ich piątym startem.
Przy okazji uczestnicy podsumowali swoje wcześniejsze starty i kwoty zebrane dla dzieci. W 2017 roku, podczas wyprawy do Hiszpanii, udało się zebrać 5690 zł. Rok później, przy okazji rajdu do Grecji, było to 5575 zł. W 2019 roku trasa prowadziła do Irlandii, a zbiórka zakończyła się wynikiem 4730 zł. W 2022 roku, podczas wyprawy do Albanii, darczyńcy wsparli akcję kwotą 3277 zł.
Tegoroczna wyprawa do Maroka przyniosła rekordowy wynik. Do skarbonki trafiło 8800 zł, a dodatkowe 500 zł przekazano bezpośrednio. Łącznie daje to 9300 zł dla dzieci z domów dziecka.
Złombol to jedna z najbardziej charakterystycznych akcji charytatywnych w Polsce. Uczestnicy ruszają w daleką trasę starymi samochodami, często pamiętającymi jeszcze czasy PRL-u i motoryzacji dawnego bloku wschodniego. Nie chodzi o prędkość, wygodę ani rywalizację. Najważniejszy jest cel: pomoc dzieciom z domów dziecka.
Ostatnie przygotowania
Jeszcze dzień przed startem trwały końcowe prace przy samochodzie.
- Końcowe szlify. Panowie mechanicy działają. Babcia musi dojechać do Maroka. Jutro start XX Złombola, nasz piąty. Odliczamy, dokładnie za 24 godziny wszyscy ruszą z kopyta. Trzymajcie kciuki za wszystkich śmiałków - pisał 26 czerwca Waldemar Głogowski na profilu Czech Terminator.
Już wtedy dziękował wszystkim, którzy wsparli skarbonkę. Całość zebranych środków miała zostać przekazana na potrzeby domów dziecka w Polsce.
Start spod Stadionu Śląskiego
Wielki dzień nadszedł 27 czerwca. Numery startowe zostały odebrane, Škoda oklejona, a od godz. 5 rano trwało pakowanie.
- No i nadszedł ten Wielki Dzień. Start XX rajdu Złombol. Kierunek Maroko. O 12.00 start spod Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Trzymajcie kciuki za szczęśliwą podróż i pogodę. Jeszcze raz wielkie dzięki dla wszystkich darczyńców - relacjonował uczestnik wyprawy.
Auto z numerem startowym 513 ruszyło w drogę. Przed „Babcią” były tysiące kilometrów przez Europę i Afrykę.
Przez Niemcy i Francję
Pierwszy nocleg załoga zaliczyła w Niemczech, w Kulmbach w Bawarii. Była cisza, spokój i natura, ale też ogromny upał.
- Upał niebotyczny, a tu trzeba ruszać dalej. Trzymajcie kciuki. Jedziemy dla dzieci z domów dziecka - pisał Waldemar Głogowski. Kolejny etap to Francja. Nocleg za 16 euro, rozbijanie namiotu i odpoczynek dla załogi oraz samochodu.
- Babcia też musi odpocząć i się ochłodzić - żartował uczestnik rajdu.
Francja szybko pokazała jednak mniej łaskawe oblicze. Po spokojnym postoju przyszła noc pełna wrażeń.
- Francja niezbyt łaskawa. Po potężnej nawałnicy suszymy się. Namiot wytrzymał, nie przemókł i nie popłynął. No cóż, życie. Maroko czeka, trzeba jechać dalej - relacjonował.
Mimo trudnych warunków wyprawa trwała. Kolejny nocleg wypadł gdzieś na francuskiej prowincji. Jak pisał Waldemar Głogowski, widoki były przepiękne, a krótki odpoczynek pozwolił złapać oddech przed dalszą drogą.
Kierunek Hiszpania i prom do Maroka
Na początku lipca załoga była już w Hiszpanii. Celem stała się Almeria, skąd trzeba było dostać się na prom do Maroka.
- Kolejny nocleg za mną, gdzieś na prowincji w Hiszpanii. Czas start, kierunek Almeria, dostać się na prom i przeprawić do Maroka. Trzymajcie kciuki. Coraz bliżej mety - pisał Waldemar Głogowski.
Wyprawa weszła w kolejny, wyjątkowy etap. Po przejechaniu trasy przez Europę Waldemar Głogowski dotarł do hiszpańskiej Almerii, skąd rozpoczęła się przeprawa promowa do Maroka. Przed załogą i „Babcią” było sześć godzin rejsu do portu Nador.
Po zjeździe z promu przyszedł czas na pierwszy nocleg już na marokańskiej ziemi. Było też śniadanie w zupełnie nowych okolicznościach i chwila oddechu po intensywnej trasie. Ze względu na brak łączności relacja i zdjęcia z tego etapu pojawiły się z niewielkim opóźnieniem.
„Meta, ludziska, meta!”
2 lipca przyszła najważniejsza wiadomość: „Babcia” dojechała.
- Meta, ludziska, meta! Babcia dała radę, dojechała. W kołach 3500 kilometrów. Dziękuję panom mechanikom za przygotowanie jej do drogi - napisał Waldemar Głogowski. Stara Škoda 120 L pokonała Niemcy, Francję, Hiszpanię, przeprawę promową i kawałek Maroka. Wyprawa wymagała walki z upałem, zmęczeniem i czasem, ale zakończyła się sukcesem.
- Dojechałem, walcząc z upałem i czasem. Ale dałem radę. Teraz powoli trzeba wrócić do ojczyzny. Przy okazji może coś zobaczę, bo jadąc do Maroka, nie było czasu - przyznaje.
Najważniejszy w tej wyprawie był jednak cel charytatywny. - Jesteście wielcy. Wszystko dla dzieciaków z domów dziecka. Jakby co, skarbonka jeszcze jest aktywna - podkreśla Waldemar Głogowski.
W opisie zbiórki zwraca się do ludzi dobrej woli o wsparcie akcji.
„Wpłacona kwota w całości będzie przeznaczona na potrzeby dzieci z domów dziecka. W tym roku startujemy w jubileuszowym, XX rajdzie Złombol, którego trasa wiedzie do Maroka. Koszty rajdu w całości pokrywamy ze swoich środków. Dziękujemy w imieniu dzieciaków za każdą wpłaconą złotówkę” - czytamy w opisie skarbonki.
Zbiórka nadal jest aktywna. Osoby, które chcą wesprzeć akcję, mogą to zrobić pod adresem:
https://www.siepomaga.pl/zlombol-maroko



Napisz komentarz
Komentarze